Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 rok, jednocześnie kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego. Choć nakłady na ochronę zdrowia mają wynieść 247,8 mld zł, prezydent ocenił dokument jako „budżet zapaści w ochronie zdrowia”. Rząd odpowiada, że to polityczny gest bez skutków prawnych, a eksperci wskazują, że środki ledwie spełniają ustawowe minimum.
Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 rok, ale jednocześnie zdecydował się skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa trafiła do Pałacu Prezydenckiego 9 stycznia, po zakończeniu prac parlamentarnych. Zgodnie z konstytucją prezydent nie może zawetować budżetu, ale ma prawo skierować go do TK – i z tej możliwości skorzystał.
– Podpisuję budżet – by chronić stabilność państwa – i kieruję go do Trybunału Konstytucyjnego – by chronić przyszłość Polski – powiedział Karol Nawrocki w nagraniu opublikowanym przez jego kancelarię.
Reklama
Jak dodał, brak podpisu nie mógł stać się „alibi dla bezczynności rządu”.
Prezydent nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny zapisów dotyczących ochrony zdrowia.
– To budżet zapaści w ochronie zdrowia – stwierdził wprost.
Wskazał na pogarszające się warunki leczenia i żywienia w szpitalach oraz realne zagrożenie dla pacjentów.
– Dłuższe kolejki, brak świadczeń, zamykane oddziały. Już dziś szpitale ograniczają przyjęcia, bo wiedzą, że nikt im później nie zapłaci – podkreślił Karol Nawrocki.
Prezydent zaapelował do rządu o natychmiastowe zmiany w budżecie, zaznaczając, że tylko Rada Ministrów ma inicjatywę w procedurze budżetowej.
Na decyzję prezydenta zareagował minister finansów Andrzej Domański. We wpisie na platformie X stwierdził, że skierowanie budżetu do TK nie ma realnych konsekwencji.
– Skierowanie ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego to polityczny teatr bez realnych skutków – ocenił. – Prezydent podpisał budżet. (…) Reszta to polityczny teatr. My pracujemy dalej.
Zgodnie z ustawą budżetową na 2026 rok:
wydatki państwa wyniosą 918,9 mld zł,
dochody budżetu zaplanowano na 647,2 mld zł,
deficyt budżetowy nie przekroczy 271,7 mld zł,
dług publiczny ma wynieść 53,8 proc. PKB, czyli poniżej progu ostrożnościowego 55 proc.
Wpływy z VAT mają sięgnąć 341,5 mld zł, z akcyzy 103,3 mld zł, z CIT 80,4 mld zł, a z PIT 32 mld zł.
Na ochronę zdrowia zaplanowano 247,8 mld zł, co stanowi 6,81 proc. PKB. To o 25,5 mld zł więcej niż w 2025 roku, jednak – jak podkreślają eksperci – kwota ta jedynie nieznacznie przekracza ustawowe minimum.
– Zagwarantowano kwotę jedynie o 180 mln zł wyższą niż najniższy dopuszczalny poziom określony w tzw. ustawie o 7 proc. PKB na zdrowie – komentował Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Reklama
Ustawa zakłada wzrost dotacji podmiotowej dla NFZ do 26 mld zł, wobec 18,35 mld zł rok wcześniej. Wydatki w części 46 „Zdrowie” wzrosną do 45,33 mld zł.
W rezerwie celowej zabezpieczono 7,43 mld zł, które mogą zostać przeznaczone m.in. na wynagrodzenia, rezydentury, staże oraz ewentualne zwiększenie dotacji dla NFZ.
Na szkolenia specjalizacyjne lekarzy i lekarzy dentystów zaplanowano 5,3 mld zł. Na uczelnie medyczne i naukę trafi 3,3 mld zł, wobec 3,23 mld zł w 2025 roku.
Na programy polityki zdrowotnej, w tym Narodowy Program Chorób Układu Krążenia, Narodowy Program Transplantacyjny oraz program in vitro, zaplanowano 1,627 mld zł.
– W tej kwocie mieści się również wzrost o ponad 30 mln zł na program badań przesiewowych noworodków – mówił Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia.
W budżecie zabezpieczono:
4 mld zł wpłaty do Funduszu Medycznego,
możliwość uzupełnienia jej do 5 mld zł z rezerwy celowej,
środki na 3-procentowy wzrost wynagrodzeń w jednostkach podległych ministrowi zdrowia,
30 mln zł na telefony wsparcia i zaufania dla osób w kryzysie psychicznym.
Na inwestycje medyczne zaplanowano łącznie ponad 2,4 mld zł, w tym środki m.in. na Dolnośląskie Centrum Onkologii.
Choć budżet na ochronę zdrowia w 2026 roku jest najwyższy w historii, spór polityczny i ekspercki pokazuje, że problemem nie jest tylko wysokość nakładów, ale ich stabilność i wystarczalność wobec rosnących kosztów systemu. Skierowanie ustawy do TK wpisuje się w znany już scenariusz politycznych napięć wokół finansów państwa – pytanie, czy przełoży się na realne zmiany dla pacjentów i szpitali.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze