To niebezpieczna próba przesunięcia gigantycznych pieniędzy do wielkich sieci i zagranicznych e-aptek, która doprowadzi do upadku lokalnych placówek – Naczelna Izba Aptekarska podchodzi krytycznie do pomysłu, aby leki na receptę mogły być dostarczane pod drzwi pacjentów. Taką ideę przedstawił poseł Polski 2050.
NIA ostro komentuje, że:
- Pacjent to nie paczka, a leczenie to nie dostawa jedzenia. Potrzebujemy realnego wsparcia dla pacjentów, a nie demontażu systemu ochrony zdrowia.
A sam prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej dodaje:
– Ten zespół parlamentarny zaczyna przedstawiać coraz bardziej egzotyczne pomysły. Pierwszym była próba rozwalenia rynku całkowicie i możliwości sprzedaży go zagranicznym podmiotom (mówimy o rynku aptecznym). Nie udało się. Teraz jest próba przesunięcia sprzedaży leków do aptek internetowych należących do kilku firm, w tym również firm zagranicznych – mówi TVN24 Marek Tomków.
Reklama
Chodzi o pomysł przedstawiony przez posła Polski 2050, Norberta Pietrykowskiego. Uważa on, że należy w Polsce wprowadzić system, który działa już w kilku zachodnich krajach. Pacjenci mogliby wykupić leki na receptę zdalnie, a same produkty dostawaliby do domu. To rozwiązanie, z którego mogliby skorzystać seniorzy, osoby obłożnie chore, mające problem z poruszaniem się czy mieszkające w miejscowościach, w których nie ma aptek i punktów aptecznych.
– Środowisko farmaceutyczne jest na tak. Wszyscy są chętni, żeby ten projekt wprowadzić w życie – mówił poseł Norbert Pietrykowski.
Reklama
Oraz tłumaczył, że system ma być dopracowany w taki sposób, aby dowóz mógł odbywać się wyłącznie w obrębie danego powiatu.
Taki zapis ma na celu ochronę mniejszych, lokalnych biznesów przed dominacją wielkich sieci aptecznych czy gigantów e-commerce. Chodzi o to, aby uniknąć sytuacji, w której wielka apteka np. z Gdańska wysyłałaby paczki do pacjentów w Zakopanem. Ograniczenie do jednego powiatu ma pobudzić lokalny rynek aptekarski i dać każdej placówce równe szanse na dotarcie do pacjentów w swojej okolicy.
Jak mówi prezes Tomków, słowa o szerokim poparciu pomysłu wprowadzają w błąd, bo Naczelna Izba Aptekarska wcale temu pomysłowi nie przyklaskuje.
– W związku z informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej dotyczącymi prac nad projektem ustawy określanym jako „Lek pod drzwi”, Naczelna Izba Aptekarska informuje, że projekt ustawy, zarówno w zakresie proponowanych rozwiązań merytorycznych, jak i założeń dotyczących organizacji oraz finansowania dostaw produktów leczniczych tzw. „Uberem aptecznym” do blisko 9 milionów pacjentów, nie był konsultowany z samorządem zawodu farmaceuty. Nieprawdziwe są zatem informacje sugerujące, że projekt uzyskał poparcie całego środowiska farmaceutycznego, ponieważ Naczelna Izba Aptekarska, jako jedyny ustawowo umocowany podmiot reprezentujący zawodowe, społeczne i gospodarcze interesy zawodu farmaceuty, nie zajmowała stanowiska wobec przedmiotowego projektu i nie uczestniczyła w pracach nad jego założeniami.
Reklama
Dodaje, że propozycje zmian legislacyjnych dotyczące obrotu produktami leczniczymi powinny być poprzedzone rzetelną analizą ich skutków, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa pacjentów, a także szerokimi konsultacjami publicznymi.
– Naczelna Izba Aptekarska informuje, że stanowisko w odniesieniu do przedmiotowego projektu zostanie przedstawione po zapoznaniu się z jego brzmieniem oraz przeprowadzeniu szczegółowej analizy proponowanych rozwiązań prawnych – dodaje NIA.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze