240 zł za godzinę dla lekarzy, limity czasu pracy i zapowiedź uporządkowania kontraktów – to najgłośniejsze elementy planu naprawy ochrony zdrowia przedstawionego przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. Posłanka Nowej Lewicy Joanna Wicha, przewodnicząca sejmowej Podkomisji ds. Zdrowia Publicznego, uważa jednak, że proponowane zmiany nie rozwiązują najważniejszych problemów systemu. W rozmowie w TOK FM zwróciła uwagę, że w debacie zabrakło jednego z kluczowych tematów – przyszłości pielęgniarek. Jednocześnie wskazała, że reforma wymaga dopracowania, aby nie zahamować rozwoju medycyny, zapewnić dostęp do specjalistów w mniejszych szpitalach i rzeczywiście poprawić bezpieczeństwo pacjentów.
Komentując konferencję minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, Joanna Wicha zwróciła uwagę na słowa szefowej resortu dotyczące nieprzejrzystych mechanizmów wynagradzania, niepełnego raportowania danych oraz kontraktów, które – jak mówiła minister – „wymykają się społecznemu poczuciu sprawiedliwości i racjonalności”:
Bulwersują nas doniesienia o skali wynagrodzeń, nieprzejrzystych mechanizmach rozliczeń, niepełnym raportowaniu danych, bulwersują nas sytuacje, w których kontrakty i umowy zawierane w ochronie zdrowia wymykają się społecznemu poczuciu sprawiedliwości i racjonalności. Przez wiele lat brakowało politycznej zgody na odważne i konkretne decyzje.
Reklama
Posłanka nie kryła zdziwienia, że Ministerstwo Zdrowia przedstawia te zjawiska jako nowe odkrycie. Zwróciła uwagę, że nieprawidłowości były znane od wielu lat i od dawna stanowiły przedmiot publicznej dyskusji. W jej ocenie trudno zrozumieć, dlaczego dopiero teraz stają się one jednym z głównych tematów reformy.
W dalszej części rozmowy podkreślała, że także Lewica od dawna zwracała uwagę na konieczność uporządkowania systemu wynagrodzeń i organizacji pracy w ochronie zdrowia.
Joanna Wicha w rozmowie z Karloną Lewicką w TOK FM przypomniała, że dyskusja o regulacji wynagrodzeń lekarzy nie pojawiła się dopiero podczas obecnej konferencji Ministerstwa Zdrowia. Jak zaznaczyła, podobne propozycje były rozważane już wcześniej.
Przypomniała również wcześniejsze zapowiedzi dotyczące wprowadzenia widełek wynagrodzeń.
Były ruchy dotyczące tego, żeby wprowadzić widełki. I w którymś momencie się wycofała z tego, właściwie nie tłumacząc dlaczego. No chyba pod naciskiem po prostu, myślę, że środowiska, no nie wiem tego na pewno, ale pewnie lekarze nie pozwolili jej na to.
Reklama
Posłanka zaznaczyła jednak, że sama idea zmian nie wystarczy. Jej zdaniem potrzebne są rozwiązania, które będą jednocześnie chronić lekarzy oraz zwiększać bezpieczeństwo pacjentów.
Jeśli pani minister nie przyszła z jakimiś rozwiązaniami takimi, które byłyby konkretne i faktycznie zabezpieczały zarówno lekarzy, jeśli chodzi o zarobki, ale przede wszystkim pacjentów, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i tę dostępność do lekarza, no to trudno się dziwić, że był jakiś opór.
Podkreślała również, że obecna wiedza o problemach systemu nie jest żadnym odkryciem.
To nie jest tak, że to jest coś nowego. Poza tym wiedza ta nie spadła nagle. Absolutnie nie.
Jednym z ważniejszych wątków rozmowy była struktura finansowania szpitali. Joanna Wicha przypomniała, że podczas debat nad finansowaniem ochrony zdrowia Lewica od dawna zwraca uwagę nie tylko na konieczność zwiększania nakładów, lecz także na sposób ich wydawania.
Jak podkreśliła, nie można dopuścić do sytuacji, w której zdecydowana większość pieniędzy przeznaczanych na działalność szpitali pochłaniana jest przez koszty wynagrodzeń.
My też jako Lewica o tym od dawna mówimy. Rozmawialiśmy o tym przy okazji dyskusji na temat podatku zdrowotnego. Jak rozmawiamy o tym, żeby nakłady wzrosły na ochronę zdrowia, to też nie może być tak, żeby połowa czy trzy czwarte tych nakładów poszła na płace. Było wydane wczoraj przywoływane, że to jest ponad 80 procent.
Jak zaznaczyła, z punktu widzenia zarządzania placówkami medycznymi znacznie bezpieczniejszy byłby model, w którym wynagrodzenia stanowią około 60 proc. kosztów funkcjonowania szpitala. Pozostałe środki mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje, sprzęt, leczenie oraz poprawę jakości opieki.
W rozmowie pojawił się również temat działań Ministerstwa Zdrowia podejmowanych od początku kadencji. Dziennikarka przypomniała, że podczas konferencji minister zdrowia wielokrotnie podkreślała liczbę przygotowanych aktów prawnych.
Joanna Wicha przyznała jednak, że sama liczba dokumentów nie mówi jeszcze nic o efektach zmian.
Posłanka zwróciła uwagę na inny problem – jej zdaniem resort zdrowia nie potrafi skutecznie komunikować swoich działań społeczeństwu.
Nie oznacza to jednak, że – jak podkreślała – w ochronie zdrowia nic dobrego się nie wydarzyło.
Myślę, że też kłopot polega na tym z Ministerstwem Zdrowia właśnie, że informuje o tym, że coś się zadziało, że coś zostało dobrze zrobione. Bo nie oszukujmy się, parę rzeczy fajnych jednak gdzieś tam po drodze się zadziało, chociażby środki z KPO na doposażenie szpitali, które zostały jednak wprowadzone, wywalczone, ale my o tym nie wiemy.
Jej zdaniem opinia publiczna znacznie częściej słyszy o kryzysach niż o rozwiązaniach, które rzeczywiście zostały wdrożone.
Opinia publiczna nie jest informowana zupełnie o tym, co dobrego się w tej ochronie zdrowia dzieje.
Reklama
Wicha uważa, że jest to przede wszystkim problem komunikacyjny Ministerstwa Zdrowia. Rzecznik resortu powinien nie tylko odpowiadać na pytania podczas konferencji prasowych, ale przede wszystkim regularnie przedstawiać efekty realizowanych działań oraz wyjaśniać obywatelom, jakie zmiany już udało się wprowadzić.
Jednocześnie zaznaczyła, że mimo swoich zastrzeżeń pozytywnie ocenia sam fakt przedstawienia przez minister zdrowia propozycji zmian.
To, co rzeczywiście w tej całej sytuacji jest ważne, to to, że cokolwiek w końcu pani ministra przyszła i przedstawiła. Natomiast to jest cokolwiek. To nie jest kompleksowa reforma ochrony zdrowia.
Reklama
Najwięcej emocji podczas konferencji minister zdrowia wzbudziła propozycja ograniczenia maksymalnego wynagrodzenia lekarzy zatrudnionych na kontraktach do 240 zł brutto za godzinę. W rozmowie w TOK FM Joanna Wicha nie kwestionowała samej potrzeby uregulowania rynku wynagrodzeń. Wręcz przeciwnie – podkreślała, że takie rozwiązanie jest konieczne, ponieważ obecny system prowadzi do patologii i uderza również w wizerunek większości lekarzy.
Posłanka zwracała jednak uwagę, że pojedyncze przypadki bardzo wysokich zarobków nie mogą przesłaniać obrazu całego środowiska.
Na pewno dobrym pomysłem jest uregulowanie tych płac. Określenie jakiejś maksymalnej stawki godzinowej. Bo naprawdę, ja ciągle to powtarzam, ale muszę to powtórzyć, bo to jest tylko wycinek tych lekarzy, którzy tak zarabiają. I oni robią krzywdę naprawdę całemu środowisku, bo idzie taka opinia, że wszyscy lekarze tacy pazerni i tak zarabiają te pieniądze. I to trzeba uregulować.
Jednocześnie Wicha przekonywała, że propozycja jednej maksymalnej stawki nie uwzględnia różnic wynikających z doświadczenia, kwalifikacji czy stopnia specjalizacji lekarzy. Jej zdaniem znacznie lepszym rozwiązaniem byłyby widełki wynagrodzeń, które pozwalałyby wynagradzać specjalistów adekwatnie do ich kompetencji.
Odnosząc się do pytania o lekarza wykonującego wyjątkowo skomplikowaną operację, przyznała, że sama wcześniej nie zwróciła uwagi na ten aspekt dyskusji. Po przeanalizowaniu sprawy uznała jednak, że propozycja wymaga dopracowania.
Jak Lewica mówiła o tych zarobkach, to mówiliśmy o widełkach. Ale też o tym, że jednak nie może tak być, że lekarz prosto po studiach będzie miał dokładnie taką samą stawkę godzinową jak wybitny specjalista. Nawet jeśli to będzie 100 zł dla lekarza na początku kariery zawodowej, a dla drugiego te 240 zł specjalisty. Dlatego że to naprawdę nie będzie sprzyjało temu, żeby lekarze się rozwijali, żeby się kształcili, żeby zdobywali szczególne umiejętności. Jeżeli będzie miał zarabiać dokładnie tyle samo co ktoś, kto się nie kształci i nie poświęca swojego prywatnego czasu na zdobywanie kolejnych umiejętności, to w zasadzie zatrzymamy rozwój medycyny.
Jej zdaniem właśnie dlatego zaproponowane rozwiązanie wymaga dalszych rozmów ze środowiskiem lekarskim.
Choć debata publiczna koncentruje się dziś głównie na wynagrodzeniach lekarzy, Joanna Wicha wielokrotnie podkreślała, że równie poważnym problemem pozostaje dramatyczny niedobór pielęgniarek. Jako pielęgniarka zwróciła uwagę, że podczas prezentacji planu naprawy ochrony zdrowia praktycznie nie pojawił się ten temat.
Jej zdaniem jest to jedno z najpoważniejszych zaniedbań przedstawionej koncepcji zmian.
Nie ma mowy o pielęgniarkach, których – ja muszę to powiedzieć, bo jestem pielęgniarką – brakuje w systemie. Ja tam nie usłyszałam ani słowa o tym, w jaki sposób zabezpieczymy opiekę ze strony pielęgniarek. Wiadomo od dawna, że średnia wieku pielęgniarki to 53, 54, 56 lat. Za chwilę one odejdą na emeryturę.
Według posłanki dyskusja wywołana aferą dotyczącą wysokich zarobków pojedynczych lekarzy nie może przesłaniać rzeczywistych problemów kadrowych całego systemu ochrony zdrowia. Reforma powinna odpowiadać na pytanie, kto za kilka lat będzie sprawował codzienną opiekę nad pacjentami.
Wicha zwracała również uwagę na konsekwencje planowanych zmian dla szpitali położonych poza największymi miastami. Ograniczenie pracy lekarzy w wielu placówkach jednocześnie może poprawić bezpieczeństwo pacjentów i zmniejszyć przemęczenie personelu, ale rodzi także nowe wyzwania.
Posłanka wskazywała, że podczas konferencji zabrakło odpowiedzi na pytanie, skąd mniejsze szpitale pozyskają specjalistów.
Oczywiście natychmiast pojawia się pytanie o to, czy zapewnimy odpowiednią liczbę specjalistów na przykład w szpitalach oddalonych od dużych ośrodków miejskich. Tego pomysłu ja nie usłyszałam.
Podkreślała jednocześnie, że rozumie ideę konsolidacji szpitali i ograniczania konkurencji między publicznymi placówkami o tych samych specjalistów. Jej zdaniem kierunek zmian może być słuszny, ale wymaga przedstawienia konkretnych mechanizmów zapewniających dostępność lekarzy w całym kraju.
Pozytywnie oceniła również propozycje dotyczące ograniczenia liczby miejsc zatrudnienia lekarzy oraz wprowadzenia obowiązku uzyskania zgody dyrektora szpitala na dodatkową pracę.
Podkreślała jednak, że również te rozwiązania wymagają dopracowania.
Ja się cieszę, że część tych propozycji została przedstawiona przez panią ministrę. Zarówno ta maksymalna stawka, która jednak wymaga pewnego pochylenia się i korekty, limit czasu pracy, sprawa dotycząca pracy przynajmniej na pół etatu w publicznej ochronie zdrowia i nie więcej niż dwa etaty.
Najwięcej wątpliwości wzbudził u niej zapis dotyczący zgody dyrektora szpitala na dodatkowe zatrudnienie lekarza.
Z tą zgodą dyrektora to ja powiem szczerze, trochę mi to zgrzyta. Z jednej strony jest to dobrze, bo będzie wiadomo, że grafik będzie bezpieczny. Ale z drugiej strony… trochę jak w szkole – ma się pan dyrektor zgodzić.
Posłanka odniosła się również do stanowiska prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasza Jankowskiego. Zwróciła uwagę, że sam od dawna mówi o konieczności naprawy systemu, dlatego – jej zdaniem – środowisko lekarskie powinno aktywnie uczestniczyć w wypracowaniu rozwiązań.
Jeżeli widzimy tę patologię, to powinniśmy nad tym problemem usiąść wspólnie i porozmawiać. Albo decydujemy się na te reformy i jesteśmy w tym razem – politycy i lekarze.
Wicha podkreśliła, że Lewica pozostaje otwarta na dialog i cieszy się, że część proponowanych wcześniej przez ugrupowanie rozwiązań została uwzględniona przez Ministerstwo Zdrowia.
Joanna Wicha zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt debaty o finansach ochrony zdrowia. Jej zdaniem, jeśli państwo zamierza dokładnie analizować sposób wynagradzania lekarzy, podobnym zasadom powinni podlegać również menedżerowie publicznych placówek medycznych.
Jak zaznaczyła, zdarzają się sytuacje, w których jedna osoba kieruje jednocześnie kilkoma szpitalami i pobiera z tego tytułu wysokie wynagrodzenia.
Jeżeli bierzemy się za lekarzy, to trzeba też się przyjrzeć. Jak przykład ma iść z góry – tutaj stanę w obronie środowiska medyków pracujących na oddziale – to niech dyrektorzy też się wykażą tym, że są w stanie zarządzać trzema placówkami jednocześnie za dość duże pieniądze.
Z wypowiedzi Joanny Wichy wyłania się obraz reformy, która – w jej ocenie – porusza wiele ważnych problemów, ale nie daje jeszcze odpowiedzi na wszystkie kluczowe pytania. Posłanka pozytywnie ocenia próbę uporządkowania wynagrodzeń lekarzy, ograniczenia nadmiernej liczby miejsc pracy oraz rozpoczęcie dyskusji o patologicznych kontraktach. Jednocześnie uważa, że plan powinien zostać uzupełniony o rozwiązania dotyczące pielęgniarek, dostępności specjalistów w mniejszych szpitalach oraz system motywujący lekarzy do dalszego rozwoju zawodowego. Jej zdaniem tylko kompleksowa reforma, wypracowana wspólnie z przedstawicielami wszystkich zawodów medycznych, może przynieść trwałą poprawę funkcjonowania ochrony zdrowia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze