Państwa zyski nie są ważniejsze niż ludzkie zdrowie – powiedziała podczas sejmowej Podkomisji Nadzwyczajnej do Rozpatrzenia Poselskich Projektów Ustaw: o zmianie Ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości i Przeciwdziałaniu Alkoholizmowi poseł Marcelina Zawisza, uderzając w przedstawicieli branży alkoholowej. Na ostatnim posiedzeniu, podczas którego stronę społeczną dopuszczono do szerokiej dyskusji nad projektami ustaw ograniczających reklamę i sprzedaż alkoholu, padały dramatyczne historie z SOR-ów, ostrzeżenia psycholożek o wpływie piwa na młody mózg, ale też alarmujące głosy branży winiarskiej i przedsiębiorców obawiających się gospodarczych skutków nowych regulacji. Poprawki do projektów można zgłaszać do 22 maja.
Podkomisja nadzwyczajna rozpatrująca projekty ustaw dotyczących zmian w Ustawie o Wychowaniu w Trzeźwości i Przeciwdziałaniu Alkoholizmowi zakończyła etap szerokiej dyskusji społecznej. Było to ostatnie posiedzenie, podczas którego głos zabierali przedstawiciele organizacji społecznych, lekarze, terapeuci, eksperci prawa, branża alkoholowa, przedstawiciele rynku winiarskiego oraz przedsiębiorcy.
Przewodniczący podkomisji poseł Grzegorz Napieralski, otwierając obrady, podkreślał, że dyskusja dotyczy proponowanych zmian legislacyjnych „w zakresie kosztów działalności, opłat za zezwolenia, ułatwień i terminów administracyjnych, cen minimalnych wyrobów alkoholowych oraz sfinansowania profilaktyki”.
W centrum debaty znalazły się jednak propozycje ograniczenia reklamy alkoholu, zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, ograniczenia ekspozycji produktów alkoholowych, zmian dotyczących „małpek”, a także finansowania profilaktyki i izb wytrzeźwień - SOR-ów.
Najmocniejsze słowa podczas posiedzenia padły ze strony poseł Marceliny Zawiszy.
Polityczka podkreślała, że interes ekonomiczny branży alkoholowej nie może być ważniejszy od kosztów społecznych uzależnień.
Słyszę wszystkie głosy branży mówiące o tym, jak te regulacje wpłyną na państwa biznes. Chcę jednak podkreślić jedno: państwa zyski nie są ważniejsze niż ludzkie zdrowie. To jest najważniejsza kwestia, o której dziś rozmawiamy na tej komisji. Mówimy o skutkach spożywania alkoholu — zarówno nisko-, jak i wysokoprocentowego – dla całego społeczeństwa, dla osób pijących, ale także dla ich rodzin i najbliższego otoczenia – mówiła.
Reklama
Posłanka przekonywała również, że ograniczenie sprzedaży alkoholu na stacjach paliw ma chronić osoby walczące z uzależnieniem.
To jest minimum przyzwoitości, które powinniśmy tym ludziom zapewnić – podkreśliła.
Bardzo mocno wybrzmiały głosy specjalistek zajmujących się zdrowiem psychicznym i terapią uzależnień.
Maja Herman, psychiatra i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, zwracała uwagę, że media codziennie pokazują alkohol w kontekście przemocy, wypadków i tragedii.
Dziś najczęściej powtarzające się słowo kluczowe w mediach to "pijany kierowca", "dwa promile", "nietrzeźwy", "alkohol", "uciekał przed policją", "zagrożenie dla dzieci", "wypadki". Bardzo charakterystyczne, praktycznie wszystkie te newsy dotyczą alkoholu i są osadzone w tragedii, interwencji policji, przemocy, zagrożeniu drogowym, sensacji – mówiła.
Reklama
Psychiatra przytoczyła też dramatyczną historię z jednego z polskich SOR-ów.
Znana mi kobieta pracowała na SOR-ze i regularnie wracała do domu wystraszona, bo znów pijany pacjent wyrwał się i zaczął rzucać leżankami, łóżkami i innym sprzętem, a ona musiała uciekać przez sypiące się z drzwi szkło – relacjonowała.
Z kolei Katarzyna Andrusiewicz, psycholożka i terapeutka uzależnień, mówiła o społecznej normalizacji picia piwa i skutkach wieloletniego marketingu branży piwowarskiej.
Ja codziennie słyszę w swoim gabinecie stwierdzenia: "przecież to jest tylko piwo". I wiecie państwo co? To nie są osobiste opinie pacjentów, tylko to są opinie, które oni wynoszą z polskich ulic, z telewizji i z billboardów. Na to właśnie przez 20 lat pracował polski marketing piwowarski – podkreślała.
Reklama
Ekspertka alarmowała, że reklamy alkoholu szczególnie silnie oddziałują na młodych ludzi.
Mózg człowieka rozwija się nie do 18., lecz mniej więcej do 25. roku życia. Najpóźniej dojrzewa kora przedczołowa, odpowiedzialna m.in. za kontrolę impulsów. W przypadku nastolatków kontakt z reklamą piwa odbywa się więc bez w pełni wykształconych mechanizmów filtrujących takie bodźce – tłumaczyła.
Zaapelowała o całkowity zakaz reklamy alkoholu, w tym piwa i piwa 0 proc.
Do tej argumentacji odniósł się również dr hab. n. med. Krzysztof Wojcieszek, wskazując na szerzej udokumentowane mechanizmy działania substancji psychoaktywnych i ich wpływ na populację.
Alkohol jest najgroźniejszą substancją psychoaktywną, wyraźnie groźniejszą niż heroina i kokaina, ze względu na rozpowszechnienie używania i bardzo różnorodne negatywne skutki. W społeczeństwie, które pije dużo, działa teoria substancji torujących drogę – tam, gdzie jest wysokie spożycie alkoholu, tam częściej pojawia się także używanie innych narkotyków – podkreślał.
Profesor zwracał też uwagę na tzw. „paradoks prewencyjny”, czyli fakt, że największa część szkód alkoholowych nie wynika wyłącznie z uzależnienia, ale z powszechnego picia ryzykownego.
To nie jest wyłącznie problem uzależnienia. Większość szkód w społeczeństwie wynika z nadużywania alkoholu – z picia ryzykownego, które nie zawsze wygląda dramatycznie, ale generuje ogromne koszty zdrowotne i społeczne – wyjaśniał ekspert.
Mocny głos zabrał także Bart Kowalski, artysta, który mówił o ukrytej reklamie alkoholu w mediach społecznościowych i kulturze popularnej.
Jak i kiedy państwo zamierzają ukrócić fikcję dotyczącą zakazu reklamy alkoholu w Polsce? Bo prawda jest taka, że alkohol reklamuje się cały czas. Tylko w bardziej sprytny sposób – mówił.
Reklama
Artysta wskazywał na influencerów, festiwale i product placement.
Widzimy to nie tylko w mediach zwykłych, ale i w mediach społecznościowych, gdzie influencerzy, aktorzy czy piosenkarze, reklamują restauracje, ale prawdziwy przekaz to jest ten drugi, czyli kieliszki, butelki, alkohol, lifestyle – podkreślał.
Dodał również, że sam miał otrzymywać propozycje reklamowe od koncernów alkoholowych.
Silnie wybrzmiały również głosy przedstawicieli branży winiarskiej. Poseł Fryderyk Sylwester Kapinos, reprezentujący Parlamentarny Zespół ds. Wsparcia Rolnictwa i Przetwórstwa Ekologicznego oraz Rozwoju Wyrobów Winiarskich, apelował o rozróżnienie między patologiczną konsumpcją alkoholu a kulturą winiarską.
Projektowane regulacje powinny w sposób jednoznaczny rozgraniczać zjawiska szkodliwej konsumpcji oraz nieetycznych praktyk w obszarze handlu i marketingu od działań opartych na zasadach odpowiedzialności, umiaru i poszanowania tradycji – zaznaczał.
Polityk podkreślał znaczenie enoturystyki i lokalnej produkcji win, cydrów czy miodów pitnych dla rozwoju obszarów wiejskich.
Polskie winnice mogą istotnie wspierać rozwój lokalnej turystyki, przyciągając odwiedzających korzystających z bazy noclegowej, gastronomii oraz innych usług lokalnych – mówił.
Reklama
Branża winiarska postulowała także umożliwienie małym producentom sprzedaży alkoholu przez internet przy jednoczesnym obowiązku elektronicznej weryfikacji wieku kupujących.
Przedstawiciele przedsiębiorców alarmowali, że część proponowanych regulacji może uderzyć w małe miejscowości oraz lokalny handel.
Magdalena Malinowska-Wójcicka, ekspert Pracodawców RP, mówiła o znaczeniu stacji paliw na terenach wiejskich.
Wystarczy jechać przez małe wsie, dla których stacja paliw jest jedynym miejscem zakupu czegokolwiek. W tym także alkoholu – argumentowała.
Reklama
Z kolei Adam Krzysztof Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, wskazywał, że stacje paliw odpowiadają jedynie za 2 proc. ilościowego wolumenu sprzedaży alkoholu w Polsce i 4 proc. wartościowego wolumenu.
Nie przedstawiono wiarygodnych badań, że alkohol na stacjach benzynowych jest sprzedawany w większej ilości niż w normalnych sklepach – przekonywał.
Przedstawiciele branży zwracali też uwagę na wątpliwości Komisji Europejskiej dotyczące projektowanych przepisów. Tomasz Kaczyński, prezes Związku Pracodawców „Polska Dystrybucja Farmaceutyczna", przypominał, że Komisja Europejska zakwestionowała między innymi zbyt szeroką definicję napojów bezalkoholowych oraz całkowity zakaz reklamy alkoholu i piwa 0% w internecie.
Poseł Joanna Mucha przekonywała, że alkohol powinien zostać ukryty przed wzrokiem klientów podobnie jak papierosy.
Jestem bardzo za tym, żeby tak jak się stało z papierosami, tak żeby również alkohole były za zamkniętymi witrynami. To nie powoduje żadnej szkody społecznej, wręcz przeciwnie, spowoduje bardzo dużą korzyść społeczną – mówiła.
Polityczka ostro krytykowała także marketing alkoholu.
Ta reklama jest najwyższym poziomem manipulacyjnej reklamy, która po prostu wdziera się ludziom do mózgów po to, żeby tworzyć pewne schematy, które w konsekwencji prowadzą do uzależnienia – podkreślała.
W trakcie posiedzenia wielokrotnie wracał temat małych opakowań alkoholu, tzw. „małpek”.
Piotr Siwiński, adwokat, opowiadał o historiach osób uzależnionych, które zaczynały od niewielkich butelek alkoholu.
Kupuje się taką jedną małpeczkę, ją łatwo ukryć. Ona nie jest duża, bo jest kolorowa, pysznie smakuje. Nie czuć tego alkoholu. Potem kolejna, następna. Dzień za dniem wpadamy w nałóg alkoholowy – mówił.
Z kolei Krzysztof Brzózka, od 2006 roku dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, przywoływał dane dotyczące kierowców uzależnionych od alkoholu.
70 proc. uzależnionych kierowców kupowało alkohol na stacji paliw. 50 proc. z nich kupowało na stacjach paliw i piło przed jazdą albo w trakcie jazdy – podkreślał.
Profesor prawa Dorota Pudzianowska przypominała natomiast o gigantycznych kosztach społecznych spożywania alkoholu.
186 miliardów kosztów społeczno-ekonomicznych versus nieco ponad 14 miliardów wpływów do budżetu. To jest klasyczny mechanizm prywatyzacji zysku i uspołecznienia kosztów – oceniała.
Po zakończeniu etapu wysłuchania strony społecznej podkomisja przejdzie do dalszych prac legislacyjnych. Poprawki do projektów ustaw można zgłaszać do 22 maja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze