Za nami 7. edycja Innovation Day organizowanego przez portal PolitykaZdrowotna.com. Tegoroczna edycja poruszała temat, bez którego żadna firma nie może prosperować dobrze – zdrowie psychiczne i fizyczne pracowników. Podczas drugiego panelu spotkali się przedstawiciele medycyny pracy, biznesu, nauki i instytucji publicznych, aby rozmawiać o tym, w jakim miejscu znajduje się dziś profilaktyka zdrowotna pracowników w Polsce. Zderzyły się różne perspektywy, ale jedna wybrzmiała wspólnie: system potrzebuje nie tylko korekt, lecz fundamentalnej zmiany podejścia - od regulacji, przez koszty, po świadomość społeczną.
W dyskusji podczas drugiego panelu Innovation Day 7. udział wzięli:
Panel poprowadziła dr Anna Partyka-Opiela, partner w Kancelarii Rymarz Zdort Maruta.
Dr Andrzej Marcinkiewicz przypomniał, że polski system ma ogromny potencjał profilaktyczny już na starcie - obowiązkowe badania pracownicze obejmują ok. 12 milionów osób rocznie, a ponad 5 milionów takich badań jest wykonywanych każdego roku. To jedna z nielicznych sytuacji, w których pracownicy powszechnie i regularnie kontaktują się z lekarzem. Problemem jest jednak sposób wykorzystania tego narzędzia.
W opinii doktora:
- Badania pracownicze zostały w świadomości społecznej sprowadzone wyłącznie do roli „urzędniczej przepustki do pracy”, podczas gdy ich pierwotnym celem było ograniczanie ryzyka zdrowotnego i edukowanie pracownika.
Kolejną barierą okazuje się forma orzeczeń: zero-jedynkowa, nieodzwierciedlająca złożoności stanu zdrowia. Lekarz nie ma możliwości przekazania pracodawcy informacji profilaktycznej, która mogłaby poprawić organizację pracy lub ograniczyć ryzyko.
Regulacje dotyczące danych osobowych tworzą dodatkowe napięcie między ochroną prywatności a potrzebą wspierania zdrowia zatrudnionych. To przykład, jak zauważyła prowadząca dr Anna Partyka-Opiela, na to, jak skomplikowany jest proces stanowienia prawa i jak brak precyzji w regulacjach potrafi blokować działania profilaktyczne.
Renata Sienkiewicz (dyrektor HR Eneris) zwróciła uwagę, że świadome organizacje nie czekają na ustawodawcę i planują profilaktykę na poziomie strategii HR i strategii biznesowej. Koszty pozostają jednak realną barierą. Podstawowy program profilaktyczny może kosztować 100-200 zł na osobę, ale bardziej zaawansowane pakiety - już kilka tysięcy.
Drugą przeszkodą są wewnętrzne zasoby - organizacje często nie mają ludzi, którzy potrafiliby takie działania zaplanować i przeprowadzić. Kolejną są sami pracownicy, którzy obawiają się badań, zmian nawyków czy diagnozy, która może zmusić ich do korekty stylu życia.
Kluczowe okazują się trzy elementy: trafna diagnoza potrzeb, współpraca z ekspertami medycznymi oraz konsekwentna komunikacja, która oswaja pracowników, pokazuje sens badań i buduje kulturę zdrowia. Zdrowy pracownik to wyższa produktywność - w tym punkcie głosy ekspertów i biznesu spotkały się bez dyskusji.
Dorota Bieniasz z ZUS przedstawiła dane, które jasno pokazują, dlaczego profilaktyka zdrowotna pracowników powinna stać się jednym z priorytetów polityki publicznej.
- W 2024 r. świadczenia wypłacone w związku z chorobą i niezdolnością do pracy przekroczyły 50 miliardów złotych. Największą kategorię stanowiły zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania - prawie 18 proc. wydatków. Kolejne były choroby układu ruchu, urazy i wypadki oraz świadczenia związane z ciążą – podsumowała Bieniasz.
Reklama
Jeśli spojrzeć tylko na świadczenia chorobowe, najczęstszą przyczyną absencji związanej z uzależnieniami nadal pozostaje alkohol. ZUS odnotował, że aż 73,4 proc. kosztów uzależnień generują właśnie przypadki związane z alkoholem. Dane dotyczące nowych form używania nikotyny nie są jeszcze systemowo zbierane.
W kolejnej części dyskusji eksperci odnieśli się do polskiej polityki wobec uzależnień, w tym najnowszych regulacji dotyczących produktów nikotynowych. Dr Marcinkiewicz przyznał, że zakazy potrafią działać, ale edukacja jest narzędziem, które przynosi trwalsze efekty - zarówno w przypadku młodzieży, jak i dorosłych pracowników. Przykłady, które padały w gabinetach medycyny pracy - ile kosztuje miesięcznie nałóg, jak wpływa na wygląd, kondycję czy wyniki badań - często działają szybciej niż restrykcje.
Dr Dawid Panek zwrócił uwagę, że polska polityka zdrowotna w sferze uzależnień wciąż „drepcze w miejscu”.
- Brakuje konsekwentnej strategii, opartej na danych naukowych, a nie anegdotach czy pojedynczych przypadkach. Szwedzi odnieśli sukces, bo trzymali się obranej drogi niezależnie od tego, kto rządził. W Polsce strategia zmienia się z roku na rok, a debata jest zbyt intuicyjna i emocjonalna - trafnie podsumował Dawid Panek.
Obrót produktami nikotynowymi, harm reduction, ochrona młodzieży i jednoczesne wspieranie dorosłych palaczy w odejściu od papierosów - to nadal obszary, w których brakuje spójnego podejścia. Zdaniem Panka, choć redukcja szkód nie jest rozwiązaniem idealnym, może być „mniejszym złem”, jeśli prowadzi do zmniejszenia zachorowań na choroby nowotworowe i układu oddechowego.
Zaskakujące były wyniki badań omawiane przez dra Marcinkiewicza, dotyczące porównania nawyków zdrowotnych uczniów szkół informatycznych i gastronomicznych. Okazało się, że to gastronomicy, mający w programie edukację żywieniową, po roku mieli lepszy stan jamy ustnej niż na początku, podczas gdy u informatyków sytuacja się pogorszyła. Wniosek był prosty: regularna, systemowa edukacja zdrowotna działa nawet wtedy, gdy wydaje się, że środowisko pracy czy nauki sprzyja nawykom ryzykownym.
Dr Marcinkiewicz podkreślił, że Polska wciąż nie wykorzystuje potencjału edukacji zdrowotnej, która powinna być obowiązkowym przedmiotem.
W odpowiedzi na pytanie o to, czy sama edukacja może zastąpić regulacje, praktycy HR byli zgodni: edukacja jest początkiem drogi, ale musi być wsparta działaniami, które realnie ułatwiają pracownikowi dbanie o zdrowie. W firmach, które traktują profilaktykę poważnie, robi się nie tylko warsztaty i kampanie informacyjne, lecz przede wszystkim prowadzi szeroką diagnostykę i zapewnia szybki dostęp do lekarzy.
Przykład firmy Adamed pokazuje, jak działa model całościowy.
- Na 2800 pracowników wykonano aż 3500 badań profilaktycznych w 2024 roku - od USG, przez markery nowotworowe, po diagnostykę hormonalną. W samych badaniach onkologicznych uczestniczyło ponad 600 osób, a u 35 wykryto niepokojące wyniki i natychmiast skierowano do dalszej diagnostyki. Jak podkreślano, są to „niepoliczalne korzyści”, ale wymierne w kontekście życia i zdrowia ludzi – mówiła Małgorzata Grzegorczyk-Adamczyk.
Jaki jest przepis na sukces działań Adamedu? Kluczowa okazała się organizacja. Badania odbywają się w miejscu pracy i w godzinach pracy, co usuwa jedną z największych barier - brak czasu. Firma zadbała również o wsparcie psychologiczne, dostępne anonimowo i bezpłatnie dla każdego pracownika, niezależnie od tego, czy mierzy się z chorobą, żałobą, kryzysem czy trudnościami w rodzinie. Pracownik to nie tylko członek zespołu, ale także rodzic, opiekun, partner - a dobrostan psychiczny jest równie ważny jak zdrowie fizyczne.
Druga część debaty „Profilaktyka zdrowotna w środowisku pracy” podczas Innovation Day 2025 tylko dobitniej pokazała, że w centrum profilaktyki zdrowotnej pracowników stoi człowiek - i to nie abstrakcyjny „pracownik”, ale konkretna osoba, która boi się, odkłada badania, reaguje dopiero w kryzysie. Jeden z prelegentów opowiedział historię pracownika, który bagatelizował objawy COVID-19, aż firma niemal siłą zawiozła go do szpitala. Trafił tam w ostatnim momencie, z 50-procentowym zajęciem płuc. Gdyby dotarł dwa dni później, mógłby już nie wrócić.
To doświadczenie stało się punktem wyjścia do szerszej refleksji. Empatia pracodawcy nie jest dodatkiem, ale fundamentem. A wydatki na zdrowie - kilkaset złotych miesięcznie na osobę - to nie koszt, lecz inwestycja w dobro, które buduje firmę. W jego słowach pobrzmiewała szczerość i praktyka:
- Każdy pracownik jest dobrem, nie ciężarem”. Pracodawca, który tego nie rozumie, traci nie tylko ludzi, lecz także stabilność i przyszłość biznesu – mówił Zbigniew Jakubas.
Pojawił się również wątek aktywności zawodowej osób starszych. W opinii prelegenta sztuczne trzymanie sztywnego wieku emerytalnego jest błędem – wiele osób po 65. roku życia ma ogromny potencjał i doświadczenie. Lepszym rozwiązaniem niż przymusowy wiek odejścia byłoby zwolnienie chętnych do dalszej pracy z części podatków i składek, co jednocześnie odciążyłoby system i poprawiło wysokość przyszłych emerytur.
W dyskusji powrócił problem, o którym mówi biznes od lat: dodatkowe pakiety zdrowotne czy programy profilaktyczne są traktowane jako przychód pracownika, a więc podlegają opodatkowaniu. Pracownik, szczególnie młody, który w danym momencie nie odczuwa potrzeby badań, widzi w tym raczej odebranie pieniędzy z pensji niż inwestycję w przyszłość. Tymczasem pracodawcy płacą za te świadczenia często ponad 80 proc. kosztów.
Zderzenie krótkoterminowego patrzenia pracowników z długoterminową logiką zdrowia publicznego stawia przed państwem pytanie, którego nikt nie chce głośno postawić: czy obecne regulacje nie demotywują do inwestowania w zdrowie? Dane mówią same za siebie. Pracownicy objęci programami zdrowotnymi chorują średnio 4,2 dnia w roku, podczas gdy pozostali - aż 10 dni. Według wyliczeń jednego z prelegentów koszt tej różnicy to 25 miliardów złotych rocznie.
Jednym z najbardziej inspirujących projektów przedstawionych podczas debaty na Innovation Day 2025 był program realizowany przez Eneris – firmę działającą w sektorze gospodarki odpadami i energii odnawialnej. Ze względu na rozproszoną strukturę i charakter pracy wyzwaniem było dotarcie do pracowników, którzy często zaczynają pracę o świcie i pracują w wymagających warunkach.
Eneris zainspirował się globalną koncepcją Just Transition Banku Światowego i zdecydował się na projekt pilotażowy w czterech regionach najbardziej obciążonych zanieczyszczeniem powietrza – na Śląsku, w Małopolsce, na Dolnym Śląsku i w centralnej Polsce. Badania zaprojektowano osobno dla kobiet i mężczyzn, skupiając się na nowotworach, chorobach metabolicznych, sercowo-naczyniowych i psychicznych.
Kluczem okazała się mobilność. Zewnętrzny partner medyczny przyjeżdżał do pracowników – do zakładów, baz i punktów zbiórki. Efekt przeszedł oczekiwania organizatorów: ponad 86 procent pracowników zgłosiło się na badania. Firma już planuje rozszerzenie projektu na kolejne lokalizacje.
Najważniejszy wniosek był jednoznaczny: profilaktyka jest skuteczna tylko wtedy, gdy jest procesem, a nie jednorazową akcją.
W dalszej dyskusji na podczas Innovation Day 2025 organizowanego przez portal Polityka Zdrowotna com pojawił się temat technologii, które mogą zrewolucjonizować profilaktykę zdrowotną. Personalizowana medycyna, rozwiązania oparte na genetyce, indywidualne plany żywieniowe czy analiza mikrobiomu to nadal domena dużych korporacji, ale ich upowszechnienie jest tylko kwestią czasu.
Najwięcej nadziei wiąże się ze sztuczną inteligencją, która już dziś potrafi analizować wzorce, sygnały wypalenia zawodowego, zmęczenia czy zaburzeń rytmu pracy. Może pomagać przewidywać kryzysy w zespołach i zapobiegać im zanim się ujawnią. W medycynie AI zaczyna być wykorzystywana w diagnostyce obrazowej, co pokazała historia opowiedziana przez Zbigniewa Jakubasa.
Po klasycznym badaniu dermatologicznym zdecydował się on na skan całego ciała wykonywany przez urządzenie wykorzystujące AI. Algorytm wykrył dwie zmiany, które wcześniej nie zwróciły uwagi lekarzy. Biopsja potwierdziła wczesny, nieinwazyjny typ nowotworu skóry. Wczesne wykrycie uratowało zdrowie, być może życie. To przykład, jak nowa technologia za kilka lat może stać się standardem, jeśli tylko system zdecyduje się ją wdrożyć i zainwestować.
Przedstawicielka ZUS, Dorota Bieniasz, przypomniała, że instytucja prowadzi szerokie działania prewencyjne - turnusy rehabilitacyjne, programy edukacyjne i konkursy dla pracodawców na poprawę warunków pracy. Ponad połowa osób korzystających z rehabilitacji przestaje pobierać świadczenia chorobowe nawet na wiele miesięcy czy lat.
Pojawiło się jednak pytanie o to, czy ZUS i państwo mogłyby zrobić więcej. Pomysły takie jak obniżenie składki zdrowotnej dla firm inwestujących w profilaktykę padły na sali, ale przedstawicielka ZUS odniosła się do tego stanowczo:
- Urząd nie stanowi prawa - wykonuje je. Jeśli pojawią się projekty ustaw, ZUS będzie je opiniował, jednak kierunek zmian musi wyjść od regulatora.
W końcowych wypowiedziach podczas drugiego panelu Innovation Day 2025 padło zdanie, które stało się jednym z najważniejszych podsumowań panelu:
- Marzeniem pracodawcy jest, aby państwo nie przeszkadzało – powiedział Zbigniew Jakubas.
Pracodawcy nie oczekują nagłych transferów finansowych, lecz prostych, rozsądnych rozwiązań, jak zwolnienie profilaktycznych świadczeń zdrowotnych z podatków i składek. Podkreślano, że inwestycje w zdrowie pracownika są inwestycją w przyszłe oszczędności publiczne, w tym w obciążenia ZUS.
Wszyscy eksperci byli zgodni: bez świadomości, empatii i współpracy między państwem, pracodawcami i pracownikami profilaktyka zdrowotna w Polsce nie stanie się narzędziem systemowym. A stawką jest nie tylko zdrowie, lecz stabilność rynku pracy i przyszłość całej gospodarki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze