Ustawa o zarobkach lekarzy może w najbliższych dniach trafić pod obrady Senatu, jeśli wcześniej zostanie przyjęta przez Sejm. Małgorzata Kidawa-Błońska zapewnia, że senatorowie są przygotowani do szybkiego procedowania nowych przepisów dotyczących gromadzenia danych o wynagrodzeniach medyków. Dyskusja przyspieszyła po ujawnieniu informacji o lekarzu, który miał osiągnąć 1,6 mln zł dochodu w 2025 roku i następnie zwrócić szpitalowi 0,5 mln zł.
Prace nad projektem dotyczącym monitorowania zarobków lekarzy i innych medyków nabierają tempa. Rząd przyjął przepisy, które mają umożliwić zbieranie danych o wynagrodzeniach personelu medycznego z wykorzystaniem numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu.
Pierwsze czytanie projektu odbyło się już w Sejmie, a kolejne etapy procedowania zaplanowano na obecne posiedzenie parlamentu.
Jeżeli ustawa zostanie uchwalona przez posłów, szybko zajmie się nią także Senat.
Podczas wizyty w Astanie Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska została zapytana o możliwość przyspieszonego procedowania nowych przepisów.
Polityk zadeklarowała:
Tak. Jeżeli do nas dotrze, na najbliższym posiedzeniu będzie procedowana. Już przedstawiciele i senatorowie pracujący w komisji są do tego przygotowani.
Najbliższe posiedzenie Senatu RP zaplanowano na dni 24–26 czerwca.
Temat wynagrodzeń w ochronie zdrowia stał się jednym z najgłośniejszych zagadnień ostatnich tygodni. Powodem były informacje dotyczące lekarza w trakcie specjalizacji, który jednocześnie pełnił funkcję radnego Koalicji Obywatelskiej.
Według ujawnionych danych miał on osiągnąć w 2025 roku przychód sięgający 1,6 mln złotych. Lekarz był związany między innymi z Warszawskim Szpitalem Południowym.
W kolejnych dniach opuścił szeregi partii, a następnie złożył mandat radnego. Poinformowano również, że zwrócił szpitalowi 500 tys. złotych.
Równolegle trwa analiza funkcjonowania Warszawskiego Szpitala Południowego. W przestrzeni publicznej pojawiły się informacje dotyczące możliwego uprzywilejowanego dostępu do świadczeń zdrowotnych dla części polityków.
Doniesienia sugerowały funkcjonowanie tzw. ścieżki VIP, która miała umożliwiać szybszy dostęp do badań i konsultacji.
Sprawa wywołała szeroką debatę dotyczącą zasad równego dostępu do świadczeń medycznych finansowanych ze środków publicznych.
W medialnych publikacjach pojawiło się również nazwisko Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Marszałek Senatu odniosła się do tych informacji za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Polityk zapewniła, że nigdy nie korzystała z leczenia w tej placówce. Podczas briefingu podkreśliła jednocześnie:
Konsekwencje przede wszystkim powinny ponieść osoby, które dopuściły do tego, że można było takie praktyki robić w szpitalu.
Dodała:
Trzeba to wszystko dokładnie sprawdzić.
Do sprawy odniósł się również Premier Donald Tusk, który zapowiedział wyjaśnienie wszystkich okoliczności związanych z funkcjonowaniem przyspieszonej ścieżki obsługi pacjentów.
Szef rządu podkreślił:
Problem tego konkretnego przypadku trzeba będzie wyjaśnić, niezależnie od tego, kto korzystał z tego mechanizmu. Wszędzie tam, gdzie będzie naruszenie prawa będą nie tylko konsekwencje prawne, ale też polityczne.
Wypowiedź premiera pokazuje, że sprawa może mieć nie tylko wymiar organizacyjny, ale również polityczny.
W reakcji na pojawiające się informacje Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował o odwołaniu całego zarządu Warszawskiego Szpitala Południowego.
Jednocześnie w placówce prowadzone są kontrole realizowane przez stołeczny ratusz oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Dodatkowo działania związane z lekarzem i funkcjonowaniem szpitala analizuje także prokuratura.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze