Reklama

Czy pilotaż 4-dniowego tygodnia pracy sprawdzi się w Polsce? Psycholożka: „To zmiana w sposobie funkcjonowania mózgu”

Coraz częściej mówi się o skróceniu tygodnia pracy w Polsce. Lewica zaproponowała pilotaż 4-dniowego modelu, który jednocześnie budzi nadzieje i obawy. Specjalistka zdrowia psychicznego, psycholożka i neuropsycholożka dr med. Anna Kieszkowska-Grudny przekonuje jednak, że kluczem nie jest dodatkowy dzień wolny, lecz głęboka zmiana w sposobie organizowania pracy i regeneracji pracowników.

Już 25 listopada 2025 r. odbędzie się siódma edycja Innovation Day, konferencji naukowo-szkoleniowej organizowanej przez politykazdrowotna.com – cyklu spotkań poświęconych kluczowym trendom w ochronie zdrowia. Najbliższe wydarzenie, zatytułowane „Zdrowy pracownik – bezpieczeństwo i wartość każdej firmy”, poświęcone będzie dobrostanowi psychicznemu jako kluczowemu elementowi bezpieczeństwa pracy i efektywności zawodowej.

Nowy wymiar pracy i odpoczynku - jakie jest jego założenie?

Debata o skróceniu tygodnia pracy co jakiś czas wraca w Polsce jak bumerang, ale tym razem nabiera realnych kształtów. Lewica zaproponowała pilotaż 4-dniowego modelu pracy, co natychmiast rozbudziło nadzieje, obawy i pytanie:

Reklama

- Czy Polak pracujący krócej to Polak bardziej wypoczęty, czy wręcz przeciwnie – rozleniwiony?

Psycholożka, neuropsycholożka i liderka z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem, dr Anna Kieszkowska-Grudny z Minds of Hope | Instytutu BezStresu, studzi emocje. Jej zdaniem jesteśmy o krok od rewolucji, ale tylko wtedy, gdy potraktujemy krótszy tydzień pracy nie jako kosmetykę godzin, lecz jako poważną reorganizację sposobu myślenia o pracy, odpoczynku i ludzkiej efektywności.

Trzeci dzień wolny od pracy jako regeneracja proaktywna

Kieszkowska-Grudny podkreśla, że trzy dni wolnego to nie jest „piątek gratis”. To fundamentalna zmiana w tym, jak regeneruje się nasz mózg. W modelu 5-dniowym dwa dni wolne ledwo starczają na rozładowanie napięcia i krótką przerwę od obowiązków. W skróconym tygodniu pojawia się trzeci dzień – czas na tzw. regenerację proaktywną, czyli takie aktywności, które odbudowują zasoby na kolejny tydzień: sen, aktywność fizyczną, kontakt społeczny, ale też zwykłe, codzienne przetwarzanie emocji. Według badań nad neuroplastycznością takie przewidywalne okna odpoczynku podnoszą jakość funkcji wykonawczych – decyzyjności, koncentracji, żwawości działania. Kluczowych dla każdej pracy.

Reklama

Kto najbardziej skorzysta na pilotażu 4-dniowego tygodnia pracy?

To model szczególnie korzystny dla grup, które dziś są najbardziej przeciążone. Młodzi rodzice – balansujący między wypaleniem zawodowym a rodzicielskim – mogliby odetchnąć nie tylko logistycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Liderzy i menedżerowie, którzy, jak zauważa ekspertka, bywają „najbardziej oporni na odpoczynek”, wreszcie mieliby przestrzeń na prawdziwą regenerację. A osoby neuroatypowe – w spektrum autyzmu, z ADHD czy wysoką wrażliwością sensoryczną – zyskałyby dodatkowy dzień na przełączenie się między rolami i odciążenie układu nerwowego. To grupa, której potrzeby często są w korporacjach spychane na margines, a która – jak przypomina neuropsycholożka i ekspertka w dziedzinie zdrowia psychicznego – może stanowić nawet 30 proc. zespołów.

Reklama

Wydajność pracownika a skrócony tydzień pracy

Czy jednak pracodawcy mają czego się bać? W Polsce utrwaliło się przekonanie, że krótsza praca oznacza mniejszą wydajność, a w najlepszym wypadku tzw. czterodniowe „zaciskanie zębów” – szybciej, bardziej, intensywniej. Kieszkowska-Grudny od razu ucina: jeśli ludzie muszą zaciskać zęby, to znaczy, że system jest źle wdrożony.

Warto też podkreślić znaczenie 4-dniowego tygodnia pracy w jego charakterystyce: to nie w każdej firmie są cztery dni po osiem godzin, ale są też cztery dni po dziesięć godzin. Jak to wpływa na nasz mózg, jeśli pierwsze pięć godzin po przebudzeniu działa on najefektywniej, a później powoli się „wyłącza” – spada koncentracja, wzrasta niecierpliwość i przebodźcowanie, tracimy wenę, kreatywność a na koniec sprawczość.

Reklama

- W dobrze przygotowanej organizacji to nie ludzie mają pracować szybciej, lecz praca ma być organizowana mądrzej - podkreśla liderka Instytutu Bez Stresu.

Jak wygląda typowy dzień pracy? I dlaczego często niekorzystnie dla efektywności

W polskich biurach wygląda to tak: wchodzimy do pracy, odpalamy maila i tkwimy w nim do południa – dokładnie wtedy, gdy nasza produktywność jest najwyższa. Energia, która mogłaby być wykorzystana na działania twórcze, strategiczne czy analityczne, przepala się na odpisywanie na wiadomości i statusowe spotkania.

Zmiana tygodnia pracy wymagałaby więc rewolucji w sposobie zarządzania rytmem dnia. Spotkania w „dołkach” koncentracyjnych, praca własna w pierwszych godzinach dnia, efektywny podział zadań, przerwy zaplanowane tak, by nie niszczyć tzw. efektu skupienia. Bez tego nawet 4×10 godzin może stać się koszmarem dla pracowników i marnotrawstwem dla pracodawcy.

Reklama

Wyjątkowy potencjał na polskim gruncie – to zaczęło się w pandemii

Ekspertka przyznaje: to nie będzie zmiana za darmo. Potrzebne są szkolenia liderów, analiza obciążenia, przebudowa procesów, wsparcie psychologiczne i tworzenie kultury opartej na zaufaniu. W niektórych branżach – zdrowotnej, logistycznej, usługowej – konieczny będzie system rotacji, zmiana grafików, a nawet zatrudnienie dodatkowych osób. Istnieje też ryzyko nierówności: część działów będzie mogła pracować cztery dni, inne – nie. Dlatego każda organizacja musi policzyć to na własnej skali.

Kieszkowska-Grudny pozostaje jednak optymistyczna. Jej zdaniem polskie firmy już mają zaplecze wiedzy i doświadczeń po pandemii, która zmusiła je do szybkiej zmiany organizacji pracy. Czterodniowy tydzień pracy może być kolejnym krokiem. Ale, jak podkreśla, tylko pod warunkiem, że nie potraktujemy go jak kalendarzowego skrótu. W przeciwnym razie zamiast regeneracji dostaniemy chaos i frustrację.

Reklama

- To ogromny potencjał – dla zdrowia psychicznego, rodzin, liderów i całych firm. Ale zadziała tylko wtedy, gdy będzie świadomie zarządzany. To nie zmiana godzin, lecz zmiana kultury pracy” – podsumowuje.

Pilotaż Lewicy może więc okazać się jednym z najważniejszych eksperymentów społecznych ostatnich lat. Pytanie nie brzmi już: czy Polak w cztery dni zdąży? Pytanie brzmi: czy polskie firmy są gotowe pracować mądrzej, a nie dłużej?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/11/2025 11:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości