Reklama

Łukasz Kozłowski. Łatwe dokładanie pieniędzy do NFZ będzie utrudnione

Publiczna służba zdrowia staje u progu rewolucji, która może drastycznie zmienić sposób łatania dziur w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia. Od 2027 roku NFZ zostanie objęty rozszerzoną stabilizującą regułą wydatkową (SRW). Choć brzmi to jak technokratyczny detal, to Łukasz Kozłowski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich wyjaśnia, że dla pacjentów może oznaczać jedno: dłuższe kolejki i limity tam, gdzie dotąd ich nie było.

Zasady gry zmieniają się diametralnie. Do tej pory, gdy w NFZ brakowało pieniędzy na opłacenie wykonanych zabiegów i badań, państwo ratowało sytuację doraźnymi zastrzykami gotówki, np. poprzez emisję obligacji skarbowych. Nowe przepisy mają ukrócić tę praktykę, wprowadzając sztywne ramy budżetowe.

Systemowe niedoszacowanie

Eksperci alarmują, że plany finansowe Funduszu od lat mijają się z rzeczywistością. Łukasz Kozłowski, ekonomista z Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), w rozmowie z PAP wskazuje na systemowy problem:

Reklama

- Plany nie odzwierciedlają rzeczywistych potrzeb związanych z zadaniami, które są na Fundusz nakładane. NFZ nie ma prawnej możliwości, żeby w planie finansowym ująć realny poziom kosztów, które ponosi  – ocenia Kozłowski.

Skala problemu jest ogromna. Tylko w ubiegłym roku rząd musiał niemal podwoić dotację dla NFZ – z planowanych 18 mld zł do ostatecznych 33 mld zł. Prognozy na rok 2026 już teraz są korygowane: zamiast 26 mld zł, Fundusz będzie potrzebował co najmniej 30 mld zł wsparcia z budżetu.

Reklama

[news;2248568]

Finansowa zapora: Reguła SRW

Od 1 stycznia 2027 roku takie „ratunkowe” przelewy staną się niemal niemożliwe. Stabilizująca reguła wydatkowa (SRW) to mechanizm, który ma trzymać w ryzach deficyt państwa. Objęcie nią NFZ oznacza, że każde dodatkowe środki na leczenie będą musiały zostać „wyjęte” z innego obszaru państwa lub pokryte z wyższych podatków.

- Operacje, które skutkują w ciągu roku zmianą sumy wydatków i mają charakter inny niż dotacja budżetowa, czyli np. przekazanie obligacji skarbu państwa do NFZ, będą mogły skutkować naruszeniem tej reguły, czyli będzie działaniem w świetle przepisów niedopuszczalnym – wyjaśnia ekonomista FPP.

Reklama

W skrócie: nie będzie już można powiększać budżetu na zdrowie w sposób, który dodatkowo zwiększa ogólny deficyt państwa.

Pacjenci zapłacą dostępnością?

Jeśli nie uda się zwiększyć składki zdrowotnej, a reguła wydatkowa zablokuje dotacje, jedynym wyjściem pozostanie cięcie kosztów. Według Kozłowskiego, jedyną alternatywą będzie ograniczenie liczby kupowanych przez NFZ świadczeń.

- Może się to odbywać na różne sposoby: albo przez nakładanie limitów na różne rodzaje świadczeń, wprowadzenie zasad rozliczania świadczeń wykonanych ponad limit, które zniechęcają do ich udzielania, albo kontraktowanie mniejszej liczby świadczeń – ostrzega ekspert.

Reklama

To nie są tylko teoretyczne rozważania. Pierwsze zwiastuny nowej polityki już widać. W kwietniu NFZ wprowadził tzw. stawki degresywne w diagnostyce (np. tomografii czy rezonansie). Oznacza to, że za badania wykonane ponad limit Fundusz płaci szpitalom jedynie 50–60% ceny, zamiast dotychczasowych 100%.

Łukasz Kozłowski jest głównym ekonomistą Federacji Przedsiębiorców Polskich, wiceprezesem zarządu Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE), członkiem Rady Nadzorczej ZUS oraz Rady Statystyki.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP Aktualizacja: 09/04/2026 15:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości