Dezinformacja zdrowotna dotycząca edukacji zdrowotnej, szczepień, praw reprodukcyjnych i aborcji zdominowała polską infosferę w 2025 roku – wynika z najnowszego raportu NASK. Według autorów opracowania fałszywe narracje związane z edukacją zdrowotną wygenerowały aż 7,45 mld odsłon, stając się jednym z najgłośniejszych tematów roku. Eksperci zwracają uwagę, że twórcy dezinformacji coraz częściej wykorzystują pozory naukowej wiarygodności oraz emocjonalne przekazy wzmacniające społeczne podziały.
Najnowszy raport „Dezinformacja zdrowotna w 2025 roku w polskiej infosferze”, przygotowany przez NASK w ramach projektu CEDMO (Central European Digital Media Observatory), pokazuje skalę problemu fałszywych informacji dotyczących zdrowia.
Największy zasięg osiągnęły narracje związane z edukacją zdrowotną. Według raportu odnotowano blisko 34,2 tys. wzmianek, a ich szacowany zasięg wyniósł aż 7,45 mld odsłon. Temat był szczególnie intensywnie wykorzystywany podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi.
Jak wskazano w analizie, przekazy często opierały się na emocjonalnych hasłach takich jak „deprawacja seksualna”, „seksualizacja” czy „ideologizacja”, a także na argumentach odwołujących się do wartości konserwatywnych i religijnych.
Autorzy raportu wyróżnili dwa główne nurty dezinformacji zdrowotnej. Pierwszy polega na ciągłym dostosowywaniu znanych już fałszywych narracji do aktualnych wydarzeń. W 2025 roku dotyczyło to przede wszystkim tematów związanych z autyzmem, chorobami zakaźnymi oraz szczepieniami.
Według Kariny Stasiuk-Krajewskiej, badaczki dezinformacji z Uniwersytetu SWPS, coraz częściej wykorzystywane są materiały mające sprawiać wrażenie naukowych publikacji.
Ciekawe jest to, że dezinformatorzy coraz lepiej podszywają się pod argumenty naukowe, na przykład wykorzystują teksty, które na pozór spełniają warunki tzw. evidence based medicine (medycyna oparta na danych naukowych). Żeby rozpoznać te manipulacje trzeba mieć bardzo dobrą orientację w mechanice publikacji naukowych – podkreśliła.
Reklama
Raport wskazuje, że autorzy fałszywych treści coraz częściej sięgają po publikacje niespełniające standardów naukowych oraz tzw. preprinty, czyli teksty, które nie przeszły procesu recenzji naukowej. Takie materiały mają wzmacniać przekonanie odbiorców, że prezentowane informacje są zgodne z wiedzą medyczną. W praktyce często stają się narzędziem do rozpowszechniania niepotwierdzonych lub błędnych twierdzeń.
Drugim najważniejszym obszarem dezinformacji były szczepienia ochronne. W sieci rozpowszechniano teorie spiskowe dotyczące rzekomych eksperymentów medycznych oraz kwestionowano bezpieczeństwo preparatów stosowanych przeciwko COVID-19.
Powracały także nieprawdziwe twierdzenia, że szczepionki mRNA są formą terapii genowej lub eksperymentu medycznego. Według raportu zasięg tych narracji wyniósł około 1,2 mln wyświetleń.
Karina Stasiuk-Krajewska zwróciła uwagę, że wzrost liczby publikacji na temat szczepień zbiegł się z zaprzysiężeniem Roberta F. Kennedy’ego na stanowisko sekretarza zdrowia USA.
Drugim dominującym nurtem były narracje osadzone w sporach politycznych i światopoglądowych. Dotyczyły przede wszystkim zdrowia reprodukcyjnego, aborcji oraz edukacji zdrowotnej.
W takich przekazach kwestie medyczne schodziły często na dalszy plan, ustępując miejsca argumentacji ideologicznej. Podobny mechanizm dotyczył także dyskusji o obowiązkowych szczepieniach, które przedstawiano w kontekście ograniczania wolności osobistej.
Jak podkreśliła Katarzyna Lipka z NASK, tego typu przekazy są tworzone w sposób wywołujący silne emocje i społeczną polaryzację.
Tym co wyróżnia ten nurt narracji, jest aktywizowanie odbiorców poprzez wezwanie do działania (Call To Action), które często wychodzi poza strefę online.
Reklama
Raport opisuje również osoby i grupy odpowiedzialne za rozpowszechnianie fałszywych informacji zdrowotnych. Wśród nich znaleźli się tzw. fałszywi eksperci, którzy przedstawiają się jako autorytety medyczne mimo braku odpowiednich kwalifikacji lub aktualnej wiedzy. Często wykorzystują zdobyte wcześniej stopnie naukowe, doświadczenie zawodowe lub status niezależnego badacza do budowania wiarygodności.
W analizie wskazano także na lekarzy określających się jako „wolnościowi” lub „niezależni”. Według autorów raportu część z nich utraciła lub ma zawieszone prawo wykonywania zawodu, a swoją działalność opiera na narracji o byciu „prześladowanym za prawdę”. Ich aktywność bywa powiązana ze sprzedażą alternatywnych terapii, suplementów czy płatnych konsultacji.
Obok nich ważną rolę odgrywają również aktywiści, politycy, influencerzy oraz anonimowe konta dezinformacyjne pełniące funkcję internetowych trolli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze