Profesor Zbigniew Włodarczyk: Z perspektywy ostatnich 30 lat polskiej transplantologii z niepokojem i żalem stwierdzam, że bez zdecydowanych działań ze strony Ministerstwa Zdrowia i POLTRANSPLANTU, grozi nam nie tylko stagnacja, ale być może – oby nie – stopniowa inwolucja programów transplantacyjnych.
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki kontroli organizacji i finansowania przeszczepienia narządów. Wynika z niej, że rośnie liczba Polaków potrzebujących przeszczepienia organów, kolejki na liście oczekujących wydłużają się nawet do 12 lat a prace nad projektem ustawy Prawo transplantacyjne, która mogłyby poprawić stan polskiej transplantologii, zostały bezterminowo wstrzymane.
Narodowy Program rozwoju Medycyny Transplantacyjnej
W październiku 2010 roku Rada Ministrów uchwaliła Narodowy Program Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej na lata 2011-2021. Był on pięciokrotnie zmieniany i ostatecznie jego realizacja została wydłużona do końca 2022 r. Na przestrzeni lat nakłady na jego prowadzenie zwiększano z 450 do 620 mln zł.
- Z przykrością przyznaję, że NIK trafnie ocenił sytuację polskiej transplantologii, w szczególności wyniki Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej (NPRMT). Nakłady w wysokości 620 mln złotych nie przyniosły istotnej poprawy ani w zakresie organizacyjnym, ani w liczbie pobieranych i przeszczepianych narządów, w tym nerek od dawców żywych – mówi prof. Zbigniew Włodarczyk, Kierownik Kliniki Transplantologii Collegium Medicum w Bydgoszczy. - W pełni i skutecznie zrealizowano zaledwie jeden cel, czyli organizację systemu akredytacji i pozwoleń dla ośrodków transplantacyjnych, ale trzeba zauważyć, że podobny system wdrożyło Polskie Towarzystwo Transplantacyjne już w roku 2005. Należy docenić przeznaczenie części środków NPRMT na zakup wyposażenia technicznego i sprzętu medycznego ośrodków transplantacyjnych, aczkolwiek kwoty te wydają się być zbyt niskie wobec potrzeb – dodaje profesor.
NIK negatywnie oceniła realizację czterech spośród ośmiu celów Programu. Przez sześć lat nie dokonano oceny epidemiologicznej rzeczywistych potrzeb dotyczących przeszczepiania poszczególnych narządów i analizy ekonomicznej ich kosztów. Program zakładał również wzrost liczby przeszczepień narządów od zmarłych dawców o co najmniej 100 proc., a przeszczepień nerki od żywego dawcy o co najmniej 500 proc. w stosunku do liczby tych przeszczepień w 2009 r. Tymczasem do 2019 r., czyli ostatniego roku przed wybuchem epidemii, liczba przeszczepień narządów wzrosła zaledwie o 40 proc., a liczba przeszczepień nerki od żywego dawcy o 126 proc. NIK ocenił działania Ministra Zdrowia w tym zakresie jako nieskuteczne.
Niedoszacowane procedury i zbyt mała aktywność szpitali
W Polsce można pobierać narządy w 388 szpitalach, czyli we wszystkich placówkach, w których jest oddział intensywnej opieki medycznej i blok operacyjny. Ale tylko co trzeci szpital aktywnie identyfikuje i zgłasza potencjalnych zmarłych dawców, a w 250 placówkach nic się nie dzieje. Według NIK przyczyną niskiej aktywności w identyfikowaniu i zgłaszaniu potencjalnych dawców narządów są między innymi niewystarczająco sprawowane przez Ministra Zdrowia nadzór i kontrola nad stosowaniem przepisów. Resort przez 8 lat nie uaktualnił wyceny procedur transplantacyjnych a NFZ kontraktował i finansował świadczenia dotyczące transplantacji zgodnie z wyceną z 2013 r. Podmioty lecznicze nie zapewniły więc dostępności transplantacji narządów, w efekcie czego udział dawców zgłaszanych przez szpitale w liczbie osób, które tam zmarły (w oddziałach z tzw. ,,potencjałem dawstwa” - oddziały anestezjologii i intensywnej terapii, neurologii i/lub neurochirurgii) wyniósł zaledwie 1,5 proc.
Rekordowe kolejki
W latach 2016-2021 (I półrocze) okres oczekiwania na przeszczepienie narządu sukcesywnie się wydłużał. W 2016 r. rekordziści na transplantację czekali 1599 dni (ponad 4 lata), a w 2020 roku już 4382 dni (12 lat). Według stanu na koniec pierwszego półrocza ubiegłego roku r., kolejka oczekujących w trybie zwykłym na przeszczepienie narządu (niezależnie od jego rodzaju) wynosiła 1630 osoby, a w trybie pilnym – 58 osób. Najwięcej pacjentów oczekiwało - w trybie zwykłym na przeszczepienie nerki 968 osób (koniec I półrocza 2021 r.) a w trybie pilnym – na przeszczep serca 49 osób.
W latach 2016-2020 pobrano łącznie od dawców zmarłych (u których stwierdzono śmierć mózgu) 7882 narządy, a przeszczepiono 7344 narządy (93 proc. pobranych). Z kolei od dawców żywych pobrano w sumie 352 narządy i tyle samo przeszczepiono. Największą liczbę, spośród ogółem pobranych narządów, stanowiły nerki – 4881 (61,9 proc.) i wątroba – 1690 (21,5 proc.).
Wadliwy system koordynatorów transplantacyjnych
Z ustaleń kontroli wynika, że wzrost liczby koordynatorów transplantacyjnych nie miał istotnego wpływu na zwiększenie liczby pobranych i przeszczepionych narządów. W latach 2016-2019 o 16 proc. wzrosła liczba szpitali, w których zatrudniono koordynatorów, a o 19 proc. wzrosła liczba samych koordynatorów. Miało to jednak znikomy wpływ na wzrost liczby pobrań narządów od zmarłych dawców (0,4 proc.) i liczby przeszczepień (2,2 proc.).
- Niestety, system koordynatorów transplantacyjnych w ośrodkach regionalnych – w moim przekonaniu – został skonstruowany wadliwie, skoro nie zwiększyło to w istotny sposób aktywności donacyjnej szpitali - uważa profesor Włodarczyk. - Rola koordynatorów, bardzo skromnie opłacanych przez POLTRANSPLANT, w zasadzie ogranicza się do zbierania i transferu danych. Niestety, pozostając pracownikami szpitala i podwładnymi, zarówno dyrekcji szpitala, jak i ordynatora OIOM, nie mają ani wpływu (lub bardzo ograniczony) na aktywność donacyjną szpitala, ani możliwości weryfikacji i sankcjonowania sytuacji zaniechania rozpoznania śmierci mózgu. Taką możliwość miałby jedynie pełnoetatowy koordynator, zatrudniony w pełnym wymiarze czasu pracy przez POLTRANSPLANT, i niezależny zarówno od dyrekcji szpitala, jak i od ordynatora OIOM, mający szerokie uprawnienia Ministra Zdrowia do czynności sprawdzających i weryfikujących, a w niezbędnym zakresie również sankcjonujących szpital. Fakt zaniechania rozpoznania śmierci mózgu, zwłaszcza w sytuacji, kiedy pobranie narządów byłoby możliwe, powinien być traktowany jak zaniechanie istotnej czynności medycznej, a sankcje określone w przepisach Ustawy lub przepisach wykonawczych.
Bezterminowe wstrzymanie prac nad ustawą Prawo transplantacyjne
NIK negatywnie oceniła również fakt bezterminowego wstrzymania prac nad projektem ustawy Prawo transplantacyjne. Rozpoczęły się one w roku 2017 z inicjatywy Ministra Zdrowia i również z jego inicjatywy zostały bezterminowo wstrzymane. Tymczasem w ocenie Krajowej Rady Transplantacyjnej i Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego wejście w życie tej ustawy mogłyby spowodować poprawę organizacji i funkcjonowania systemu transplantacji w Polsce.
- Opóźnienie prac nad nowelizacją ustawy, a zwłaszcza zaniechanie ponownej oceny kosztochłonności procedur transplantacyjnych (brak aktualizacji wyceny od wielu lat) powoduje, że zarządy szpitali, skoncentrowane przede wszystkim na wynikach finansowych, ograniczają wsparcie lub stosują bierną, a czasami nawet niechętną postawę wobec programów pobierania narządów. Wprowadzenie jednego płatnika oraz jasne określenie zasad finansowania wydaje się być niezbędne - mówi prof. Włodarczyk.
Profesor Zbigniew Włodarczyk podsumowuje, że bez zdecydowanych działań ze strony Ministerstwa Zdrowia i POLTRANSPLANTU, grozi nam nie tylko stagnacja, ale być może – oby nie – stopniowa inwolucja programów transplantacyjnych.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!