Reklama

Zaczęło się internetowe polowanie na lekarzy-milionerów

Po wybuchu afery z Dawidem Kacprzykiem w roli głównej zaczęło się w sieci poszukiwanie lekarzy milionerów. Internauci przedstawiają oświadczenia majątkowe kolejnych medyków osiągających wysokie zarobki.

Na ostatniej sesji powiatu łukowskiego dyrektor tamtejszego szpitala mówił:

– Są lekarze, którzy pracują 20 dni w ciągu miesiąca. I oni mogą zarobić 100 tysięcy złotych. Czy oni chcą zarobić 100 tysięcy? Chcą. Ale czy chcą pracować te 20 dni? No nie chcą. Tylko nie ma kto za nich pracować – tłumaczył Mariusz Furlepa.

Nie mówił tego bez przyczyny, bo na nowo w Polsce rozgorzała dyskusja o pensjach lekarzy.

1,6 mln zł dla młodego lekarza

Stało się za sprawą jednego człowieka i jednego oświadczenia majątkowego. Jako radny dzielnicy Ursus (już złożył rezygnację) Dawid Kacprzyk musiał złożyć oświadczenie majątkowe. Zostało ono opublikowane przez urząd i od razu wybuchła afera. Z oświadczenia za 2025 rok wynika, że młody lekarz bez specjalizacji (będący w trakcie rezydentury z anestezjologii) zarobił w ramach działalności gospodarczej ponad 1,6 mln zł.

Reklama

Media donoszą o przypadkach miesięcznych zarobków lekarzy przekraczających nawet 300 tys. zł. Miesięcznie 316 tys. zł pobierał w ubiegłym roku lekarz w jednym z mazowieckich szpitali wojewódzkich (z informacji sejmiku wojewódzkiego wynika, że kontrakt ten rozwiązano).

W tym momencie kolejni internauci pokazują w sieci oświadczenia majątkowe lekarzy-radnych. Milionerów, lub osób, które w ubiegłym roku zarobiły zbliżone kwoty, jest wielu i z każdym dniem przybywa.

– Lek. med. Grażyna Podlipniak-Sobczyńska zarobiła w 2024 r. prawie 1,7 mln zł w SP ZOZ w Łosicach na Mazowszu. Jest tam dyrektorem oraz pediatrą. Sama placówka w 2024 r. miała przynieść zysk w wysokości 1,35 mln zł – pisze money.pl, bo media szybko podchwyciły internetowy trend.

Reklama

Wojciech Homenda – lekarz, radny miasta Słupska – wykazał dochód z indywidualnej praktyki lekarskiej w wysokości 1 334 692 zł. Robert Górski, lekarz i radny miasta Zielona Góra, osiągnął dochód w wysokości 1 040 192 zł.

To tylko kilka przypadków, a można je mnożyć.

Kłopot w tym, że jednocześnie NFZ mierzy się z niedofinansowaniem. Luka finansowa Funduszu była na początku roku szacowana na 23 mld zł. Deficyt przekłada się na ograniczenie finansowania świadczeń i wydłużanie kolejek pacjentów.

Reklama

Ponadto szpitale alarmują o pogarszającej się sytuacji finansowej. Według raportu Związku Powiatów Polskich (ZPP) z kwietnia zadłużenie szpitali powiatowych wyniosło w 2025 r. ponad 9 mld zł. Większość (91 proc.) tych placówek miała stratę operacyjną na podstawowej działalności, a wynagrodzenia stanowiły 41 proc. kosztów operacyjnych. Natomiast zobowiązania szpitali wojewódzkich tylko w województwie mazowieckim wyniosły w ubiegłym roku 1,4 mld zł.

Za mało specjalistów

Eksperci podkreślają, że wysokie zarobki niektórych lekarzy specjalistów wynikają m.in. z ich niedoboru w publicznym systemie ochrony zdrowia. Szpitale są skłonne zgadzać się na korzystne dla lekarzy warunki finansowe (73 proc. specjalistów wykonuje zadania na podstawie kontraktów), zwłaszcza jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia wysoko wycenia wykonywane przez nich procedury.

Reklama

Szpitale, wykonując „drogie świadczenia”, kompensują bowiem niedoszacowane procedury i próbują bilansować budżet. Ponadto szpital musi zamknąć oddział, jeśli nie znajdzie lekarza danej specjalizacji. Dlatego część dyrektorów szpitali zgadza się na wysokie honoraria określone w kontraktach, które mogą być ustalane m.in. jako procent kwoty, jaką za daną procedurę płaci szpitalowi NFZ.

Według danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) z lutego 1,2 proc. kontraktów lekarzy specjalistów opiewało na kwoty powyżej 100 tys. zł miesięcznie, a w przypadku lekarzy pracujących na podstawie umów o pracę tak wysokie stawki dotyczyły zaledwie 0,2 proc. umów. Mediana miesięcznych wynagrodzeń w przypadku kontraktów wynosi 25 595 zł brutto. Przy czym lekarz może mieć zawartych kilka umów i kontraktów, a obecnie AOTMiT nie może powiązać tych umów z jednym numerem PESEL lub prawem wykonywania zawodu. Zmienić ma to rządowy projekt, nad którym obecnie pracuje Sejm.

Reklama

Systemowy problem, czyli deficyt lekarzy określonych specjalizacji i windowanie lekarskich zarobków w kontraktach, nie dotyczy lekarza Dawida Kacprzyka. „Gazeta Wyborcza” napisała, że Kacprzyk staż podyplomowy ukończył jesienią 2024 roku, a w listopadzie tego samego roku uzyskał pełne prawo wykonywania zawodu. W 2025 r. w Szpitalu Południowym w Warszawie jako lekarz bez specjalizacji miał zarobić 1,6 mln zł.

Dla porównania, według danych AOTMiT z lutego, mediana zarobków lekarzy bez specjalizacji wynosi 17 tys. zł brutto miesięcznie, czyli nieco ponad 200 tys. zł rocznie.

Reklama

I jeszcze salonik VIP

Kacprzyk – radny Koalicji Obywatelskiej w warszawskiej dzielnicy Ursus (w czwartek zrezygnował z tej funkcji) – był koordynatorem SOR-u w warszawskim Szpitalu Południowym.

W środę portal Zero.pl poinformował, że oddział ratunkowy w tej placówce miał w przyspieszonym trybie przyjmować polityków Koalicji Obywatelskiej. Działacze partii mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania wykonywano niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Media wyliczyły, że Kacprzyk przepracował w 2025 roku łącznie 3976 godzin, co oznacza pracę przez 12 godzin dziennie przez wszystkie dni roku. Jednocześnie pracował w kilku placówkach medycznych.

Według dr. Jerzego Gryglewicza z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie NFZ od wielu lat skrupulatnie monitoruje, czy harmonogramy pracy lekarzy nie pokrywają się u różnych świadczeniodawców. Gryglewicz zaznaczył, że każda placówka musi przesyłać Funduszowi informacje o medykach udzielających świadczeń zdrowotnych, a nakładanie się godzin pracy w różnych miejscach jest najczęstszą nieprawidłowością wykazywaną przez NFZ. Dodał, że w takich sytuacjach Fundusz domaga się wyjaśnień od placówek medycznych.

Reklama

Jest zdania, że NFZ mógł nie odnotować nadmiarowej liczby godzin Kacprzyka, jeśli warszawski Szpital Południowy, który jest spółką udzielającą świadczeń także komercyjnie, finansował wynagrodzenie lekarza za koordynację „salonu dla VIP-ów” z innych środków niż pochodzące z Funduszu.

– Wyjaśni to kontrola – zaznaczył ekspert.

Naczelna Rada Lekarska w najnowszym stanowisku samorząd lekarski podkreśla, że zarobki lekarzy nie są przyczyną problemów systemu, a źródeł kryzysu należy szukać gdzie indziej. Prezydium NRL wskazuje m.in. na niedobory personelu, niewłaściwą wycenę świadczeń oraz kwestie bezpieczeństwa pracy lekarzy.

Reklama

Według NRL publiczna debata coraz częściej opiera się na pojedynczych przypadkach lekarzy osiągających wysokie dochody, przy jednoczesnym pomijaniu faktu, że często pracują oni znacznie dłużej niż wynikałoby to ze standardowego etatu.

Dymisje w szpitalu

W czwartek Kacprzyk zrezygnował z funkcji radnego dzielnicy Ursus. Według stołecznego ratusza lekarz skorygował wystawione faktury i zwrócił szpitalowi 500 tys. zł. W poniedziałek przestał być członkiem KO. Szpital Południowy rozwiązał z nim umowę i złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia oszustwa.

Reklama

W czwartek odwołano także cały zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego.

Wróćmy jednak do Łukowa i dyrektora Furlepy.

– Niedługo wchodzi centralny rejestr umów, to państwo się dokładnie dowiecie, ile który lekarz zarabia na kontrakcie. Już nie będzie pytań, nie będzie zarzucania kłamstwa panu staroście odnośnie moich zarobków w stosunku do lekarzy – mówił na sesji powiatu.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/06/2026 09:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości