Bezpieczeństwo pacjenta i lekarza w trakcie zabiegów estetycznych wymaga dokładnego poinformowania o ryzyku zabiegu i podpisania przez pacjenta świadomej zgody na jego przeprowadzenie. Lekarz nie powinien także rezygnować z wizyty kwalifikującej.
Autor: Katarzyna Nowosielska
Mezoterapia, osocze bogatopłytkowe czyli kuracja krwią, niwelowanie zmarszczek toksyną botulinową, powiększanie ust, laserowe zamykanie naczynek - to przykłady zabiegów związanych z przerwaniem ciągłości powłok ciała, które obecnie wykonują lekarze. Rynek medycyny estetycznej powiększa się, więc klienci-pacjenci coraz chętniej inwestują w swój wygląd.
Problem polega na tym, że ten zakres medycyny nie jest uregulowany. W rezultacie, te same zabiegi wykonują kosmetyczki i lekarze. Nie ma nawet specjalizacji z medycyny estetycznej. Wystarczy ukończyć roczny kurs, jaki oferuje np. Warszawski Uniwersytet Medyczny. Dlatego lekarz, nazywający siebie specjalistą z zakresu medycyny estetycznej, wprowadza pacjenta w błąd.
Błędy medyczne w tym obszarze np. poparzenia na twarzy czy nierównomierne rozłożenie wypełniacza w ustach powodują, że niezadowolony pacjent może nie tylko pójść po odszkodowanie do sądu, ale także złożyć skargę do okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Dlatego prawnicy ostrzegają, aby medycy nie podchodzili nazbyt nonszalancko do tych zabiegów i zagwarantowali sobie oraz pacjentom odpowiedni poziom bezpieczeństwa.
- Przede wszystkim lekarz powinien się ubezpieczyć, pamiętając o tym, że jego podstawowe ubezpieczenie OC nie obejmuje zabiegów medycyny estetycznej. Wystarczy na kwotę od 0,5 do 1 mln zł - wskazuje Radosław Tymiński, radca prawny i specjalista ds. prawa medycznego.
Reklama
Kolejny obszar, w jakim lekarze popełniają błędy, to albo zaniechanie odbierania zgód od pacjenta na wykonanie zabiegu albo odbieranie zgód niewyczerpujących.
- Zdarza się, że medycy otrzymują formularze na kursach z medycyny estetycznej od producentów leków, ale bywają one niekompletne. Dlatego warto sprawdzić, czy na formularzu podpisywanym przez pacjenta są wskazania do niewykonywania zabiegów z medycyny estetycznej Czy jest informacja procentowa czy ułamkowa o ryzyku powikłań po zabiegu? Jeśli tego nie ma, trzeba się zastanowić, czy ma się dobrą zgodę - dodaje Radosław Tymiński.
Reklama
Niepełność lub brak zgód podawanych pacjentowi do podpisania przed zabiegiem jest zresztą problemem nie tylko obszaru medycyny estetycznej. Dotyczy też położnictwa i ginekologii.
- Wiele pacjentek skarży się, że albo nie wyraziły zgody na dany zabieg albo była ona nieświadoma, niepełna. Jeśli kobieta ma bóle porodowe, to podpisze wszystko co jej podadzą - wskazywała dr hab. n. prawnych Dorota Karkowska, przewodnicząca mazowieckiej wojewódzkiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych podczas niedawnej konferencji poświęconej bezpieczeństwu pacjenta w UCK w Gdańsku.
Reklama
Kolejnym poważnym błędem, jakiego dopuszczają się lekarze przeprowadzający zabiegi medycyny estetycznej, jest brak wizyty kwalifikującej pacjenta do zabiegu. Często dzieje się tak, że przed powiększaniem ust czy zabiegiem z osoczem bogatopłytkowym, pacjent podpisuje tylko zgodę. Tymczasem medyk powinien przeprowadzić z nim wywiad, dowiadując się, na jakie choroby cierpi i czy nie przyjmuje na przykład leków na rozrzedzenie krwi.
- Ponadto uczulam też zawsze lekarzy, by fotografowali pacjenta przed i po zabiegu. Brak takiej dokumentacji działa na niekorzyść lekarza, a w sądzie to bardzo istotny dowód w sprawie - podsumowuje Radosław Tymiński.
Reklama
Niezadowolony z zabiegu pacjent, mający poczucie oszpecenia, może skarżyć lekarza do jego Okręgowej Izby Lekarskiej. Trafia tam coraz więcej takich spraw.
- To sprawy, w których pacjenci oczekujący poprawy stanu zdrowia czy wyglądu, uzyskali efekt odwrotny. Faktycznie byli po prostu oszpeceni i mieli pogorszony wygląd - mówi Grzegorz Wrona, ustępujący Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej i sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej.
Wobec winnych powikłań po zbiegach lekarzy, sądy lekarskie zwykle orzekają kary pieniężne. Wynoszą one zazwyczaj dwie-trzy średnie krajowe i są orzeczone na cele społeczne. Rzecznicy odpowiedzialności zawodowej wnoszą też często o zawieszenie w prawie do wykonywania zawodu.
Polecamy także:
Medycyna estetyczna: potrzebne regulacje prawne
Coraz więcej błędów po zabiegach upiększających
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze