Norwegia wprowadza nowe zasady wynagradzania lekarzy rodzinnych, aby ograniczyć rosnącą absencję chorobową. Zgodnie z porozumieniem zawartym przez rząd i samorząd lekarski najwyższe wynagrodzenie lekarze otrzymają za konsultacje zakończone bez wystawienia zwolnienia lekarskiego. Zmiany mają pomóc zmniejszyć koszty świadczeń chorobowych, które w najbliższych latach mogą sięgnąć nawet 67 mld koron rocznie.
Rząd Norwegii oraz tamtejszy samorząd lekarski osiągnęły porozumienie dotyczące nowych zasad wynagradzania lekarzy rodzinnych. Reforma ma zachęcić do dokładniejszej oceny, czy pacjent rzeczywiście wymaga całkowitego zwolnienia z pracy.
Zmiany są odpowiedzią na rosnącą absencję chorobową, która od kilku lat stanowi coraz większe obciążenie dla norweskiego systemu społecznego i rynku pracy.
Nowy model przewiduje trzy poziomy wynagrodzenia za konsultacje związane z oceną zdolności do pracy.
Najniższą stawkę lekarz otrzyma za wizytę zakończoną wystawieniem pełnego zwolnienia lekarskiego. Wyższe wynagrodzenie będzie przysługiwało za wystawienie częściowego zwolnienia, natomiast najwyższa stawka zostanie przyznana wtedy, gdy pacjent pozostanie aktywny zawodowo i nie otrzyma L4.
Dotychczas lekarz otrzymywał około 26 koron za wystawienie zwolnienia. Po zmianach będzie mógł uzyskać dodatkowo 50 koron za konsultację zakończoną bez wystawienia zwolnienia lekarskiego.
Według norweskiego rządu celem reformy nie jest utrudnianie dostępu do świadczeń, lecz bardziej indywidualna ocena sytuacji pacjenta.
Po wprowadzeniu nowych zasad lekarz, który zdecyduje o wystawieniu pełnego zwolnienia, będzie zobowiązany do krótkiego uzasadnienia swojej decyzji w dokumentacji medycznej.
Władze podkreślają, że wiele osób może wykonywać część obowiązków zawodowych mimo problemów zdrowotnych, dlatego całkowite wyłączenie z pracy nie zawsze jest konieczne.
W Norwegii funkcjonuje system częściowej niezdolności do pracy. Pacjent może zostać uznany za niezdolnego do wykonywania obowiązków zawodowych na przykład w 20 proc., 50 proc. lub 80 proc., jednocześnie zachowując częściową aktywność zawodową.
Właśnie taka forma zwolnienia ma być w przyszłości preferowana przez system. Zdaniem władz pozwala ona utrzymać kontakt pracownika z miejscem pracy i ogranicza ryzyko długotrwałego wykluczenia zawodowego.
Dane norweskiej instytucji NAV, odpowiednika polskiego ZUS, pokazują skalę problemu.
W 2024 roku absencja chorobowa w Norwegii osiągnęła poziom 6,8 proc., co było najwyższym wynikiem od 15 lat. Tylko w drugim kwartale utracono 10,6 mln dni pracy z powodu nieobecności pracowników.
Choć w 2025 roku wskaźnik nieznacznie spadł, problem nadal pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań dla rynku pracy i finansów publicznych.
Norweski rząd szacuje, że już w 2026 roku wydatki związane ze świadczeniami chorobowymi mogą wynieść około 67 mld koron, czyli ponad 26 mld złotych.
Właśnie dlatego władze zdecydowały się na zmianę sposobu wynagradzania lekarzy rodzinnych. Celem jest zwiększenie liczby konsultacji kończących się częściową aktywnością zawodową zamiast pełnego zwolnienia.
Nowe przepisy mają pomóc ograniczyć liczbę dni spędzanych na zwolnieniach chorobowych, a jednocześnie utrzymać bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów.
Reforma przygotowana przez rząd Norwegii i samorząd lekarski zakłada większe wykorzystanie częściowych zwolnień oraz dodatkowe wynagrodzenie za konsultacje, które nie kończą się wystawieniem L4.
Władze liczą, że dzięki temu uda się ograniczyć rekordową absencję chorobową, zmniejszyć koszty świadczeń oraz utrzymać większą liczbę pracowników na rynku pracy. Jednocześnie podkreślają, że decyzje o zwolnieniach nadal będą należeć do lekarzy, którzy ocenią stan zdrowia każdego pacjenta indywidualnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze