Od 1 sierpnia w szpitalu powiatowym w Bartoszycach dojdzie do konsolidacji trzech oddziałów: interny, nefrologii i chorób płuc. Szpital jest zadłużony na 90,7 mln zł i konsolidacja ma mu pomóc przetrwać. Jednocześnie dwóch lekarzy zarabia miesięcznie ponad 100 tys. zł.
Od 1 sierpnia w szpitalu w Bartoszycach dojdzie do konsolidacji Oddziału Chorób Wewnętrznych z Salą Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego, Oddziału Chorób Płuc i Oddziału Nefrologicznego. Naczelna pielęgniarka tego szpitala Beata Rewucha powiedziała PAP, że w związku z konsolidacją ubędzie 10 łóżek, a 6 pielęgniarek zostanie przeniesionych do pracy na innych oddziałach.
– Zachowana zostanie stacja dializ, która będzie działała od poniedziałku do soboty – powiedziała Rewucha.
W przekazanym oświadczeniu dyrektor szpitala powiatowego w Bartoszycach Beata Deka napisała, że „konsolidacja nie jest wyborem, ale konsekwencją problemów, z którymi mierzymy się od lat”. Z przedstawionych PAP danych wynika, że zadłużenie szpitala w Bartoszycach wynosi 90,7 mln zł, co sprawia, że jest to najbardziej zadłużony szpital w warmińsko-mazurskim.
„Braki kadrowe osiągnęły poziom, którego nie jesteśmy w stanie uzupełnić, a za nimi idą coraz większe trudności finansowe. Musimy powiedzieć to otwarcie: przyszedł czas na odważne decyzje. Przez wiele lat próbowano utrzymać dotychczasowy model funkcjonowania szpitala, choć realia wokół nas całkowicie się zmieniły. Dziś nie możemy już udawać, że nic się nie dzieje. Utrzymanie status quo nie jest możliwe. Teraz nie walczymy o zachowanie obecnej struktury, ale o utrzymanie szpitala” – napisała w oświadczeniu dla PAP Deka.
Przekazała, że szpital ma zaledwie dwóch nefrologów, a to za mało, by funkcjonował oddział. By oddział działał samodzielnie, potrzebuje 4-5 specjalistów. Podobnie jest w przypadku chorób płuc, gdzie w pełni dyspozycyjny jest jeden lekarz, a wspomaga go na część etatu lekarka, która jest już na emeryturze.
– Na wszelkie sposoby szukaliśmy lekarzy, ale nikt się do nas nie zgłosił. Jesteśmy małym miastem, mamy kilka kilometrów do rosyjskiej granicy, nie ma tłumów chętnych do nas do pracy – powiedziała PAP Rewucha i dodała, że połączenie trzech oddziałów w jeden zabezpieczy w wystarczający sposób leczenie i opiekę nad pacjentami.
Rewucha podkreśliła, że w najbliższym czasie szpital w Bartoszycach przejdzie tzw. autoryzację. Jej pozytywny wynik zapewni mu finansowanie. W razie negatywnej oceny pieniędzy z NFZ nie otrzyma. Konsolidacja oddziałów w ocenie szpitala ma sprzyjać autoryzacji przez NFZ.
Z przekazanych przez ten szpital danych wynika, że specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu w tej placówce miesięcznie zarabia 113 tys. zł (dane z maja), a lekarz nefrolog 105 tys. zł. Kolejny pod względem zarobków jest specjalista chirurg z miesięcznym kontraktem na 90 tys. zł.
– Dziś w służbie zdrowia to pracownik rządzi pracodawcą. Jeśli byśmy nie płacili takich stawek, to byśmy tych specjalistów nie mieli i wówczas nie byłoby oddziałów – powiedziała PAP Rewucha zapytana o zarobki lekarzy. PAP nie miała możliwości zapytania o te stawki dyrektor szpitala.
Reklama
Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że szpital w Bartoszycach chciał zamknąć Oddział Położniczy, bo porodów jest w nim bardzo mało. Od początku roku w tym szpitalu przyszło na świat ok. 90 dzieci. Oddział był w przeszłości czasowo zawieszany, ale wywoływało to protesty. M.in. w grudniu 2025 r. przeciwko zamknięciu tego oddziału protestowali posłowie PiS. Także politycy koalicji rządzącej mieli nie zgodzić się na zlikwidowanie tego oddziału. W efekcie oddział jest utrzymywany.
Szpitalowi w Bartoszycach nie sprzyja także demografia. Według danych demograficznych z powiatu bartoszyckiego wyjechało 37 proc. młodych ludzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze