Zakaz jednorazowych e-papierosów, koniec sprzedaży beznikotynowych „jednorazówek”, nowe obowiązki dla producentów i importerów, restrykcje dotyczące woreczków nikotynowych oraz system badań laboratoryjnych finansowanych przez branżę – tak wygląda projekt najdalej idącej nowelizacji ustawy tytoniowej od dekady. Rząd przekonuje, że zmiany są konieczne ze względu na „pilną potrzebę ochrony młodych ludzi”, ale konsekwencje dla rynku będą ogromne: od likwidacji całego segmentu e-papierosów po zaostrzenie kontroli nad produktami nikotynowymi niewchodzącymi w zakres unijnej dyrektywy.
W uzasadnieniu do projektu Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że jednorazowe papierosy elektroniczne stały się masowo używanym produktem wśród młodzieży, a ich atrakcyjność – smakowa, marketingowa i cenowa – ma prowadzić do gwałtownego wzrostu inicjacji nikotynowej.
Według danych Biura do spraw Substancji Chemicznych liczba zgłoszeń nowych e-papierosów i liquidów w systemie EU-CEG wzrosła od 2018 r. do 2023 r. o niemal 400%. Rynek jednorazówek eksplodował, zmieniając strukturę użytkowników i podważając skuteczność obowiązujących regulacji.
Przywoływany w uzasadnieniu raport Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, oparty m.in. na danych Ministerstwa Zdrowia, wskazuje na podobne trendy europejskie. W Wielkiej Brytanii aż 316 tys. młodych osób, które nigdy wcześniej nie paliły, zaczęło używać jednorazowych e-papierosów. Francja już przegłosowała zakaz, Belgia i Holandia są w trakcie procedowania.
Polska chce pójść tą samą ścieżką - i to w sposób bardziej radykalny niż większość UE.
Projekt zakłada całkowity zakaz wprowadzania do obrotu jednorazowych e-papierosów, niezależnie od tego, czy zawierają nikotynę, czy nie. Rząd argumentuje, że produkty beznikotynowe są równie atrakcyjne dla młodzieży, a więc równie ryzykowne jako „furtka” do nikotyny.
W tym celu ustawa wprowadza nową definicję prawną papierosa elektronicznego jednorazowego użytku, aby jednoznacznie odróżnić go od urządzeń wielokrotnego użytku.
Zmiana ma ogromne skutki gospodarcze – w uzasadnieniu wprost wskazano, że wprowadzenie zakazu doprowadzi do faktycznej likwidacji części działalności przedsiębiorców, dlatego nowe przepisy mają wejść w życie po półrocznym vacatio legis.
Nowe obowiązki, nowe badania, nowe sankcje. Państwo wzmacnia swoją kontrolę
Projekt zakłada rozbudowany system kontroli:
Jednocześnie rząd poszerza katalog laboratoriów dopuszczonych do badań, chcąc uniknąć sytuacji, w której proces wstrzymywałaby „wąska szyjka” infrastruktury badawczej.
Nowelizacja rozszerza też regulacje dotyczące woreczków nikotynowych, ujętych w ustawie po raz pierwszy w 2025 r. Projekt zakłada, że w sprzedaży będą mogły pozostać wyłącznie woreczki o smaku i zapachu tytoniowym. To radykalny krok, który ma zapobiec przyciąganiu młodzieży przez „cukierkowe” aromaty.
Światowa Organizacja Zdrowia jednoznacznie wskazuje, że aromaty zachęcają młodych do rozpoczęcia używania produktów nikotynowych – i właśnie ten argument ministerstwo stosuje w uzasadnieniu.
Zmiany dotyczą także produktów nikotynowych, które nie podlegają unijnej dyrektywie tytoniowej – takich jak gumy, tabletki czy napoje nikotynowe. Według rządu powinny one być dopuszczane wyłącznie jako:
Uzasadnienie podkreśla, że nikotyna jest substancją silnie uzależniającą i stanowi zagrożenie zwłaszcza dla grup wrażliwych – młodzieży oraz kobiet w ciąży – dlatego nie powinno być możliwości jej sprzedaży poza restrykcyjnymi kategoriami farmaceutycznymi.
W końcowej części uzasadnienia ministerstwo stwierdza jednoznacznie, że nie istnieją alternatywne środki, które mogłyby osiągnąć taki sam cel ochrony zdrowia młodych ludzi. Dlatego konieczne jest, zdaniem rządu, ustawowe wycofanie z rynku całego segmentu jednorazowych e-papierosów.
Ministerstwo Zdrowia ma bardzo twarde i jasne stanowisko, ale nie powinno dłużej opierać się innym głosom, a z nimi skonfrontować.
Zakaz jednorazowych e-papierosów z nikotyną wymaga notyfikacji na podstawie art. 24 ust. 3 dyrektywy 2014/40/UE. Produkty beznikotynowe będą natomiast notyfikowane w ramach procedury przewidzianej w dyrektywie 2015/1535 dotyczącej przepisów technicznych.
W uzasadnieniu rząd zapewnia, że projekt jest zgodny z prawem unijnym, ale coraz to nowe poprawki, uwagi i skargi trafiają do Komitetu Rady Ministrów.
Jeden z najbardziej wszechstronnych głosów podsumowujących napływające uwagi, wystosowała Brytyjsko-Polska Izba Handlowa (BPCC), która zwraca się do ministra Macieja Berka o pilną interwencję w sprawie projektu ustawy UD213, wskazując na chaos legislacyjny, brak koordynacji między resortami oraz ignorowanie gospodarczych skutków regulacji. Organizacja podkreśla, że Ministerstwo Zdrowia działa wbrew stanowiskom innych ministerstw, co tworzy ryzyko operacyjne dla przedsiębiorców.
BPCC wskazuje trzy najważniejsze problemy: zablokowanie możliwości eksportu saszetek nikotynowych na rynki zagraniczne mimo potencjału polskich fabryk, lekceważenie apeli ministra rolnictwa o stabilność regulacyjną oraz forsowanie przepisów, które zmniejszą wpływy z akcyzy i zwiększą koszty administracyjne, co stoi w sprzeczności z dyscypliną finansową. Izba podkreśla, że projekt jest procedowany wbrew logice gospodarczej, a rozbieżne stanowiska resortów prowadzą do marnowania zasobów publicznych i prywatnych.
BPCC apeluje o zwołanie konferencji uzgodnieniowej, która pozwoli wypracować jednolite stanowisko rządu, uwzględniające nie tylko kwestie zdrowotne, ale też skutki gospodarcze, podatkowe i eksportowe proponowanych regulacji.
Nowelizacja może całkowicie przebudować polski rynek nikotynowy. Likwidacja jednorazówek i smakowych woreczków nikotynowych, rozszerzona kontrola nad produktami oraz wymogi laboratoryjne oznaczają:
Nowelizacja ustawy tytoniowej to największa zmiana regulacyjna w obszarze nikotyny od wprowadzenia dyrektywy tytoniowej do polskiego prawa. O ile jej cel deklarowany jest klarowny - ochrona młodych ludzi, o tyle skutki gospodarcze, rynkowe i społeczne będą złożone i wielowymiarowe.
Krajowa Izba Gospodarcza ostro ocenia projekt nowelizacji ustawy tytoniowej (UD213), wskazując na brak rzetelnych analiz ekonomicznych, społecznych i prawnych oraz pominięcie uwag zgłaszanych w konsultacjach. Zdaniem Izby projekt narusza zasady dobrej legislacji, a sposób prowadzenia prac – w tym ignorowanie stanowisk resortów finansów, rolnictwa czy RCL - zagraża jakości prawa i prowadzi do chaosu regulacyjnego.
Najpoważniejszym skutkiem proponowanych rozwiązań mają być straty dla budżetu państwa. KIG podkreśla, że wycofanie z rynku legalnych produktów nikotynowych może obniżyć wpływy z akcyzy nawet o kilka miliardów złotych w kolejnych latach. Dotyczy to m.in. produktów do podgrzewania, jednorazowych e-papierosów czy smakowych saszetek nikotynowych, które generują znaczące dochody podatkowe. Izba zwraca uwagę, że regulacje, które dopiero co wprowadzono w celu zwiększenia wpływów do budżetu, są teraz bez merytorycznego uzasadnienia eliminowane.
KIG krytykuje także brak proporcjonalności projektowanych przepisów. Zdaniem Izby cele zdrowotne można osiągnąć przy użyciu mniej restrykcyjnych środków, a projekt w nadmierny sposób ogranicza swobodę działalności gospodarczej, nie odnosząc się do alternatywnych rozwiązań ani rzeczywistych skutków gospodarczych. Szczególnie nieuzasadniony jest, według KIG, powrót do zakazu smakowych saszetek nikotynowych, które stanowią około 90 proc. rynku i których eliminacja mogłaby doprowadzić do upadku wielu firm oraz utraty setek milionów złotych podatków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze