Reklama

Artur Drobniak, prezes ORL w Warszawie: Lekarze nie są problemem systemu. Potrzebna jest transparentność i reforma ochrony zdrowia

W Polsce trwa gorąca debata o zarobkach lekarzy. Nagłówki z rekordowymi kwotami rozpalają emocje, politycy zapowiadają kontrole, a opinia publiczna coraz częściej pyta, kto odpowiada za kryzys w ochronie zdrowia. Czy jednak problemem rzeczywiście są lekarze? Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, przekonuje, że medialna narracja odwraca uwagę od prawdziwych wyzwań systemu. W rozmowie z PolitykaZdrowotna.com mówi o kulisach pracy lekarzy, przeciążonych SOR-ach, politycznych wpływach na zarządzanie szpitalami oraz potrzebie transparentności i głębokiej reformy ochrony zdrowia. – Nie jesteśmy problemem systemu. Stawką tej debaty jest bezpieczeństwo pacjentów – podkreśla.

Zarobki lekarzy a rzeczywistość systemu ochrony zdrowia

PolitykaZdrowotna.com: W ostatnich dniach media bardzo dużo mówią o wysokich zarobkach lekarzy. Pojawiają się konkretne nazwiska, ogromne kwoty i oskarżenia o uprzywilejowanie. Jak Pan na to patrzy?

Artur Drobniak, prezes ORL w Warszawie: Z dużym niepokojem obserwuję kierunek tej debaty, ponieważ zaczyna ona coraz mniej dotyczyć rzeczywistych warunków leczenia pacjentów, a coraz bardziej emocji i społecznej frustracji.

Dziś opinii publicznej pokazuje się rekordowe przypadki będące promilem całości, sugerując, że opisują one całe środowisko lekarskie. Tymczasem oficjalne dane mówią coś zupełnie innego.

Według danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji mediana wynagrodzenia lekarza specjalisty zatrudnionego w publicznym szpitalu wynosi około 24–25 tysięcy złotych brutto miesięcznie, zależnie od formy zatrudnienia. Jednocześnie wynagrodzenia przekraczające 100 tysięcy złotych miesięcznie dotyczą około 1% kontraktów. To margines, a nie standard.

Reklama

Co więcej – i to jest kluczowe - AOTMiT podkreśla, że dane kontraktowe dotyczą pojedynczych umów zawieranych z konkretnymi podmiotami, a nie pełnych zarobków jednej osoby w całym systemie. Agencja nie ewidencjonuje również czasu pracy przy kontraktach. To oznacza, że sama kwota bez informacji o liczbie przepracowanych godzin może prowadzić do całkowicie błędnych wniosków.

Nie można oceniać kilkuset tysięcy lekarzy przez pryzmat kilku medialnych nazwisk. To tak, jakby na podstawie pojedynczych patologii w polityce opisywać całą klasę polityczną.

Reklama

W ogromnej części przypadków mówimy o lekarzach pracujących 250, 300, a czasem 350 godzin miesięcznie - z dyżurami nocnymi, świątecznymi i permanentną gotowością do podejmowania decyzji ratujących życie.

Nie można porównywać przychodu lekarza pracującego dwa lub trzy etaty z wynagrodzeniem osoby pracującej standardowe 160 godzin miesięcznie.

Wynagrodzenia lekarzy a odpowiedzialność za zdrowie i życie pacjentów

PolitykaZdrowotna.com: Dla wielu Polaków nawet 20–30 tysięcy złotych miesięcznie brzmi jednak jak bardzo wysokie wynagrodzenie.

A.D.: Rozumiem takie odczucie, ale aby rozmawiać uczciwie, trzeba spojrzeć na cały kontekst. Zawód lekarza jest jednym z najbardziej wymagających zawodów w państwie — pod względem intelektualnym, emocjonalnym i odpowiedzialnościowym. Do samodzielności zawodowej dochodzi się po 12–15 latach intensywnego kształcenia: studia, staż, specjalizacja, kursy, egzaminy, ustawiczne doskonalenie.

Reklama

Przez dekady na studia medyczne dostawali się przede wszystkim najlepsi absolwenci szkół średnich — młodzi ludzie z najwyższymi wynikami, ogromną determinacją i gotowością do wieloletnich wyrzeczeń. Medycyna była kierunkiem elitarnym pod względem wymagań intelektualnych i obciążenia pracą. Ale sama elitarność ścieżki edukacyjnej nie jest najważniejsza. Najważniejsza jest odpowiedzialność.

Lekarz każdego dnia podejmuje decyzje, które mogą decydować o czyimś życiu, zdrowiu, sprawności lub śmierci. Błąd menedżera może oznaczać stratę finansową. Błąd lekarza może oznaczać ludzką tragedię.

Reklama

Dlatego wynagrodzenie lekarza nie jest wyłącznie zapłatą za czas pracy. Jest również wynagrodzeniem za kompetencje, lata inwestycji w rozwój oraz ciężar odpowiedzialności, który spoczywa na naszych barkach.

Wreszcie, w ogromnej większości przypadków czynnikiem decydującym o wynagrodzeniu lekarza jest liczba zaopiekowanych przez danego lekarza pacjentów. Proporcjonalnie więc Ci którzy pracują najwięcej i pomagają największej liczbie chorych zarabiają najwięcej.

Dlaczego lekarze nie chcą pracować na SOR-ach?

PolitykaZdrowotna.com: Najbardziej spektakularne stawki pojawiają się często w pracy na SOR-ach. Dlaczego?

A.D.: Bo są miejsca, do których lekarze nie ustawiają się w kolejce do pracy — nawet przy bardzo wysokich wynagrodzeniach. Działa tu klasyczne prawo popytu i podaży.

Reklama

Najlepszym przykładem są Szpitalne Oddziały Ratunkowe. To jedno z najtrudniejszych miejsc pracy w całym systemie ochrony zdrowia. Permanentna presja czasu i liczby chorych, wciąż zmieniających się i napływie nowych. Pacjenci nierzadko w stanach zagrożenia życia, z koniecznością podejmowania decyzji w krótkim czasie. Poza tym: przeciążenie, braki kadrowe, rosnąca frustracja pacjentów i agresja wobec personelu. Często decyzje zarządzających o małej liczbie lekarzy i personelu medycznego na dyżurze.

W takich warunkach wysokie wynagrodzenie nie jest przywilejem. Jest próbą kompensacji ekstremalnie trudnych warunków pracy i ogromnej odpowiedzialności. Jeżeli mimo wysokich stawek nadal brakuje chętnych do pracy na SOR-ach, to problemem nie są zarobki. Problemem są warunki pracy i konstrukcja systemu.

Reklama

Przepełnione SOR-y są skutkiem problemów całego systemu

PolitykaZdrowotna.com: Dlaczego SOR-y są dziś tak przepełnione?

A.D.: Ponieważ SOR stał się miejscem, do którego trafia wszystko to, czego system nie rozwiązał wcześniej.

Pacjenci zgłaszają się tam nie tylko z ostrymi stanami zagrożenia życia, ale również dlatego, że nie mają dostępu do szybkiej diagnostyki, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej czy sprawnej opieki koordynowanej. To rodzi gigantyczne przeciążenie.

Lekarz na SOR-ze nie odpowiada za wieloletnie zaniedbania organizacyjne państwa. A jednak to on staje twarzą w twarz z frustracją pacjenta. Musimy uczciwie powiedzieć: przepełnione SOR-y są skutkiem niedoskonałości systemu tworzonego przez decydentów politycznych przez lata.

Reklama

Zarządzanie szpitalami i polityczne wpływy w ochronie zdrowia

PolitykaZdrowotna.com: Wspomniał Pan o systemie. Czy problemem jest również zarządzanie szpitalami?

A.D.: Tak - i uważam, że mówi się o tym zdecydowanie za mało. W Polsce ogromna część szpitali podlega jednostkom samorządu terytorialnego lub innym podmiotom publicznym. W praktyce oznacza to, że politycy różnych opcji mają realny wpływ na sposób zarządzania placówkami. I chcę podkreślić bardzo wyraźnie — to nie jest problem jednej partii czy jednego środowiska politycznego. To problem systemowy obecny od lat.

Widzimy sytuacje, w których konkursy na stanowiska dyrektorów, kierowników oddziałów czy koordynatorów nie zawsze budzą pełne zaufanie co do merytoryczności procesu. Nie jest tajemnicą, że w wielu miejscach relacje polityczne, samorządowe czy towarzyskie potrafią odgrywać istotną rolę.

Reklama

Także medialnie nagłaśniane dziś wynaturzenia bardzo często mają swój kontekst polityczny — powiązania z radnymi, samorządowcami czy osobami funkcjonującymi w strukturach różnych partii. Nie wolno tego ignorować. Jeżeli chcemy naprawiać ochronę zdrowia, musimy odważnie mówić o depolityzacji zarządzania szpitalami.

Czy system ordynatorski był lepszy?

PolitykaZdrowotna.com: Kiedyś funkcjonował system ordynatorski. Czy był lepszy?

A.D.: Każdy system ma wady, ale dawny model ordynatorski miał jedną bardzo istotną zaletę — autorytet merytoryczny i nadzór samorządu. Ordynator był przede wszystkim liderem klinicznym. O jego pozycji decydowały doświadczenie, wiedza, umiejętność podejmowania trudnych decyzji i autorytet w środowisku.

Reklama

Dziś w wielu miejscach obserwujemy erozję tej zasady. Szpital nie powinien być przestrzenią politycznego zarządzania kadrami. To nie spółka do obsadzania stanowisk. To instytucja bezpieczeństwa publicznego.

Największym kosztem złego zarządzania szpitalem nie są pieniądze. Jest nim bezpieczeństwo pacjentów.

Agresja wobec lekarzy i skutki społecznej polaryzacji

PolitykaZdrowotna.com: Czy obawia się Pan, że obecna narracja medialna może prowadzić do agresji wobec lekarzy?

A.D.: Tak. I to jest chyba mój największy niepokój. Dyskusja o wynagrodzeniach jest dopuszczalna. Ale język odczłowieczania lekarzy — już nie. Kiedy zaczyna się mówić o lekarzach jak o kastach, pasożytach czy grupie żerującej na systemie, uruchamia się bardzo niebezpieczny mechanizm społeczny.

Reklama

Od dehumanizacji do agresji droga bywa krótka. Lekarze już dziś spotykają się z hejtem, groźbami, przemocą słowną, a czasem fizyczną. Za każdym fartuchem stoi człowiek — matka, ojciec, córka, syn — który przyszedł wykonywać swój zawód najlepiej, jak potrafi, często obdarzony dużymi pokładami empatii i przeżywający problemy swoich pacjentów. Człowiek, który poświęcił wiele lat swojego życia, by w ogóle móc go wykonywać.

Reforma ochrony zdrowia i transparentność zamiast szukania winnych

PolitykaZdrowotna.com: Co chciałby Pan powiedzieć pacjentom?

A.D.: Chciałbym powiedzieć przede wszystkim: rozumiemy Państwa frustrację. My również widzimy kolejki, przeciążenie systemu i jego niewydolność. My także pracujemy w tych realiach.

Ale proszę pamiętać o jednym — zdecydowana większość lekarzy w Polsce pracuje uczciwie, z ogromnym poświęceniem, często kosztem własnego zdrowia, życia rodzinnego i wypalenia zawodowego. Nie jesteśmy problemem systemu. W bardzo wielu miejscach to właśnie lekarze podtrzymują ten system przed całkowitym załamaniem.

Dlatego Polska potrzebuje dziś mniej polowania na winnych, a więcej uczciwej rozmowy o reformie ochrony zdrowia i jego transparentności. Bo finalnie stawką tej debaty nie są zarobki lekarzy i innych zawodów medycznych. Stawką jest bezpieczeństwo pacjentów.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/06/2026 10:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości