Reklama

Nadchodzi „tsunami”. Onkolodzy mówią, że nie jesteśmy przygotowani

„200 lat” odśpiewali swojej 100-letniej pacjentce Mariannie Świech lekarze z Kliniki Onkologii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Zdaniem ekspertów liczba pacjentów onkologicznych w podeszłym wieku będzie systematycznie rosła, a polski system ochrony zdrowia nadal nie dostrzega ich szczególnych potrzeb.

Kwiaty, życzenia, gratulacje od wojewody i okolicznościowy tort – tak wyglądały setne urodziny pani Marianny, przygotowane przez zespół Kliniki Onkologii ICZMP. Seniorka od kilku lat uczestniczy w programie leczenia raka piersi i raz w miesiącu przyjeżdża do placówki na terapię.

„Współczesna onkologia nie ma wieku”

Jak podkreśla kierująca Kliniką Onkologii ICZMP prof. Ewa Kalinka, przypadek pani Marianny pokazuje, że wiek nie powinien być przeszkodą w skutecznym leczeniu nowotworów.

– To jest niesamowite, że osoba, która ma 100 lat jest ciągle aktywnie leczona przeciwnowotworowo. Ma znakomitą formę biologiczną, umysłową i cięty żart. To potwierdzenie, że współczesna onkologia nie ma wieku. Chociaż w bardzo wielu miejscach w Polsce i na świecie występuje tendencja do postawy bardzo nihilistycznej względem pacjentów w sędziwym wieku, czyli wstrzymywania się od aktywnego leczenia – podkreśliła prof. Ewa Kalinka.

Reklama

Lekarka zaznacza, że jej stuletnia pacjentka wyróżnia się wytrwałością i cierpliwością. Nie narzeka na częste badania, regularnie przyjeżdża do szpitala z rodziną i chętnie rozmawia zarówno z personelem, jak i innymi pacjentami.

– Pacjenci przyjeżdżają tu z bardzo dużym lękiem, z obawami. Ale jak mają przed sobą osobę, która leczy się z powodzeniem od tylu lat, jest w takiej formie i ma już sto lat, to naprawdę napawa ich optymizmem – dodała prof. Kalinka.

Nadchodzi „silver tsunami” pacjentów

O wyzwaniach związanych z leczeniem osób starszych mówił dr Adam Miller, lekarz prowadzący pani Marianny. Jego zdaniem polski system ochrony zdrowia nie jest przygotowany na gwałtowny wzrost liczby seniorów wymagających opieki onkologicznej.

Reklama

To nie może być leczenie schematyczne; musimy dobierać je indywidualnie do wydolności pacjenta, do jego możliwości opiekuńczych. Leczenie pani Marianny idzie tak dobrze, bo wszystkie te elementy współgrają, czyli opieka rodziny, kontrola innych chorób przewlekłych, no i leczenie onkologiczne – zaznaczył.

Brak danych utrudnia leczenie najstarszych pacjentów

Jednym z największych problemów onkogeriatrii pozostaje niedostatek danych naukowych dotyczących najstarszych chorych. Jak zauważa dr Miller, osoby po 90. roku życia są praktycznie nieobecne w badaniach klinicznych, na których opiera się współczesna medycyna.

Reklama

Podając lek, nie wiemy, jak on wpłynie na organizm seniora, bo z wiekiem zmienia się metabolizm, farmakokinetyka, farmakodynamika leków. Musimy te wszystkie elementy przewidzieć, a nie mamy żadnych danych. To stąpanie po kruchym lodzie, więc niewielu lekarzy chce się zajmować onkogeriatrią, bo wymaga holistycznej wiedzy – wyjaśnił.

Specjalista przyznał, że pomocna w jego pracy jest wcześniejsza specjalizacja z chorób wewnętrznych. Jednocześnie zwrócił uwagę, że w Polsce systematycznie maleje liczba internistów, ponieważ niewielu młodych lekarzy wybiera tę wymagającą specjalizację.

Reklama

Od diagnozy w wieku 95 lat do skutecznej terapii

Pierwsze zmiany w obrębie piersi pani Marianna zauważyła, mając 95 lat. Już na początku okazało się, że operacyjne usunięcie nowotworu nie będzie możliwe. Początkowo zastosowano leczenie farmakologiczne, jednak z czasem choroba zaczęła wymykać się spod kontroli, co wymagało wdrożenia bardziej toksycznej terapii i współpracy z innymi ośrodkami.

– Udało się panią Mariannę z ciężkiego stanu wyprowadzić i dać leczenie, które jest skuteczne. Mamy tu dużo historii ludzi, którzy np. już nie chodzili, byli skazani na dogorywanie w łóżku, a dzięki odpowiedniej terapii stanęli na nogi. Funkcjonują społecznie, zawodowo, rodzinnie, co też jest bardzo ważne, bo choroba onkologiczna dotyczy całej rodziny – zaznaczył onkolog.

Reklama

Potrzebne wsparcie dla rodzin opiekujących się chorymi

Prof. Kalinka podkreśla, że skuteczność leczenia seniorów zależy nie tylko od stanu zdrowia i chorób współistniejących, lecz także od dostępności codziennej opieki.

Instytucja opiekuna osoby chorującej przewlekle jest czymś, co jeszcze w naszym kraju nie istnieje. My nie możemy dać zwolnienia lekarskiego na opiekę na kilka miesięcy członkowi rodziny chorej osoby. Nie mamy mechanizmu zrefundowania np. przyjazdu do ośrodka taksówką, bo dla pani Marianny transport tramwajem, choć możliwy, jest jednak bardzo męczący. Tego rodzaju wsparcie społeczne wydaje mi się krokiem cywilizacyjnym, który jest nieodzowny w przyszłości – podkreśliła.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP Aktualizacja: 19/06/2026 13:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości