Depresja poporodowa dotyka od 10 do 22 proc. kobiet po porodzie, jednak wiele z nich nie otrzymuje szybkiej pomocy psychologicznej. Eksperci podkreślają, że odpowiednio wcześnie wdrożone wsparcie może znacząco zmniejszyć ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych i poprawić zdrowie matki oraz dziecka. Wyniki programu „Przystanek Mama” pokazały, że już trzy konsultacje psychologiczne mogą pomóc około połowie kobiet zagrożonych depresją poporodową.
Według szacunków depresja poporodowa rozwija się u 10–22 proc. młodych matek. Oznacza to, że z problemem może mierzyć się nawet jedna na pięć kobiet po urodzeniu dziecka.
Jak zwraca uwagę dr hab. Magdalena Chrzan-Dętkoś z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, wiele kobiet nie otrzymuje pomocy na czas. Dodatkowym problemem jest fakt, że ponad połowa matek z objawami nie zgłasza się po wsparcie medyczne.
W latach 2019–2023 realizowany był program „Przystanek Mama”, finansowany ze środków Ministerstwa Zdrowia oraz funduszy europejskich.
W jego ramach położne i pielęgniarki prowadziły badania przesiewowe w kierunku depresji poporodowej podczas wizyt patronażowych, szczepień dzieci oraz pobytu na oddziałach neonatologicznych.
Kobiety z podwyższonym wynikiem w Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej mogły skorzystać z trzech bezpłatnych konsultacji psychologicznych. Na pomoc czekały maksymalnie dwa tygodnie.
Jak wyjaśniła dr hab. Magdalena Chrzan-Dętkoś:
Położne i pielęgniarki prowadziły te badania podczas wizyt patronażowych po porodzie, szczepień dzieci, a także na oddziałach neonatologicznych, w tym oddziałach intensywnej terapii noworodka. Jeśli kobieta uzyskiwała podwyższony wynik w Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej, lub zaznaczyła, że doświadcza myśli o zrobieniu sobie krzywdy, mogła skorzystać z trzech bezpłatnych konsultacji psychologicznych. Czas oczekiwania nie przekraczał dwóch tygodni, co w zdrowiu psychicznym ma ogromne znaczenie.
Reklama
Jednym z najważniejszych wniosków płynących z programu była skuteczność krótkiej interwencji psychologicznej.
Jak podkreśla ekspertka, nawet ograniczone wsparcie przynosiło wymierne efekty.
Trzy konsultacje to oczywiście niewiele i dużo kobiet mówiło, że potrzebuje dalszego wsparcia. Ale nawet tak podstawowa pomoc już coś zmieniała. Po tych trzech spotkaniach ok. połowa kobiet przestawała należeć do grupy ryzyka depresji poporodowej.
Program został również pozytywnie oceniony przez OECD, które wskazało go jako przykład efektywnego i opłacalnego modelu profilaktyki zdrowia psychicznego kobiet po porodzie.
Mimo pozytywnych rezultatów program zakończył się w 2023 roku. Obecnie położne nadal mają obowiązek oceny ryzyka wystąpienia depresji poporodowej, jednak system nie gwarantuje szybkiego dostępu do specjalistycznej pomocy.
Dr hab. Magdalena Chrzan-Dętkoś zwraca uwagę na poważną lukę w organizacji opieki.
Nie może być tak, że położna wykrywa u kobiety ryzyko depresji albo słyszy od niej o myślach samobójczych, a jedyne, co może jej zaproponować, to kilkumiesięczne czekanie na pomoc lub prywatna wizyta za kilkaset złotych.
Reklama
Ekspertka podkreśla, że samo rozpoznanie problemu bez możliwości szybkiego skierowania na leczenie nie rozwiązuje sytuacji pacjentki.
Specjaliści przypominają, że konsekwencje nieleczonych zaburzeń psychicznych po porodzie mogą być bardzo poważne.
Problemy emocjonalne wpływają nie tylko na matkę, ale również na rozwój dziecka, relacje rodzinne oraz funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.
Według badań prowadzonych w krajach rozwiniętych samobójstwo należy do głównych przyczyn śmierci kobiet w pierwszym roku po porodzie. Jednym z najważniejszych czynników ryzyka jest właśnie depresja poporodowa.
Zdaniem ekspertów skuteczne rozwiązania funkcjonują już w innych krajach.
Przykładem jest Wielka Brytania, gdzie publiczny system ochrony zdrowia określa maksymalny czas oczekiwania na rozpoczęcie leczenia kobiet z podwyższonym ryzykiem depresji lub zaburzeń lękowych po porodzie.
Pomoc musi zostać wdrożona w ciągu sześciu tygodni i może obejmować zarówno psychoterapię, jak i farmakoterapię.
Problemem pozostaje również niski poziom zgłaszalności po profesjonalne wsparcie.
Badania przeprowadzone przez dr hab. Magdalenę Chrzan-Dętkoś, Natalię Murawską oraz dr hab. Martę Łockiewicz wykazały, że na konsultacje zgłasza się zaledwie 8 proc. kobiet należących do grupy ryzyka zachorowania.
Według badaczki przyczynami mogą być obawy przed stygmatyzacją, wysokie oczekiwania społeczne wobec matek oraz niewystarczająca wiedza dotycząca zdrowia psychicznego po porodzie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze