Święta Bożego Narodzenia to czas tradycji, obfitych posiłków i deserów, ale dla osób z cukrzycą również okres zwiększonego ryzyka wahań glikemii. O tym, dlaczego świąteczne jedzenie bywa metabolicznie wymagające, jak modyfikować tradycyjne potrawy i jak zachować zdrowy balans bez poczucia winy, opowiada Angelina Ziembińska – edukatorka diabetologiczna, autorka książek i bloga Dietolog.pl, a także osoba żyjąca z cukrzycą typu 1 – w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com.
Angelina Ziembińska: Święta to wyjątkowy czas, ale metabolicznie bardzo wymagający. I nie dotyczy to wyłącznie osób z cukrzycą, choć u nich skutki są znacznie bardziej widoczne. W krótkim czasie spożywamy dużo węglowodanów, tłuszczu i kalorii. U osób zdrowych trzustka zwykle radzi sobie z takim obciążeniem. U osób z cukrzycą czy insulinoopornością mechanizmy regulacyjne są zaburzone.
Duża ilość węglowodanów spożyta jednorazowo powoduje gwałtowny wzrost glukozy poposiłkowej. Z kolei wysoka zawartość tłuszczu, szczególnie tłuszczów nasyconych, spowalnia opróżnianie żołądka i powoduje opóźnione, trudniejsze do przewidzenia wzrosty glikemii. Badania Robertson i wsp. już kilkanaście lat temu pokazały, że posiłki bogate w tłuszcze nasycone mogą obniżać insulinowrażliwość nawet o 15–30 procent w kolejnych godzinach. Potwierdzają to również nowsze badania Wilhelmsena, które wykazały, że efekt metaboliczny ciężkich posiłków utrzymuje się znacznie dłużej, niż wielu pacjentów się spodziewa. Dlatego po kolacji wigilijnej glikemia bywa wysoka nie tylko godzinę po jedzeniu, ale również kilka godzin później, a nawet w nocy.
Reklama
A.Z.: Nie ma potraw absolutnie zakazanych, ale są takie, przy których naprawdę powinna zapalić się czerwona lampka. Pierogi z białej mąki, często z tłustym farszem, mają wysoki ładunek glikemiczny i sporą kaloryczność. Kutia to połączenie pszenicy, maku, miodu i bakalii – czyli bardzo duża ilość węglowodanów w jednej porcji. Kompot z suszu, choć postrzegany jako „lekki”, dostarcza dużych ilości cukrów prostych. Ryba smażona w panierce to z kolei połączenie węglowodanów i tłuszczu, które szczególnie sprzyja poposiłkowym hiperglikemiom.
W różnych regionach dochodzą jeszcze kluski z makiem, krokiety, pyzy czy sałatki z dużą ilością majonezu. Kluczowe jednak są proporcje na talerzu. Jeśli połowę talerza zajmują warzywa – surowe, kiszone, niskoskrobiowe – ryzyko skoków glikemii spada, a sytość po posiłku rośnie. To nie jest tylko praktyczna obserwacja, ale wniosek spójny z badaniami nad rolą błonnika w kontroli glikemii.
Reklama
A.Z.: Każdy przepis da się zmodyfikować. Zamiast cukru można użyć erytrytolu lub ksylitolu, białą mąkę zastąpić pełnoziarnistą albo częściowo zmielonymi orzechami. Warto zmniejszyć ilość tłustej śmietany, nie rozgotowywać warzyw i jak najczęściej podawać je w formie surowej. Świątecznie nie musi oznaczać tłusto, słodko i „do bólu”.
W moich publikacjach pokazuję, że tradycyjne potrawy mogą być jednocześnie smaczne i bardziej przewidywalne metabolicznie. To podejście jest zgodne z wynikami metaanalizy Reynolds i wsp., która wykazała, że dieta bogata w błonnik i produkty pełnoziarniste poprawia kontrolę glikemii i obniża HbA1c. To realna, codzienna praktyka, a nie teoria oderwana od kuchni.
Reklama
A.Z.: Schemat jest bardzo prosty. Najpierw warzywa, potem białko, węglowodany na końcu. Badanie Shukli i wsp. wykazało, że taka kolejność jedzenia może obniżyć poposiłkową glikemię nawet o około 30 procent. Kolejny element to błonnik, który spowalnia wchłanianie glukozy, oraz białko. Metaanaliza Smedegaard i wsp. jasno pokazuje, że dodatek białka, zwłaszcza serwatkowego, spowalnia opróżnianie żołądka i łagodzi glikemiczne „piki”.
I wreszcie ruch. Już 10–15 minut spaceru po posiłku ma istotny wpływ na glikemię poposiłkową. Potwierdzają to zarówno klasyczne badania DiPietro, jak i nowsze metaanalizy Belliniego. To strategie proste, ale niezwykle skuteczne – szczególnie w święta.
Reklama
A.Z.: Nie wyobrażam sobie świąt bez sernika – i mówię to jako osoba z cukrzycą typu 1. Sekret tkwi w przepisie i porcji, a nie w zakazach. W mojej kuchni cukier zastępuję erytrytolem lub ksylitolem, część mąki wymieniam na orzechy, korzystam z mieszanek o niższym indeksie glikemicznym i ograniczam tłuszcze nasycone. Efekt? Moje „fit ciasta” znikają ze stołu pierwsze. W książkach „Dieta w cukrzycy – przepisy” oraz „Fit Ciasta bez cukru” pokazuję, że deser dla diabetyka może smakować wszystkim.
A.Z.: Z perspektywy medycznej najbezpieczniej nie pić alkoholu wcale. Alkohol hamuje glukoneogenezę w wątrobie, co wykazali już Krebs i Lund, a badania Langego potwierdziły zwiększone ryzyko opóźnionej nocnej hipoglikemii u osób z cukrzycą typu 1. Lampka wytrawnego wina nie jest absolutnie zakazana, ale zawsze obarczona ryzykiem i wymaga jedzenia oraz częstej kontroli glikemii. Coraz więcej osób wybiera wersje 0 procent i to trend, który bardzo popieram.
Reklama
A.Z.: Cukrzyca nie wyłącza się na święta, ale to nie znaczy, że mają być one pełne zakazów. Dobrze zaplanowana dieta może uwzględniać kilka odstępstw. Najważniejsze to nie budować poczucia winy wokół jedzenia, tylko uczyć się na obserwacjach. Święta to czas relacji, a nie test z idealnej diety.
A.Z.: Przede wszystkim spokój. Pijemy wodę, monitorujemy glikemię, w razie potrzeby stosujemy korektę leczenia, idziemy na krótki spacer i wracamy do podstaw żywieniowych. Nie karzemy się restrykcjami. Święta trwają tylko trzy dni, a zdrowa relacja z jedzeniem – całe życie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze