Czy lekarz może mówić prostym językiem do pacjenta? Językoznawca Mateusz Adamczyk odpowiada - nie tylko może, ale i powinien! Jeśli pacjenci rozumieją co lekarze do nich mówią to lepiej i chętniej realizują ich zalecenia.
Mateusz Adamczyk: Może się kierować skojarzeniami z języka ogólnego. Jeśli „na jednym poziomie” lub „wolnego płynu nie ujawniono”, to raczej dobrze. Choć oczywiście pewności mieć nie może, jeśli nie posiada specjalistycznej wiedzy.
Myślę, że warto by było uzupełnić taki opis częścią dla pacjentki czy pacjenta, w której znalazłaby się norma referencyjna, np. „Prawa nerka o długości około 102 mm, co mieści się w normie”. Wystarczy kilka słów, a poziom niepewności pacjenta spada, co może sprzyjać procesowi diagnozy i ewentualnego późniejszego leczenia.
Reklama
Z drugiej strony, jeśli nerka byłaby powiększona, to sprawa staje się skomplikowana. Pozostawienie wyłącznie informacji o tym, że taki wynik nie mieści się w normie, daje ogromne pole do nadinterpretacji, bo przecież człowiek zaniepokojony stanem swojego zdrowia często zaczyna panikować, działać nieracjonalnie, co może utrudniać leczenie. Może więc warto opatrzyć wynik komentarzem racjonalizującym, np. „Wynik tego badania jest tylko częścią diagnozy. Na jego podstawie nie można jednoznacznie stwierdzić występowania choroby. Porozmawiaj ze swoim lekarzem, który dokona profesjonalnej oceny wyników i odpowie na Twoje pytania”. Taki komunikat uznaje emocje pacjenta, jego niepokój, a jednocześnie wskazuje ścieżkę postępowania – nie pozostawia go w poczuciu bezradności. Być może wtedy nie będzie on szukał informacji w internecie, które potwierdzą najgorszy scenariusz i które spowodują, że jego podejrzliwość, a więc i opór wobec lekarza i procesu leczenia będzie mniejszy.
Należałoby na przykład wprowadzić do dokumentacji medycznej dodatkowy opis przeznaczony głównie dla pacjentki czy pacjenta. Opis zgodny z zasadami tzw. prostego języka, który świetnie sprawdza się w komunikacji urzędowej. Za jego pomocą trudne treści przekazywane są w przejrzysty sposób. Jak pokazują analizy, takie teksty są bardziej zrozumiałe i usprawniają komunikację, co prowadzi do szybszego załatwienia jakiejś sprawy, a więc także zmniejszenia nakładu środków przeznaczonych na ten cel. W przypadku medycyny mogłoby to doprowadzić do lepszej współpracy pacjenta z lekarzem czy lekarką.
Prosty komunikat nie musi być dłuższy – wręcz przeciwnie: jedną z zasad prostego języka jest budowanie krótkich wypowiedzi. Ale nawet jeśli założymy, że taka pierwsza czy druga rozmowa z pacjentką będzie dłuższa, to może to zaowocować sprawnym przebiegiem leczenia, co ostatecznie skróci całościowy czas jego trwania. Pacjentka, która rozumie, co mówi do niej lekarka, sama czuje się zrozumiana, wie, że jest pod dobrą opieką, i chętniej stosuje się do wszystkich zaleceń.
Trzeba jeszcze pamiętać, że tych umiejętności ktoś musi personel medyczny nauczyć. Nie można wymagać, by z dnia na dzień osoby przyzwyczajone do pewnej formy komunikacji zaczęły używać innego języka. To zadanie dla ministerstwa.
Tak, choć nic nie zastąpi wypracowania specjalnych standardów komunikacyjnych dla medycyny. Można jednak za pomocą narzędzi takich jak Jasnopis (red. strona internetowa www.jasnopis.pl) policzyć tzw. stopień mglistości tekstu. Program podpowiada także, co zrobić, by ten poziom obniżyć. Nadziei upatruję też w sztucznej inteligencji. Gdyby na przykład na podstawie opisu specjalistycznego automatycznie generowała opis dla pacjenta, na który lekarz tylko spojrzy, by sprawdzić, czy nie zawiera kłamstw… To byłoby duże ułatwienie. Myślę, że stworzenie takiego programu to nie jest duży problem. Sam chętnie wziąłbym w czymś takim udział.
Tu sprawdzą się szkolenia z komunikacji z pacjentem, które na szczęście wprowadzono do programu studiów medycznych. Można też korzystać z kursów komercyjnych, choć najlepiej by było, gdyby podobne szkolenia zorganizowało ministerstwo. Taki kurs powinien zawierać nie tylko kształcenie umiejętności językowych, ale komunikacyjnych w ogóle: nawiązywania i utrzymywania kontaktu, budowania relacji (także tej krótkoterminowej), odpowiedniej gestykulacji itd.
Prostota w komunikacji nie ujmuje profesjonalizmu. Przydaje mu raczej ludzkiego wymiaru i sprawia, że kontakt z pacjentem i pacjentką staje się pełniejszy. A to dla personelu medycznego prosta droga do bardziej satysfakcjonującej pracy. Czy można przesadzić? Oczywiście, że można. Pewnych skomplikowanych procesów, które zachodzą w ludzkim ciele, nie da się sprowadzić do kilku zdań. Dlatego najważniejszy jest umiar. Jestem jednak pewien, że umiejętnie wykorzystana wiedza o języku i komunikacji zapobiegnie takim uproszczeniom.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeżeli przeprowadzający wywiad pisze o sobie 'chce', 'dziękuje', to trudno wierzyć, że dba już nawet nie o jasność wypowiedzi, ale o zwykłą poprawność językową. Brakuje także kilku przecinków itp.
Też to zauważyłem, bardzo słaby wywiad
Jeżeli przeprowadzający wywiad pisze o sobie 'chce', 'dziękuje', to trudno wierzyć, że dba już nawet nie o jasność wypowiedzi, ale o zwykłą poprawność językową. Brakuje także kilku przecinków itp.
Też to zauważyłem, bardzo słaby wywiad