W Łodzi przeprowadzono pierwszą w Polsce operację usunięcia glejaka wielopostaciowego z wykorzystaniem nowatorskiej metody obrazowania PET z 18-fluorotyrozyną. Technologia pozwoliła dokładniej ocenić zasięg nowotworu niż standardowy rezonans magnetyczny, co może mieć znaczenie dla skuteczności leczenia. Jak podkreślają lekarze, pacjent po zabiegu czuje się bardzo dobrze.
W Łodzi neurochirurdzy przeprowadzili pionierską operację usunięcia glejaka wielopostaciowego. Zabieg był pierwszym tego typu w Polsce i jednym z nielicznych wykonanych na świecie.
Operacja została wykonana z wykorzystaniem nowej technologii obrazowania mózgu, która pozwala lepiej ocenić zasięg nowotworu niż dotychczas stosowane metody.
Jak poinformowano, „pacjent czuje się bardzo dobrze” po przeprowadzonym zabiegu.
Kluczową zmianą w podejściu do operacji było zastosowanie badania PET z 18-fluorotyrozyną. Ta metoda pozwala analizować metabolizm guza, a nie tylko jego strukturę.
Dotychczas standardem był rezonans magnetyczny z kontrastem, który – jak podkreślają lekarze – jest skuteczny, ale nie pokazuje wszystkich zmian nowotworowych.
Dzięki PET chirurdzy uzyskali dokładniejszy obraz tego, gdzie znajdują się komórki nowotworowe, także te mniej widoczne w klasycznym obrazowaniu.
Glejak wielopostaciowy to jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Mimo leczenia obejmującego operację, radioterapię i chemioterapię, często dochodzi do nawrotów choroby.
Jak wyjaśnił lekarz kierujący zespołem, dr Kamil Krystkiewicz, problem polega na tym, że rzeczywisty zasięg nowotworu jest większy niż to, co pokazuje rezonans.
Jest większy niż to, co my widzimy w trakcie zabiegu – podkreślił.
Lekarze zwracają uwagę, że nowotwór glejowy może mieć charakter bardziej rozlany, niż wcześniej sądzono. W praktyce oznacza to, że choroba może obejmować większe obszary mózgu niż widoczne w standardowych badaniach.
Z tego powodu rozwój technologii obrazowania, takich jak PET z 18-fluorotyrozyną, może mieć kluczowe znaczenie dla poprawy skuteczności operacji.
Celem jest dokładniejsze wyznaczenie granic guza i usunięcie jak największej liczby komórek nowotworowych.
Specjaliści podkreślają, że glejak wielopostaciowy nie jest chorobą ograniczoną do jednego punktu.
Jak wskazują lekarze:
My wiemy, że jest to choroba całego mózgu niestety.
W trakcie leczenia może dojść do pojawienia się wielu ognisk nowotworu, co dodatkowo utrudnia terapię i zwiększa ryzyko nawrotów.
Nowa metoda obrazowania ma pomóc w lepszym planowaniu operacji. Dzięki niej chirurdzy mogą dokładniej ocenić, gdzie znajdują się aktywne komórki nowotworowe.
To z kolei może przełożyć się na większą skuteczność zabiegów oraz zmniejszenie ryzyka pozostawienia niewidocznych ognisk choroby.
Dr Kamil Krystkiewicz, który kierował zespołem neurochirurgów w Łodzi twierdzi, że kluczowe znaczenie ma poprawa obrazowania, ponieważ standardowy rezonans magnetyczny nie zawsze pokazuje pełen obraz choroby.
Jak podkreślił, celem nowych metod jest zwiększenie precyzji leczenia i ograniczenie ryzyka nawrotu nowotworu.
Lekarze zaznaczają, że choć metoda jest obiecująca, pozostaje nadal w fazie wprowadzania i testów klinicznych. Każdy taki zabieg dostarcza jednak cennych danych, które mogą w przyszłości zmienić standardy leczenia glejaka wielopostaciowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze