Dr Maciej Walczak, znany w sieci jako Doktor na Intensywnej, na co dzień jest anestezjologiem współpracującym m.in. ze Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej pod Lublinem. Nauczanie pierwszej pomocy i rozpowszechnianie wiedzy medycznej są mi bardzo bliskie więc staram się odpowiadać na pytania i wyjaśniać wątpliwości. Tylko wtedy mamy poczucie, że robimy krok do przodu - podkreśla.
Tak, jest taka możliwość. Należy jednak dołożyć do tego wyjaśnienie, że taka sytuacja nie zawsze powoduje wystąpienie powikłań. Często w przypadku długotrwałych i wyczerpujących zabiegów operacyjnych pacjent celowo pozostaje w sedacji i jest budzony w późniejszym okresie już na oddziale intensywnej terapii. Dzieje się tak w przypadku operacji kardiochirurgicznych czy przeprowadzanych po ciężkim urazie wielonarządowym. Niekiedy trudności z wybudzeniem są spowodowane nie wykrytymi wcześniej anomaliami genetycznymi. Powodują one niewłaściwy metabolizm leków używanych rutynowo do znieczulenia. Dotyczy to głównie leków zwiotczających mięśnie. W takim przypadku pacjent trafia na wspomniany OIT, a jego wybudzanie może potrwać nawet kilkanaście godzin.
Tak, można. Zwiększone ryzyko wybudzenia śródoperacyjnego dotyczy pacjentów z genetyczną lub nabytą odpornością na działanie środków anestetycznych. Na genetykę nie mamy wpływu. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że na osoby uzależnione od alkoholu czy narkotyków, leki używane do znieczulenia działają słabiej. Inną grupę ryzyka stanowią pacjenci, którzy nie tolerują wysokich dawek środków znieczulających. Przykładem mogą być chorzy w podeszłym wieku z niestabilnym układem krążenia czy z urazem wielonarządowym.
Generalnie zarówno znieczulenie ogólne jak i zabieg operacyjny powodują obniżenie odporności. Pacjent jest bardziej podatny na różne zakażenia i infekcje. Dodatkowo reakcja obronna organizmu na stres związany z mechanicznym uszkodzeniem tkanek spowodowanym operacją nasila procesy kataboliczne. Dlatego bardzo ważne jest przeprowadzenie takiego typu leczenia w optymalnym momencie, aby uniknąć powikłań.
Podsumowując setki przeprowadzonych rozmów z pacjentami lub rodzicami dzieci przygotowywanych do znieczulenia ogólnego mogę stwierdzić, że jest to najczęściej pojawiające się pytanie. Często jest tak, że większe obawy towarzyszą anestezji niż temu, co następuje bezpośrednio po jej rozpoczęciu czyli zabiegowi operacyjnemu. Łączy się to z niepewnością i towarzyszący lękiem przed tym, co nie do końca jest oczywiste dla chorego. Przecież łatwo sobie wyobrazić, jak chirurg wycina wyrostek robaczkowy. Nieco trudniej zrozumieć, że można niejako przełączyć mózg w stan nieświadomości używając do tego celu jednej dwudziestomililitrowej strzykawki wypełnionej białym płynem. Przejdźmy do sedna. Czy znieczulenie ogólne jest bezpieczne czy nie? W rozmowach z pacjentami staram się podkreślać, że medycyna to nie matematyka. Nie zawsze dwa plus dwa równa się cztery. W każdym przypadku jest za to mniejsze lub większe ryzyko, że coś pójdzie nie w tę stronę, w którą powinno. Jednak zasadniczo w 99,9% sytuacji, przy zastosowaniu obecnie dostępnych leków, urządzeń i wszelkich opracowanych procedur możemy ograniczyć wymienione powyżej ryzyko znieczulenia ogólnego do absolutnego minimum. Wiele naukowych opracowań i podręczników szacuje prawdopodobieństwo zgonu operowanego pacjenta na 1:10000 biorąc pod uwagę tylko przyczyny anestezjologiczne. W niektórych sytuacjach to ryzyko będzie znacząco wyższe np. kiedy znieczulenie jest przeprowadzane ze wskazań nagłych np. z powodu urazu wielonarządowego po wypadku komunikacyjnym. Znieczulenia pacjentek położniczych również są obarczone dużo większym ryzykiem spowodowanym fizjologią i patofizjologią ciąży. Na całe szczęście większość osób kwalifikowanych do zabiegu znajduje się w dobrym stanie zdrowia, a całą procedurę wykonuje się w trybie planowym. W takim przypadku zawsze mamy czas na wykonanie niezbędnych badań laboratoryjnych, konsultacji, badania fizykalnego oraz szczerą rozmowę w celu oszacowania ryzyka. Dodatkowo w czasie całego znieczulenia jako zespół anestezjologiczny mamy do dyspozycji nowoczesne, inteligentne urządzenia monitorujące i wspomagające funkcje życiowe. Pozwala nam to wychwytywać potencjalne zagrożenia i szybko je eliminować, zanim staną się prawdziwym problemem.
Nie można jednoznacznie określić takiego odstępu czasowego. Każde znieczulenie w mniejszym lub większym stopniu może wiązać się z wystąpieniem powikłań opisanych w tym artykule. Oczywiście mniejszym obciążeniem dla pacjenta jest wykonanie jednego znieczulenia zamiast czterech. Niestety w niektórych przypadkach wielokrotnie powtarzane zabiegi operacyjne są niezbędnym elementem warunkującym skuteczne leczenie. Przykładem może być pacjent z ciężkim oparzeniem termicznym czy z przewlekłymi ranami. Częste procedury chirurgiczne polegające na oczyszczaniu ran i związane z nimi powtarzające się co kilka dni znieczulenia dają chorym szansę na wyzdrowienie. Z drugiej strony istnieją publikacje naukowe, które potwierdzają pewne niepokojące tezy, że częste powtarzanie znieczulenia ogólnego szczególnie u małych dzieci może wpływać na opóźnienie rozwoju układu nerwowego. Jednak nie ma twardych danych na ten temat, więc ciężko sformułować jednoznaczne wnioski. Moim zdaniem w każdym przypadku należy wykonać bilans zysków i strat oraz korzyści i zagrożeń, rozważyć i wybrać najlepsze rozwiązanie. Z twierdzeniem, że narkoza uszkadza serce czy skraca życie kompletnie się nie zgadzam. Nie ma na to żadnych potwierdzonych dowodów, szczególnie, że stosujemy coraz bardziej bezpieczne leki.
Dziękuję za rozmowę.
Znieczulenie to stan wywołany lekami lub innymi metodami, w którym pacjent nie odczuwa bólu. Stosuje się je, by umożliwić bezbolesne przeprowadzenie zabiegów i operacji medycznych.
Wyróżniamy trzy podstawowe typy: znieczulenie miejscowe (działające na niewielki obszar), regionalne (obejmujące większą część ciała, np. kończynę) oraz ogólne, czyli narkozę, która powoduje utratę świadomości podczas zabiegu.
Znieczulenie ogólne sprawia, że pacjent jest nieprzytomny i nie czuje bólu w całym ciele, natomiast miejscowe blokuje odczuwanie bólu tylko w określonej części ciała i nie wpływa na świadomość.
Działanie znieczulenia miejscowego zwykle mija w ciągu 2–3 godzin po zabiegu, choć czas ten może być dłuższy przy zastosowaniu silniejszych środków. W przypadku znieczulenia ogólnego powrót do pełnej sprawności następuje po kilku godzinach, ale osłabienie i senność mogą utrzymywać się dłużej.
Po znieczuleniu ogólnym mogą wystąpić takie objawy jak senność, dezorientacja, nudności, ból głowy czy gardła. Znieczulenie miejscowe wiąże się zwykle z łagodnymi, przejściowymi objawami, jak drętwienie lub lekki ból w miejscu podania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze