Naczelna Izba Lekarska (NIL) krytycznie ocenia projekt ustawy dotyczący rejestru zarobków lekarzy i innych medyków, który ma powiązać dane z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PZW). Zdaniem rzecznika NIL Jakuba Kosikowskiego, zmiany mogą osłabić szpitale powiatowe i doprowadzić do odpływu specjalistów do dużych ośrodków. W efekcie – jak ostrzega – może dojść do dalszej centralizacji ochrony zdrowia w Polsce.
Rząd przyjął projekt ustawy, który umożliwi zbieranie informacji o wynagrodzeniach medyków wraz z identyfikacją poprzez PESEL lub numer PZW. Według kancelarii premiera dane mają pomóc w lepszym planowaniu finansowania ochrony zdrowia i ocenie kosztów leczenia.
Jednak Naczelna Izba Lekarska (NIL) zwraca uwagę na możliwe skutki uboczne. W ocenie samorządu lekarskiego system już dziś posiada część danych o wynagrodzeniach.
Jak wskazał w rozmowie z PAP Jakub Kosikowski:
Kiedy AOTMiT (Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) ustala, ile NFZ zapłaci za leczenie pacjenta – wizytę u urologa czy leczenie raka - bierze pod uwagę wynagrodzenie personelu. Oznacza to, że fundusz już teraz posiada dostęp do informacji dotyczących zarobków lekarzy.
Reklama
Według rzecznika NIL, jednym z zagrożeń może być sposób, w jaki temat wynagrodzeń zostanie przedstawiony w debacie publicznej.
Istnieje ryzyko, że zamiast merytorycznej dyskusji o systemie zdrowia, nasze pomysły będą zbywane argumentami o wysokich zarobkach lekarzy i pojedynczych, skrajnych przypadkach finansowych – podkreślił Kosikowski.
Izba obawia się, że dyskusja o pensjach może odciągnąć uwagę od realnych problemów systemu ochrony zdrowia.
NIL uważa, że potrzebne są systemowe rozwiązania dotyczące wynagrodzeń, w tym tzw. kominy płacowe, ale nie w formie punktowych interwencji.
Zdaniem rzecznika:
Z naszej perspektywy kluczowa jest rewizja wycen procedur medycznych. Musimy skończyć z podziałem na pacjentów, których leczenie się opłaca i tych, na których szpital traci.
Kosikowski podkreśla, że wysokie wynagrodzenia lekarzy często wynikają z dobrze wycenionych procedur, które generują przychody dla szpitali. Jednocześnie inne specjalizacje, takie jak interniści czy pediatrzy, są według NIL gorzej wynagradzane z powodu niedofinansowania oddziałów.
Jednym z najpoważniejszych ostrzeżeń NIL jest wpływ nowych regulacji na szpitale powiatowe.
Szpitale powiatowe stracą swój główny atut – wyższe zarobki niż w metropoliach. Nie będą w stanie przyciągnąć kadry, co doprowadzi do centralizacji opieki zdrowotnej. Jednym słowem, stracą specjalistów – powiedział Kosikowski.
Według niego może to doprowadzić do dalszego odpływu lekarzy do dużych miast i pogłębienia nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej.
Rząd podjął temat wynagrodzeń medyków po medialnych doniesieniach o lekarzu w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku miał zarobić 1,6 mln zł. Sprawa dotyczyła m.in. Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie prowadzone są kontrole NFZ oraz ratusza.
Jak zaznaczył Kosikowski:
Żaden lekarz prosto po stażu, normalnych warunkach nie mógłby liczyć na umowę na specjalizację na warunkach 10 razy lepszych niż to, co oferuje Ministerstwo Zdrowia.
Naczelna Izba Lekarska zapowiada rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie proponowanych rozwiązań. Jak podkreślają przedstawiciele samorządu, kluczowe jest znalezienie systemowego modelu finansowania ochrony zdrowia, który nie pogłębi kryzysu kadrowego i nie osłabi szpitali powiatowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze