Reklama

Zakaz łączenia pracy w NFZ i prywatnie. Lekarze nie chcą prostych zakazów

Naczelna Izba Lekarska nie zgadza się na plan polityków PiS. Ci zamierzają zmusić do wyboru: albo praca w sektorze prywatnym, albo publicznym. Lekarze oczekują dyskusji na ten temat i przedstawiają wyniki wewnętrznych badań.

Zmuszenie lekarza do wyboru, czy chce pracować w publicznej, czy w publicznej to jeden z postulatów Prawa i Sprawiedliwości.

- Tak jest w innych krajach i one sobie dobrze radzą. My musimy brać przykłady z tych krajów, które coś zrobiły w służbie zdrowia i to wyszło im na korzyść. To propozycja bardzo ważna, pewnie kontrowersyjna. Choć prezes Naczelnej Izby Lekarskiej powiedział coś, co jest bardzo interesujące i wieje optymizmem – że większość lekarzy przejdzie z segmentu prywatnego do publicznego. I to bardzo dobrze, ja jestem absolutnym zwolennikiem tego, aby oddzielić te dwa obszary. I myślę, że zwolenników w tym zakresie zdobędziemy – mówił w grudniu senator PiS Stanisław Karczewski.

Reklama

Dosyć podobne pomysły ma także partia Razem, bo postuluje wprowadzenie zasady „jeden lekarz – jeden etat”.

Przeciwko temu opowiadają się sami medycy – nie chcę najprostszych rozwiązań, czyli po prostu łączenia zatrudnienia prywatnego i publicznego. Za to są gotowi do dyskusji. I chcą, aby brane były pod uwagę dane i analizy.

Nie dla najprostszej drogi

Ośrodek ekspercki NIL – COBIK – przeprowadził własne badanie metodą CAVI. Wzięło w nim udział aż 2243 lekarzy i lekarzy dentystów.

– Wyniki badania PERSPEKTYWA 27 ukazują, że respondenci nie popierają prostego modelu pełnego zakazu łączenia pracy publicznej i prywatnej przez lekarza. Znacznie większą akceptację uzyskały rozwiązania porządkujące i transparentnościowe – podkreśla dr n. med. Artur Białoszewski, ekspert NIL.

Reklama

Zaledwie 15% badanych popiera całkowity zakaz łączenia pracy w obu sektorach. Lekarze są jednak otwarci na dialog, o ile dotyczy on cywilizowania zasad współpracy, a nie sztywnej blokady.

72% respondentów opowiada się za pełnym rozdzieleniem kolejek, harmonogramów i rozliczeń. Ponad połowa badanych nie ma problemu z obowiązkiem jawnego zgłaszania wszystkich miejsc pracy. Medycy sami dostrzegają patologie obecnego systemu: 42% wskazuje na problem dopisywania pacjentów poza oficjalną kolejką, a 35% na wykorzystywanie publicznego sprzętu do prywatnych celów.

Reklama

Mimo to, opór wobec zakazu „ten sam zakres świadczeń – te same dwa sektory” pozostaje silny: przeciw takiemu rozwiązaniu jest blisko 68% lekarzy.

Cena lojalności

Czy lekarze byliby skłonni zrezygnować z prywatnych praktyk i poświęcić się wyłącznie pracy w ramach NFZ? Tak, ale pod konkretnymi warunkami. Raport jasno definiuje „warunki atrakcyjności” pracy publicznej:

  • Finanse: Dwie trzecie badanych oczekuje wynagrodzenia w wysokości minimum trzech średnich krajowych. W konkretnych kwotach najczęściej pojawiały się widełki 25–40 tys. zł brutto.

    Reklama
  • Organizacyjna ulga: Prawie połowa lekarzy domaga się radykalnego zmniejszenia biurokracji i „rozsądnej liczby pacjentów” przypadającej na jeden etat.

  • Bezpieczeństwo: Kluczowe są jasne zasady opłacania dyżurów oraz lepsza ochrona prawna medyków.

Czarny scenariusz: paraliż szpitali i dłuższe kolejki

Pytani o skutki ewentualnego wprowadzenia twardego zakazu, lekarze kreślą pesymistyczną wizję. Trzy czwarte z nich przewiduje masowy odpływ specjalistów do sektora prywatnego. To z kolei oznaczałoby:

  1. Wydłużenie kolejek w publicznych poradniach.

  2. Ogromne trudności z obsadą dyżurów i oddziałów szpitalnych.

    Reklama
  3. Zagrożenie dla ciągłości leczenia pacjentów.

Z drugiej strony, badani przyznają, że zmiana mogłaby przynieść pewne plusy, takie jak większa przejrzystość kolejek oraz mniejsze ryzyko wypalenia zawodowego spowodowanego przepracowaniem.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: nil.org.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości