Reklama

Najważniejsze wydarzenia w ochronie zdrowia z 2025 roku

Bez wątpienia zmiany personalne w Ministerstwie Zdrowia były najważniejszymi wydarzeniami w ochronie zdrowia z mijającego roku. Nie oznacza to jednak, że jedynymi znaczącymi. Można zaryzykować stwierdzenie, że pierwsza połowa roku była spokojna. A potem przyszła wielka burza.

Patrząc na mijające miesiące, można powiedzieć, że to był burzliwy rok, ale także nierówny. W pierwszej jego połowie wszystko toczyło się swoim naturalnym, spokojnym rytmem: komisje, spotkania, posiedzenia rządu, pomysły i dyskusje.
W ochronie zdrowia powracały te, co zawsze, pomysły, jak np. potrzeba zmian w składce zdrowotnej. I te same, co zawsze, problemy, jak nadal długie kolejki do lekarzy.

[news:2196041}

Składka, leczenie, kolejki

Co do tej pierwszej części, to w kwietniu 2025 roku Sejm uchwalił ustawę, która obniża składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. Zmiana ma kosztować 4,6 mld zł, wejdzie w życie od początku 2026 r. Według resortu finansów na reformie ma skorzystać ok. 2,5 mln przedsiębiorców. Ustawa wywołała sprzeciw części koalicji rządowej. Za ustawą zagłosowali posłowie KO, politycy Polski 2050 i PSL. Przeciw byli posłowie PiS, Lewicy i koła Razem, a Konfederacja wstrzymała się od głosu.

Reklama

Nasz rząd krok po kroku odwraca katastrofalne skutki „Polskiego Ładu”. Jeśli chodzi o składkę zdrowotną, w pierwszym kroku skończyliśmy naliczanie składki zdrowotnej od sprzedawanych aktywów trwałych, w drugim kroku obniżyliśmy składkę minimalną. Dzisiaj wprowadzamy rozwiązanie, na którym skorzysta 2,5 mln polskich przedsiębiorców – mówił minister finansów Andrzej Domański.

I dodał, że zmiany nie zaszkodzą finansom Narodowego Funduszu Zdrowia.

Plan się nie udał. Prezydent – jeszcze Andrzej Duda – zawetował ustawę, która miała obniżyć składkę zdrowotną dla przedsiębiorców od 2026 roku, co oznacza, że przepisy w dotychczasowej, mniej korzystnej formie zostają; w efekcie minimalna składka zdrowotna dla firm wzrośnie na początku 2026 r. z powodu podwyżki minimalnego wynagrodzenia, a przepisy dotyczące ryczałtowców czy osób na karcie podatkowej również nie ulegną zmianie zgodnie z planem, co uderzy w finanse firm, ale może być korzystne dla budżetu NFZ.

Reklama

Nie udał się także plan na skrócenie kolejek do lekarzy specjalistów. Nadal do wielu trzeba czekać miesiącami. Tak samo jak nie do końca udaje się zlikwidować problem nieodwoływanych przez pacjentów wizyt. Choć prowadzony pilotaż e-rejestracji daje nadzieję, że w przyszłości system może działać lepiej i przynajmniej w kwestii wizyt uda się sytuację poprawić.

Zmiana ministry zdrowia

Wielkie zmiany zaszły w lipcu. Wówczas ministrą zdrowia przestała być Izabela Leszczyna (odwołano także cały jej gabinet), a zastąpiła ją w resorcie Jolanta Sobierańska-Grenda.

Reklama

Przekaz premiera był jasny – odpolitycznienie ministerstwa, zmiany personalne, postawienie na ludzi, którzy mają większe doświadczenie (i sukcesy) w zarządzaniu zdrowiem.

Sobierańska-Grenda miała kilka tygodni względnego spokoju. Przez ten czas dała się poznać jako osoba kontaktowa, rzeczowa i mająca plan. Plan trudny, bo pierwsze poważne kłopoty nadeszły jesienią.

Właśnie z nimi musiał się zmierzyć gabinet nowej ministry.

Zapaść NFZ

Okazało się, że w budżecie NFZ brakuje 14 mld złotych na leczenie do końca roku. Co to oznaczało dla dyrektorów szpitali? Brak zapłaty za nadwykonania, brak pieniędzy na pokrycie obecnych potrzeb. Dla pacjentów znaczyło to, że ich zabiegi i operacje zostaną przełożone na przyszły (a nawet 2027) rok.

Reklama

Doszliśmy do ściany – mówiła ministra i jej bliscy współpracownicy.

 

Ale zanim zaczęło się łatanie dziury finansowej, na nowo – i znacznie głośniej – wybuchła dyskusja o zmianach systemowych. Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że bez znaczących modyfikacji zmian na plus nie będzie.

O jakie zmiany chodzi? Wiele, bo wyliczankę trzeba zacząć od zamrożenia ustawy gwarantującej co roku podwyżki w ochronie zdrowia (najniższej pensji). Na liście jest także zmiana w składce zdrowotnej i – to chyba emocje rozpala najbardziej – ograniczenia dotyczące zarobków lekarzy.

Reklama

Podatek zamiast składki

Co do składki, to premier Donald Tusk jasno powiedział, że jej podniesienia nie będzie. Ale pewne jest też to, że w tym temacie należy coś zrobić, bo – jak mówią eksperci – ta formuła się już wyczerpała. Chodzi o to, że trzeba pilnie poprawić finanse NFZ po stronie przychodów.

Pomysłów jest przynajmniej kilka, a np. Lewica proponuje zastąpienie składki równym dla każdego (12 procent) podatkiem zdrowotnym. Politycy przekonują, że to system sprawiedliwy, poprawiający finanse Funduszu, a obywatele nie zapłacą wcale więcej.

Reklama

Podwyżki do zmiany

Coroczna waloryzacja najniższej płacy w ochronie zdrowia to także palący temat. Już gremialnie samorządowcy czy dyrektorzy powiatowych szpitali mówią, że coraz wyższe płace sprawiają, iż finanse placówek zdrowia się pogarszają.
Na razie pewne jest tylko to, że w styczniu MZ przedstawi konkretne rozwiązanie, które ma polegać na przesunięciu terminu waloryzacji z lipca na styczeń. To z jednej strony da szpitalom oddech finansowy, z drugiej pomoże lepiej planować roczne wydatki.

Pensje lekarzy

Wiosną światło dzienne ujrzał raport Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Ujawnił, że lekarze w Polsce zarabiają dużo. Mówimy o naprawdę sporych pieniądzach, bo typowe zarobki lekarzy specjalistów w Polsce oscylują wokół 20–25 tys. zł brutto (mediana dla etatowców i kontraktowców), choć zarobki są zróżnicowane: mediana kontraktu wynosiła 24,6 tys. zł, a wiele umów opiewa na kwoty 100–300 tys. zł, choć dotyczy to mniejszości (ok. 430 umów), a zdecydowana większość specjalistów zarabia znacznie mniej, nawet poniżej 25 tys. zł.

Reklama

To rozpaliło dyskusję, która wybuchła, przycichła i wybuchała ponownie jesienią.
Wtedy właśnie Jolanta Sobierańska-Grenda zaproponowała wstępnie ograniczenia. Do maksymalnie 48 tys. zł miesięcznie i to wyłącznie w wyjątkowych, uzasadnionych przypadkach.

Nie trzeba być znawcą tematu, żeby się domyślić, jak wielki protest to wywoła. Początkowo sprzeciwiali się tylko lekarze (i nadal są przeciwko), ale potem ta fala oburzenia rozlała się na inne zawody medyczne. Chodzi o to, że wraz z tymi zmianami cięcia płac mogłyby dotknąć innych pracowników – także tych zarabiających znacznie mniej.

Reklama

Właśnie o tym była mowa na posiedzeniach trójstronnej komisji, której listopadowe spotkanie zakończyło się błyskawicznie, bo opuściła je strona związkowa.

Następne posiedzenie było już dłuższe i bardziej merytoryczne. Ale finalnych rozwiązań nie przyniosło.

Tak samo jak szczyty zdrowotne.

Dwa szczyty

Takie szczyty były dwa. Pierwszy rządowy, drugi prezydencki. Było o nich głośno, były komentowane, ale tak naprawdę nie zapadły tam żadne wiążące decyzje (oprócz deklaracji premiera w sprawie składki zdrowotnej). Choć i tak ich organizację można uznać za sukces. Dzięki szczytom problemy ochrony zdrowia nabrały szerszego, ważniejszego znaczenia, a informacja o kłopotach rozeszła się szerzej.

Reklama

Wróćmy na chwilę do finansów NFZ. Właśnie na chwilę przed rozpoczęciem prezydenckiego szczytu Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę o Funduszu Medycznym. Na jej mocy NFZ otrzymał już 3,6 mld zł z FM, a to pieniądze m.in. na inwestycje w ochronie zdrowia, które teraz zostaną przeznaczone na zapłatę szpitalom za nadwykonania.

Co ważne w tej sprawie, prezydent podpisał ustawę, mimo że sam wcześniej złożył w Sejmie własny, konkurencyjny projekt. Uznał jednak ostatecznie, że szpitale na pieniądze nie mogą już dłużej czekać.

Reklama

Weto, weto, weto

Jak już mówimy o prezydencie, to warto wspomnieć o jego wetach. Chodzi np. o niedawną odmowę podpisania ustawy, która podnosi stawkę akcyzy na alkohol o 15 proc. (zamiast planowanych 10 proc.) w 2026 roku. To dla ochrony zdrowia o tyle ważne, że podnoszenie tego podatku i wzrost cen alkoholu ma ograniczyć nadmierne spożywanie alkoholu przez Polaków.

Alkohol ma się przestać lać

Alkohol – kolejny głośny temat w 2025 roku. Właściwie chodzi o ograniczenia w jego sprzedaży. W tym przypadku pomysłów i projektów ustaw też jest przynajmniej kilka. Jedne zakładają np. całkowity zakaz sprzedaży wyrobów alkoholowych na stacjach paliw, inne przewidują, że znacząca część wpływów z akcyzy trafi prosto do budżetu NFZ.

Najważniejsze w tej sprawie jest jednak podejście MZ. Resort przygotował projekt ustawy, który np. przewidywał nocną prohibicję na stacjach oraz to, że bezwzględnie alkohol nie może być sprzedawany w kolorowych, atrakcyjnych opakowaniach zachęcających dzieci i młodzież. A już w ogóle nie ma mowy o obecności w sklepach tzw. alkotubek.

I tu zaskoczenie. Kiedy już Sejm zajął się tym projektem, Ministerstwo Zdrowia postanowiło go zmienić i ponownie skierowało do konsultacji społecznych. W nowej wersji przepisów jest już zapis o całkowitym zakazie sprzedaży alkoholu na stacjach i praktycznie całkowitym zakazie reklamowania produktów alkoholowych.

Zmiany w e-Zdrowiu

E-Zdrowie – rządowa instytucja pracująca nad informatycznymi rozwiązaniami w systemie. Mowa o e-receptach, e-zwolnieniach czy teraz e-rejestracji. Tam także zaszły poważne zmiany.

W październiku ze stanowiska dyrektora e-Zdrowia została odwołana Małgorzata Olszewska. To decyzja nowej ministry zdrowia, która w miejsce Olszewskiej wskazała Adama Konkę.

Główne kierunki, na które będę chciał położyć nacisk w roli dyrektora Centrum e-Zdrowia, to przede wszystkim realizacja projektów z obszaru e-zdrowia finansowanych z KPO, w tym systemu e-rejestracji. Priorytetem będzie też dla mnie rozwijanie IKP i aplikacji mojeIKP oraz owocna współpraca z Ministerstwem Cyfryzacji w obszarze mObywatela i cyberbezpieczeństwa danych. Chciałbym, żeby zarówno pacjenci, jak i placówki medyczne wkrótce otrzymały do dyspozycji kolejne narzędzia informatyczne, które sprawią, że poprawi się jakość świadczonych usług zdrowotnych, a czas oczekiwania na nie będzie krótszy – mówił sam Konka.

Jego misja zakończyła się w grudniu, bo także został odwołany, a jego miejsce tymczasowo zajął Andrzej Sarnowski, dyrektor Pionu Rozwoju SIM i Wdrożeń w Centrum e-Zdrowia.

Nowa lista refundacyjna

I na koniec, aby nie mówić ciągle o kłopotach, coś bardzo na plus. W połowie grudnia została ujawniona nowa lista leków refundowanych, która ma obowiązywać od 1 stycznia 2026 roku. To o tyle ważne, że tym razem zmiany są znaczące i rozbudowane.

Od 1 stycznia refundacją zostaną objęte 24 nowe terapie, oczekiwane przez pacjentów i ekspertów klinicznych, w tym:

• 9 terapii onkologicznych,

• 15 terapii nieonkologicznych,

• 8 terapii dedykowanych chorobom rzadkim.

Siedemnaście z tych terapii znajduje się w programach lekowych, a siedem to kategoria refundacyjna apteczna. Jedna terapia o wysokim poziomie innowacyjności będzie finansowana w ramach subfunduszu TLI.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: sko Aktualizacja: 30/12/2025 06:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości