Reklama

16 BMI to za dużo, 14 BMI to za mało. Tak wygląda leczenie chorych na anoreksję

To choroba w Polsce zapominana – mówią ekspertki o anoreksji. I wytykają, że nie ma w Polsce systemowych rozwiązań, które pomagają w leczeniu. Opieką trzeba objąć nie tylko pacjentów, ale także całe rodziny, które często nie mają pojęcia, jak się zachować.

Wystarczy tylko przytoczyć opinię prof. Katarzyny Agaty Kucharskiej, kierownik Katedry Neuropsychologii i Neuronauki Klinicznej Instytutu Psychologii UKSW, która stwierdza wprost, że w polskich szpitalach po prostu brakuje oddziałów adresowanych do chorych za zaburzenia odżywiania. Już to pokazuje, w jakim stanie jest leczenie anoreksji w naszym kraju.

Tym właśnie w Sejmie zajął się Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży.

- To zaburzenie odżywiania, anoreksja, dotknęła moją rodzinę. Tych systemowych niedziałań uważam za tak poważne, jak powinny wyglądać – mówiła Maria Koźlakiewicz-Joanna, wiceprzewodnicząca zespołu, na którego posiedzeniu były też córki posłanki.
 

Reklama

Zapomniana anoreksja

Jeszcze kilka lat temu – choć to źle zabrzmi – anoreksja była modnym tematem. Dużo się o niej mówiło i pisało. Z czasem jednak „się znudził” i jak mówi Elżbieta Piętal z Fundacji Drzewo Życia, to dziś temat zapomniany. Tłumaczy także, że zaburzenia odżywiania to choroby psychiczne. Tak jak bulimia czy kompulsywne jedzenie. Związane jest to ze skrajnymi emocjami, nieradzeniem sobie z nimi. Obsesyjnym myśleniem o własnej sylwetce i wadze.

W Polsce chorzy leczą się publicznie, a także prywatnie. Co do tej pierwszej opcji, to hospitalizacja w szpitalu psychiatrycznym. Trudniej jest podjąć leczenie na innych oddziałach.

Reklama

- Pacjent nie bardzo ma się do kogo zwrócić – punktuje Piętal.

I dodaje, że brakuje wykwalifikowanej kadry, jak choćby pedagogów szkolnych i właśnie odpowiednich lekarzy.

- Hospitalizacja w oddziałach psychiatrycznych. Kryteria przyjmowania na oddział są dwa. Powyżej 16 BMI nie przyjmujemy, bo nie ma zagrożenia życia, poniżej 13/14 BMI nie przyjmujemy, bo jest za duże zagrożenie życia – dodaje.

I wylicza, że pobyt w szpitalach wiąże się z zapinaniem w pasy, pobytem w izolatce. Brakuje w Polsce też psychoedukacji, profilaktyki i w ogóle problematyki zaburzeń odżywiania.

Reklama

Dlatego bardziej rozbudowane jest leczenie operacyjne, ale wielu osób na to nie stać.

Choroba rodziny i bliskich

Zuzanna trzy lata chorowała na anoreksję i jest w procesie leczenia.

– Anoreksja to nie moda – mówi. – To choroba, która każdego dnia odbiera siły i nadzieję, zarówno chorej, jak i jej bliskim.

Gabriela mówi podobnie. Jest siostrą osoby chorej na anoreksję. Mówi, że trzeba patrzeć, jak siostra traci siły i to jest powodem lęku o nią.

– Każdy posiłek staje się źródłem trudu, a każda informacja o pogarszających się wynikach badań wywołuje strach o jej życie. Rodzina bardzo często nie wie, jak pomóc.

Reklama

Ewelina Gleń, dietetyk, przyznaje, że anoreksja jest zapomnianym tematem. A problemem jest też to, że rodzina nie wie, co zrobić, i często pielęgnuje chorobowe zachowania dziecka. Rodzice czują się bezradni.

- Bardzo często pacjenci mają monotonne posiłki i wybrane konkretne marki produktów, a otoczenie rodzinne musi mierzyć się z tym, że rodzina musi wyszukiwać te produkty. Ich brak może wywoływać duży lęk i łączy się z niezrozumieniem rodziny, która nie wie, jak w takich sytuacjach postępować. Osoby chore na zaburzenia odżywiania mają określone pory posiłków, co bardzo często koliduje z wizytą u lekarza i dochodzi do nieporozumień, bo opiekunowie mają trudności z umawianiem wizyt – wylicza.

Reklama

Problemem są jeszcze dziś restauracje czy uroczystości rodzinne. Rodzina nie wie, jak postępować w takiej sytuacji.

Nie tylko jedna choroba

Prof. Katarzyna Agata Kucharska, kierownik Katedry Neuropsychologii i Neuronauki Klinicznej Instytutu Psychologii UKSW, przyznaje, że sytuacja leczenia zaburzeń odżywiania w Polsce nie jest dobra. Brakuje rozwiązań systemowych, a anoreksja jest bardzo złożoną chorobą. Występuje często z depresją, zaburzeniami neurorozwojowymi.

- Anoreksja pozwala w sposób inteligentny ukryć inne dolegliwości. Trudno diagnozować, kiedy nie wystarcza energii na funkcjonowanie emocjonalne. Organizm jest w stanie wegetacji.

Reklama

Ekspertka podkreśla, że leczenie jest wyścigiem z czasem. Kiedy pacjent/pacjentka skończy 18 lat i ma sama decydować o swoim losie, o leczeniu, to staje się to trudniejsze niż w przypadku niepełnoletniej nastolatki.

Jak mówiła posłanka Koźlakiewicz, celem zespołu jest wypracowanie rozwiązań, które będzie można przedstawić Komisji Zdrowia i wypracować rozwiązania związane z anoreksją.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/06/2026 15:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości