Reklama

Genetyk: nowoczesna armia potrzebuje nie tylko F-35, ale też medycyny przyszłości

Współczesna modernizacja wojska kojarzy się z miliardowymi kontraktami na myśliwce piątej generacji, czołgi i systemy rakietowe. Jednak nawet najbardziej zaawansowana technologia pozostaje bezużyteczna bez człowieka, który nią steruje. O tym, dlaczego polskie wojsko musi zainwestować w biologię molekularną i głęboką profilaktykę, opowiada prof. Ewelina Maculewicz z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej (WIML).

Kupujemy myśliwce F-35, zamawiamy nowoczesne czołgi, inwestujemy w bezzałogowce i skomplikowane systemy dowodzenia. Wydatki na zbrojenia osiągają historyczne maksima. W cieniu tych potężnych transferów technologicznych toczy się jednak dyskusja o innym, fundamentalnym elemencie obronności – o ludzkim organizmie i jego biologicznych granicach. Eksperci medycyny wojskowej alarmują: bez równoległej inwestycji w zdrowie i sprawność psychofizyczną żołnierzy, potencjał najnowocześniejszego sprzętu nie zostanie w pełni wykorzystany.

Reklama

Człowiek za sterami technologii

Kluczową rolę w tym nowym podejściu do obronności zaczynają odgrywać badania z zakresu biologii molekularnej i genetyki, realizowane w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej. Prof. Ewelina Maculewicz, kierująca Zakładem Badań Biomedycznych i Wzmacniania Organizmu Ludzkiego w WIML, jednoznacznie wskazuje, że technologia bez człowieka jest tylko martwym narzędziem.

- Za sterami F-35 siedzi człowiek, nie robot. To pilot podejmuje decyzje pod ogromną presją czasu i przeciążeń, operator na ziemi obsługuje nowoczesne, skomplikowane systemy uzbrojenia, a dowódca na polu walki bierze bezpośrednią odpowiedzialność za ludzi i sprzęt wart miliardy. Technologia jest niezwykle ważna, ale bez człowieka pozostaje tylko narzędziem. Nowoczesna armia zaczyna się od żołnierza, a on nie jest robotem z fabryki, tylko żywym organizmem, który ma swoje biologiczne granice” – tłumaczy prof. Maculewicz.

Zamiast tradycyjnego podejścia, opartego wyłącznie na leczeniu zaistniałych schorzeń, medycyna wojskowa XXI wieku stawia na wyprzedzanie faktów. Celem badaczy jest precyzyjne określenie, jak konkretny organizm znosi skrajne przeciążenia, niedobory snu oraz przewlekły stres bojowy.

Reklama

Wojskowe zarządzanie talentami to nie selekcja

Wokół badań genetycznych narosło wiele mitów, sugerujących próby tworzenia „superżołnierzy” lub automatycznego dyskwalifikowania kandydatów na podstawie testów DNA. Prof. Maculewicz stanowczo odcina się od takich interpretacji. Podkreśla, że genetyka stanowi jedynie element znacznie bardziej złożonej układanki, na którą składa się tzw. fenotyp – czyli wypadkowa genów i środowiska: diety, regeneracji, higieny snu czy poziomu chronicznego stresu.

Badania laboratoryjne pozwalają jednak wyjaśnić, dlaczego dwie osoby poddane identycznemu rygorowi treningowemu i żywieniowemu osiągają na poligonie skrajnie odmienne rezultaty. Podczas gdy jeden żołnierz błyskawicznie poprawia wydolność tlenową, u drugiego, przy tym samym reżimie, znacznie szybciej pojawiają się stany przeciążeniowe, bolesne kontuzje ścięgien albo syndrom przewlekłego zmęczenia. Dwie przypadkowe osoby różnią się zaledwie mikroskopijnym ułamkiem procenta materiału genetycznego (od 0,1 do 0,4%), ale to właśnie ten ułamek w pełni odpowiada za strukturę tkanek, metabolizm oraz indywidualną podatność na urazy.

Reklama

Nutrigenetyka w siłach elitarnych

Co ciekawe, żołnierzy jednostek elitarnych zgłaszających się na badania wcale nie interesują najbardziej parametry stricte wysiłkowe czy siłowe. Największe emocje budzi metabolizm. Wyjątkową popularnością cieszą się zaawansowane badania nutrigenetyczne, czyli te związane z genetycznymi predyspozycjami do nadwagi, otyłości oraz szeroko pojętych zaburzeń metabolicznych.

Naukowcy z WIML analizują między innymi polimorfizmy genów odpowiedzialnych za regulację łaknienia i odczuwania sytości, takich jak gen FTO czy geny receptorów leptyny i melanokortyn. Wykrycie podwyższonego ryzyka metabolicznego w kodzie DNA u zdrowego, sprawnego komandosa nie skutkuje jednak raportem do dowództwa z wnioskiem o zwolnienie ze służby. Zamiast tego lekarze zyskują potężny atut w postaci czasu.

Reklama
- Mamy unikalną szansę, aby zareagować i zmodyfikować jego nawyki, zanim pojawi się problem zdrowotny. W takim przypadku analizujemy kompleksowo skład ciała, aktualne wyniki badań laboratoryjnych z krwi, dotychczasowy sposób odżywiania, charakterystykę wysiłku na danym stanowisku oraz tempo regeneracji organizmu. Następnie wielodyscyplinarny zespół specjalistów – lekarzy, dietetyków i fizjologów – przygotowuje dla niego uszyte na miarę, indywidualne zalecenia. (...) To jest właśnie esencja medycyny personalizowanej XXI wieku – wyjaśnia ekspertka.

Praktycznym przykładem takich analiz jest badanie metabolizmu witaminy D oraz genów COL1A1 i COL5A1, odpowiedzialnych za produkcję kolagenu. Pozwala to lekarzom modyfikować plany treningowe żołnierza i wdrażać celowaną suplementację, chroniąc np. jego ścięgno Achillesa przed zerwaniem, zanim jeszcze pojawi się bolesna kontuzja.

Czerwony alert w chromosomach

Jednym z najważniejszych i najbardziej nowatorskich projektów WIML jest monitorowanie fizycznych uszkodzeń genomu wywołanych ekstremalnymi warunkami służby. Piloci odrzutowców, skoczkowie spadochronowi oraz operatorzy radarów są stale narażeni na promieniowanie jonizujące, toksyny oraz potężny stres pola walki. Czynniki te generują wysoki stres oksydacyjny – wolne rodniki dosłownie bombardują jądra komórkowe, co może prowadzić do mutacji i pęknięć nici DNA.

Reklama

Za pomocą zaawansowanych testów cytogenetycznych badacze potrafią fizycznie monitorować te uszkodzenia w leukocytach krwi obwodowej, oceniając pęknięcia chromosomów czy formowanie się mikrojąder.

- Mówiąc obrazowo: widzimy, czy i w jakim tempie pod wpływem ekstremalnej służby ulegają przeciążeniu naturalne mechanizmy obronne organizmu. Co więcej, analizujemy aktywność genów białek odpowiedzialnych za naprawę DNA. Jeśli żołnierz ma wrodzone, mniej efektywne warianty enzymów naprawczych, a jego chromosomy wykazują wysoki stopień uszkodzeń strukturalnych, to dla nas czerwony alert. Taki człowiek potrzebuje pogłębionej diagnostyki i objęcia opieką i profilaktyką medyczną, zanim zmiany staną się nieodwracalne i doprowadzą do chorób somatycznych – ostrzega prof. Maculewicz.

Indywidualne podejście do regeneracji

Nowoczesna genetyka redefiniuje również klasyczne pojęcie odpoczynku. Badania nad metabolizmem mleczanu i transporterami monokarboksylanów (MCT) dowodzą, że nie istnieje jeden, uniwersalny model regeneracji po skrajnym obciążeniu fizycznym.

Dla części żołnierzy całkowity bezruch na łóżku okazuje się najgorszym rozwiązaniem, ponieważ spowalnia usuwanie metabolitów. W ich przypadku znacznie lepiej sprawdza się aktywna regeneracja (np. marsz lub spokojny bieg), która podtrzymuje krążenie i przyspiesza powrót organizmu do równowagi. U innych większe znaczenie będzie miała szybka odbudowa zasobów energetycznych, odpowiednia podaż elektrolitów czy sen.

Reklama

Podczas gdy armie takie jak amerykańska od lat traktują profilowanie biologiczne i indywidualizację medyczną jako standard, w Polsce projekty te wciąż znajdują się głównie na etapie programów pilotażowych i projektów naukowych, ograniczanych przez finansowanie. Biorąc jednak pod uwagę koszty szkolenia personelu wojskowego, inwestycja w naukę staje się kluczowym elementem strategii obronnej kraju.

- Wyszkolonego żołnierza nie da się zastąpić tak szybko, jak sprzętu. Czołg, samolot czy system rakietowy można kupić. Doświadczonego pilota, operatora czy żołnierza sił specjalnych nie da się kupić ani wyszkolić w kilka miesięcy. Dlatego przyszłość nowoczesnej armii nie będzie polegała wyłącznie na inwestowaniu w coraz lepszy sprzęt. Będzie polegała również na tym, by jak najdłużej utrzymać człowieka na szczycie jego możliwości. I właśnie temu służy medycyna przyszłości – podsumowuje prof. Ewelina Maculewicz.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości