Reklama

Redukcja szkód to nie słabość, to strategia. Ale politycy jej nie rozumieją. Prof. Edward Gorzelańczyk o tym, jak (nie) walczymy z nałogiem

"Polityka zakazywania wszystkiego to rezygnacja z polityki redukcji szkód i nie ma nic wspólnego z pomaganiem osobom uzależnionym" – podkreśla prof. Edward Gorzelańczyk z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Zrównywanie szkodliwości e-papierosów z papierosami to – jego zdaniem – przykład edukacyjnej porażki. A moralistyczne hasła? Świetnie brzmią w nagłówkach, ale nie pomagają rzucić palenia.

Redukcja szkód? Politycy wolą hasła niż fakty

Czy zakazanie e-papierosów, snusu i woreczków nikotynowych to rzeczywista troska o zdrowie Polaków, czy raczej polityczny teatr pozorów? Dlaczego w Polsce nie mówi się o redukcji szkód, choć działa ona skutecznie w Wielkiej Brytanii czy Szwecji? I co wspólnego z tym wszystkim ma sucha destylacja drewna? O tym – bez zbędnej poprawności – mówi w rozmowie z portalem politykazdrowotna.com prof. Edward J. Gorzelańczyk, specjalista zdrowia publicznego, dla którego zakaz nie jest synonimem troski, lecz często... wygodnym alibi. Zapraszamy do lektury.

Polityka na skróty – bez planu, bez skutku

Polityka Zdrowotna: Czy w Pana ocenie obecne działania rządu - sprowadzające się głównie do zakazywania kolejnych produktów nikotynowych - nie są próbą tworzenia polityki antynikotynowej na skróty, bez zrozumienia złożoności zjawiska uzależnienia i bez realnego planu wsparcia dla palaczy?

Prof. Edward J. Gorzelańczyk: Polityka redukcji szkód (ang. harm policy / harm reduction policy) polega na tym, by rozpoznawać i minimalizować negatywne skutki zachowań. Jestem przekonany, że nie ten cel jest ważny dla polityków. Trzeba rzucić jakieś populistyczne hasła – to dla polityka ważne a szkodliwe dla polityki zdrowotnej.

Reklama

Zakazy blokują pomoc, a wspierają powrót do papierosów

Polityka Zdrowotna: Jak Pan Profesor ocenia fakt, że zakazuje się bezdymnych produktów nikotynowych, a jednocześnie w aptekach legalnie dostępne są preparaty pomagające rzucić palenie, które również zawierają nikotynę (np. Recigar)? Czy to nie jest przejaw braku spójności i medycznej hipokryzji?

Prof. Edward J. Gorzelańczyk: Zakaz lub ograniczenie przyjmowania nikotyny w formie bezdymowej (np. snus, woreczki nikotynowe, e-papierosy, podgrzewacze tytoniu) jest niekorzystny z perspektywy polityki redukcji szkód gdyż bezdymne produkty są znacznie mniej szkodliwe w porównaniu do palenia papierosów nikotynowych będących lokalną suchą destylacją drewna w wyniku której uwalnia się tysiące substancji toksycznych które są główną przyczyną chorób odtytoniowych takich jak rak płuc, POChP, choroby serca).

Produkty bezdymne, zwłaszcza e-papierosy i snus, nie zawierają tych substancji w podobnych ilościach, co radykalnie obniża ryzyko zdrowotne i z perspektywy zdrowia publicznego powoduje znacznie mniejsze koszty społeczne. Według Public Health England (2022) e-papierosy są około 95% mniej szkodliwe w porównaniu do tradycyjnych papierosów. Bezdymne formy przyjmowania nikotyny mogą wspierać odstawianiu przyjmowania nikotyny w postaci papierosów nikotynowych. Przejście na mniej szkodliwą formę przyjmowania nikotyny to realistyczny etap przejściowy w kierunku całkowitego odstawienia papierosów nikotynowych.

Reklama

Sztywne zakazywanie dystrybucji takich produktów może prowadzić do nawrotu palenia papierosów nikotynowych czy zniechęcenia do podjęcia próby rzucenia palenia papierosów nikotynowych. Politycznie motywowane zakazy ograniczają dostęp do narzędzi redukcji szkód i zwiększają koszty końcowe dla systemu opieki zdrowotnej. Regulacje, które utrudniają dostęp do e-papierosów czy woreczków nikotynowych (np. przez wysokie podatki, zakazy sprzedaży, ograniczenia smaków), pozostawiają ludzi przy najgroźniejszym z perspektywy zdrowotnej sposobie przyjmowania nikotyny — paleniu przetworzonych liści tytoniu. To szczególnie jest dotkliwe dla osób niewykształconych i z niższym statusem ekonomicznym, gdzie odsetek palaczy jest najwyższy.

Polityka „zero tolerancji” pomija hierarchię ryzyka która powinna być podstawą polityki zdrowotnej. Traktowanie wszystkich produktów nikotynowych jako równie niebezpiecznych jest naukowo nieuzasadnione i może prowadzić do błędnych decyzji zdrowotnych przez konsumentów oraz nieuzasadnionego obciążenia budżetu. Podejście redukcji szkód zakłada, że nawet nieidealne wybory (np. snus zamiast papierosa nikotynowego) mogą przynieść realne korzyści zdrowotne. Doświadczenia krajów prowadzących racjonalna politykę redukcji szkód wskazują na skuteczność takiego podejścia, np. w Szwecji w której powszechnie używa się snusu oparte na naturalnym produkcie roślinnym jest najniższy odsetek palaczy i zachorowalności na raka płuc w Unii Europejskiej. W Wielkiej Brytanii aktywnie promuje się e-papierosy jako narzędzie rzucania palenia papierosów nikotynowych – z pozytywnym skutkiem. Moralistyczna polityka jest zatem anty-zdrowotna i uszczuplająca perspektywicznie nasze portfele.

Reklama

Czarny rynek i więcej palaczy to efekt źle rozumianej troski

Polityka Zdrowotna: Czy Pana zdaniem zakazywanie wszystkiego „co zawiera nikotynę” to rzeczywista troska o zdrowie publiczne, czy raczej polityczny gest mający sprawiać wrażenie działania, bez mierzenia się z realnym problemem uzależnienia od palenia?

Prof. Edward J. Gorzelańczyk: Troską polityka jest to by na niego głosować. Podstawowym problemem z perspektywy zdrowia publicznego nie jest nikotyna, lecz palenie papierosów nikotynowych. Sucha destylacja drewna to dym, smoła, tlenek węgla, benzopiren i inne substancje szkodliwe bądź wzmacniające uzależnienie. Nikotyna jest silnie uzależniająca, jednak jej toksyczność może pojawić się przy bardzo dużych dawkach. Polityka zakazywania wszystkiego to rezygnacja z polityki redukcji szkód i nie ma nic wspólnego z pomaganiu osobom uzależnionym w rzucaniu palenia papierosów nikotynowych. Prowadzona jest polityka dezinformacyjna wynikająca być może z braku wiedzy u polityków zrównująca szkodliwość e-papierosów i papierosów nikotynowych, co jest szkodliwe edukacyjnie. Co więcej zniechęca osoby palące papierosy nikotynowe do przejścia na mniej szkodliwe alternatywy.

Zakazy prowadzą do rozwoju czarnego rynku oraz wzrostu palenia papierosów - co już miało miejsce np. w Australii po nietrafionych regulacjach. Spektakularny analogiczny zakaz dystrybucji alkoholu doprowadził do jednego z największych w historii zwiększenia czarnego rynku w Stanach Zjednoczonych. Politycy uwielbiają działanie pozorne – to tańsze i skuteczniejsze politycznie niż wypracowywanie strategii wymagającej wysiłku intelektualnego i wiedzy.. Zakaz brzmi dobrze w nagłówkach: „dbamy o młodzież”, „walczymy z nałogiem” – jednak nie mierzy się z rzeczywistym problemem przyjmowania nikotyny.

Reklama

Może warto się zastanowić dlaczego młodzież nie ma skutecznej edukacji, dlaczego osoby uzależnione nie mają dostępu do skutecznych narzędzi pomocy? Stawianie na politykę PR-ową jest zrozumiałe z perspektywy polityków – jednak długofalowo szkodzi także politykom którzy utrudniają sobie dopięcie budżetu. Może warto by wyedukować polityków w rozróżnianiu między używaniem a uzależnieniem.

Redukcja szkód to konieczny element polityki antynikotynowej jednak jest całkowicie pomijany przez polityków z powodów pozamerytorycznych. Należy wspierać osoby palące papierosy nikotynowe w przejściu na mniej szkodliwe produkty, edukować młodzież i dorosłych oraz lekarzy (może zwłaszcza), ograniczać dostęp do nikotyny dla dzieci, ale nie blokować dostępu dla dorosłych chcących zerwać z paleniem papierosów nikotynowych. Należy budować politykę opartą na danych naukowych a nie na ideologii czy wywoływaniu negatywnych emocji.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/07/2025 16:34
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Alojzy motyka - niezalogowany 2025-07-03 16:49:19

    Niejaki Philip Morris jest główną przyczyną dlaczego e-papierosy i snusy są tak zwalczane w Polsce. Jego lobbing udowodniony już zresztą na minister zdrowia oraz jego ludzie w Ministerstwie Finansów nie jest przypadkowy. Dużo tańsze, dużo skuteczniejsze i nieporównywalnie zdrowsze alternatywy zabierają mu sporą część kasy. Mamy skorumpowany rząd i tu jest problem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości