Dr n. med. Katarzynę Naylor, koordynatorkę Klinicznego Oddziału Ratunkowego USK Nr 4 w Lublinie pytamy, jakie kroki mogą podjąć szpitale, by zwiększyć swoje możliwości na wypadek sytuacji nadzwyczajnych?
Podczas organizowanego w październiku przez portal Politykazdrowotna.com wydarzenia Innovation Day dużo miejsca poświęciliśmy medycynie pola walki. Rozmawialiśmy także o tym, jak placówki medyczne powinny się przygotować na wypadek konieczności ewakuacji z powodu tzw. zdarzenia masowego lub mnogiego. Mówiąc prościej, co powinien robić personel szpitala czy przychodni w przypadku konieczności ewakuacji np. z powodu powodzi, pożaru, czy sytuacji kryzysowej, związanej z działaniami wojennymi.
Dr n. med. Katarzyna Naylor z lubelskiego USK nr 4 była jednym z gości panelu poświęconego zarządzaniu i logistyce w takich kryzysowych sytuacjach. Jak zauważyła, personel mógłby ćwiczyć procedury, ale nie są one udostępnione.
- Jeśli mamy coś przećwiczyć, mamy się z tym zapoznać, to musimy wiedzieć o ich istnieniu - powiedziała podczas panelu. - To są pewnego rodzaju procedury, gdzie prym wiedzie sektor wojskowy, a my, jeśli mielibyśmy się zaangażować, to nie jesteśmy tego świadomi. Powinny być wyznaczone możliwości wymiany informacji - dodała.
Zapytaliśmy dr Naylor o to, jakie kroki mogą podjąć szpitale, by zwiększyć swoje możliwości na wypadek sytuacji nadzwyczajnych?
- Najważniejsze jest edukowanie swoich pracowników i informacje oraz procedury, które pozwolą na sprawne oraz funkcjonalne działanie, kiedy taka sytuacja będzie miała miejsce. Istotną sprawą jest również współpraca z sektorem wojskowym. Oni najlepiej mają te procedury wypracowane, co zdecydowanie pozwoli nam uniknąć w przyszłości błędów – powiedziała dr Katarzyna Naylor. – Nasze doświadczenie, jeśli chodzi o możliwości jest na pewno dużo mniejsze i samo wyciąganie wniosków z sytuacji, które miały miejsce np. powódź. Zdarzenia mnogie czy masowe nie zdarzają się na taką skalę, żeby osoby, które wcześniej w nich uczestniczyły, miały możliwość zastosowania wniosków wyciągniętych z poprzednich sytuacji w kolejnym wydarzeniu. Dlatego procedury powinny być na tyle dobrze sformułowane, żeby jasno i klarownie w perspektywie przyszłościowej definiowały postępowanie, zachowanie, współpracę oraz rozdysponowanie sił i środków w przypadku takiego zdarzenia - dodała koordynatorka z USK nr 4 w Lublinie.
Więcej informacji o tym, czy jesteśmy przygotowani na wypadek wojny w artykułach
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze