Czy 12-procentowy podatek zdrowotny może zastąpić składkę zdrowotną i zapewnić stabilne finansowanie ochrony zdrowia? Podczas spotkania klubu Lewicy z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Finansów oraz Narodowy Fundusz Zdrowia dyskutowano o rewolucyjnej zmianie systemu. Lewica przekonuje, że w ciągu dekady może to dać nawet 2 biliony złotych na zdrowie. Rząd studzi emocje i podkreśla: "To nie jest projekt rządowy".
Jak przyznał w radiu Tok FM senator Wojciech Konieczny, były wiceminister zdrowia w rządzie Tuska, na spotkaniu z Ministerstwem Zdrowia, ministrem zdrowia Andrzejem Domańskim i Narodowym Funduszem Zdrowia padła ze strony ministra finansów decyzja o wzajemnej wymianie informacji, ale jednak na razie projekt pozostaje projektem Lewicy, a nie rządowym.
Podatek zdrowotny zamiast składki zdrowotnej to pomysł Lewicy, który zakłada wprowadzenie 12-procentowego podatku od dochodu w miejsce obecnej składki. Projekt przewiduje kwotę wolną od podatku w wysokości 30 tys. zł rocznie, a dodatkowe środki miałyby pochodzić m.in. z podatku „tłuszczowego” oraz wyższej akcyzy na alkohol.
Jak podkreśliła niedawno w „Poranku TOK FM” Joanna Wicha, przewodnicząca sejmowej podkomisji ds. zdrowia publicznego z Lewicy, partia nie widzi dziś alternatywy dla takiej zmiany.
Nie widzę innego rozwiązania – mówiła, uzasadniając, że system wymaga stabilnego i przewidywalnego źródła finansowania.
Wicha argumentowała, że nowe rozwiązanie przyniosłoby ogromny zastrzyk środków dla ochrony zdrowia.
To jest takie rozwiązanie, które daje pewność, że nie trzeba będzie tego budżetu na ochronę zdrowia co roku łatać i minister finansów ten czy inny nie będzie się musiał drapać się po głowie skąd uszczknąć pieniądze, komu zabrać, żeby dołożyć do NFZ – podkreśliła.
Reklama
Według wyliczeń Lewicy w ciągu 10 lat system zyskałby nawet 2 biliony złotych, a budżet NFZ zwiększyłby się o 30 mld zł rocznie.
Do pomysłu odniósł się minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. W rozmowie na antenie Polsat News wyraźnie oddzielił stanowisko rządu od inicjatywy Lewicy.
To jest propozycja, idea Lewicy. To nie jest propozycja rządowa ani Ministerstwa Finansów czy Ministerstwa Zdrowia – zaznaczył Andrzej Domański. Dodał, że rolą resortu finansów jest prowadzenie dialogu z koalicjantami, jednak obecnie nie ma rządowych planów wdrażania 12-procentowego podatku zdrowotnego.
Reklama
Minister finansów podkreślał, że sytuacja finansów publicznych jest stabilizowana dzięki rosnącym dochodom z VAT i dobrej sytuacji na rynku pracy.
Wzrost gospodarczy przyspiesza, a rosnące dochody z VAT krok po kroku stabilizują finanse publiczne – powiedział. Wskazał również, że wysoki poziom wydatków na obronność, sięgający niemal 5 proc. PKB, ma istotny wpływ na tempo zadłużania.
Podczas debaty publicznej senator Wojciech Konieczny, przewodniczący Rady Naczelnej PPS, członek senackiej komisji zdrowia i były wiceminister zdrowia, szczegółowo tłumaczył założenia projektu.
Odnosząc się do potrzeby zwiększenia nakładów, mówił:
Nasz projekt zakłada oczywiście w ciągu kilku lat zwiększenie (według dzisiejszego stanu środków) finansowania ochrony zdrowia, uwaga, o 127 miliardów złotych. O 127 miliardów złotych i wtedy dorównujemy do takich krajów jak Czechy, czy Szwecja czy inne w nakładach na pacjenta.
Jednocześnie wskazywał, że samo „odskładkowanie” uprzywilejowanych grup nie rozwiąże problemu.
Odkładkowanie rolników na poziomie zbliżonym do innych grup zawodowych da w moim przekonaniu, ale jestem dosyć pewny tych wyliczeń, około 5 miliardów złotych i to jeszcze z tych wszystkich innych grup również, czyli tych, których 20 grup mamy, które są uprzywilejowane – wyliczał.
Reklama
Podkreślał, że skala potrzeb jest znacznie większa niż kilka miliardów rocznie.
Centralnym celem reformy ma być osiągnięcie poziomu 9 proc. PKB na zdrowie. Senator Konieczny przekonywał, że nie jest to postulat abstrakcyjny, lecz „normalny cel”.
Zapytany o ryzyko polityczne zmian w ochronie zdrowia odpowiedział stanowczo:
Moim zdaniem naprawa ochrony zdrowia jest szansą polityczną dla tego, który się tego podejmie. (…) Nie straci władzy ktoś, kto powoduje, że jest większa dostępność lekarza, krótsze kolejki i lepsza opieka.
Reklama
Jednocześnie studził oczekiwania co do tempa zmian:
W moim odczuciu taka realna poprawa prawdziwa, nie taka wydumana, statystyczna, może nastąpić w ciągu sześciu lat od rozpoczęcia tego procesu, ale efekty będą widoczne wcześniej.
Lewica proponuje, by ciężar finansowania ochrony zdrowia został przesunięty także na przedsiębiorstwa i korporacje.
Wszyscy, którzy mają dochód. Tak jak płacimy PIT, tak jak płacimy CIT, czyli przedsiębiorstwa również, co jest bardzo istotne – mówił Konieczny.
Joanna Wicha wskazywała, że ograniczanie przywilejów wybranych grup nie rozwiązuje systemowego problemu.
Słyszałam, że podobno jest taki pomysł, żeby zabrać pieniądze kobietom na macierzyńskim, bo one mają jakiś przywilej (…) ale o rolnikach nie słyszałam, o duchownych też nie – zauważyła, podkreślając trudności w osiągnięciu konsensusu w Komisji Trójstronnej.
Jednocześnie partia proponuje mechanizm ulg dla firm płacących podatki w Polsce. Według zapowiedzi Wichy przedsiębiorstwa mogłyby otrzymać 7-procentową ulgę, co oznaczałoby efektywną stawkę podatku zdrowotnego na poziomie 5 proc.
24 lutego odbyło się spotkanie klubu Lewicy z przedstawicielami Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Finansów oraz Narodowy Fundusz Zdrowia.
Jak relacjonował senator Konieczny, rozmowy dotyczyły zarówno ogólnej sytuacji systemu ochrony zdrowia, jak i szczegółowych wyliczeń finansowych.
Z pytań pana ministra wynikało, że ma on pewne wątpliwości co do naszych wyliczeń, więc chcemy poznać jego sposób wyliczenia. Tak, no oczywiście, że tak i my przecież chcemy to we współpracy zrobić – mówił.
Minister Andrzej Domański potwierdził, że rozmowa miała miejsce, ale podkreślił brak rządowych decyzji w tej sprawie. Na dziś podatek zdrowotny zamiast składki zdrowotnej pozostaje projektem politycznym Lewicy, a nie oficjalnym planem rządu.
Debata o finansowaniu ochrony zdrowia wkracza tym samym w nową fazę. Z jednej strony pojawia się wizja 12-procentowego podatku zdrowotnego i 2 bilionów złotych w dekadę. Z drugiej – ostrożność resortu finansów i pytania o realne skutki dla budżetu państwa. Jedno jest pewne: bez zwiększenia nakładów i systemowej reformy trudno będzie osiągnąć 9 proc. PKB na zdrowie i skrócić kolejki, które dla pacjentów są dziś najbardziej odczuwalnym symbolem kryzysu systemu.
Źródło: DlaHandlu.pl/TokFM/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze