Dwukrotnie w ostatnich tygodniach temat ochrony zdrowia w Polsce zdominował publiczną debatę. Szczyt prezydencki oraz spotkanie zorganizowane przez Ministerstwo Zdrowia i premiera Donalda Tuska odsłoniły nie tylko poważne problemy systemu, ale i głęboki konflikt między troską o pacjentów a presją oszczędności. „Prosimy, żeby nas nie konfliktować” – padł apel na jednym ze szczytów, co wskazuje na potrzebę jedności i racjonalnych rozwiązań w obliczu rosnących wyzwań zdrowotnych naszego kraju. I co dalej? Zapytani o opinię wiceminister zdrowia T. Maciejewski, Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, tak podsumowali oba szczyty.
Przypomnijmy, w odstępie zaledwie jednego dnia odbyły się dwa głośne spotkania, które na nowo otworzyły debatę o kondycji polskiej ochrony zdrowia. Rządowy Szczyt Zdrowotny „Bezpieczny Pacjent”, zwołany przez Ministerstwo Zdrowia i premiera Donalda Tuska, był pierwszą oficjalną próbą zmierzenia się z deficytem NFZ, który w planie finansowym na 2026 rok sięga około 23 mld zł. Premier podkreślał potrzebę transparentności finansowej i zapowiadał, że pracownicy medyczni nie mogą ponosić konsekwencji kryzysu, który nie wynika z ich działań, i nie mogą być kozłami ofiarnymi.
Dzień później w Pałacu Prezydenckim odbył się Prezydencki Szczyt Zdrowotny „Na ratunek ochronie zdrowia”, gdzie prezydent Karol Nawrocki mówił o dramatycznej kondycji systemu, akcentując brak wcześniejszego dialogu oraz zaniedbania, które - jak ujął - doprowadziły do „zdewastowania” ochrony zdrowia w ciągu ostatnich lat.
Oba szczyty różniły się narracją, ale łączyła je wspólna diagnoza: system wymaga pilnych zmian, a najgorszym możliwym kierunkiem byłoby pogłębianie konfliktów między rządem, medykami i pacjentami.
Prezydent w podsumowaniu szczytu podkreślił kilka kluczowych problemów, które - jego zdaniem - narosły z powodu braku dialogu między decydentami a środowiskiem medycznym. Jego wypowiedzi były najmocniejszą krytyką polityki zdrowotnej ostatnich lat.
Stwierdził:
Trudno jest zreformować system, którego nie udało się zreformować przez trzy dekady, ale też musimy sobie zdawać sprawę, że w takiej sytuacji, w jakiej dzisiaj polska służba zdrowia jest, nie byliśmy, coś tego nie udało się zreformować przez kilka dekad, ale w ciągu ostatnich dwóch lat zostało właściwie zdewastowane.
Reklama
Ta ocena nawiązywała do sygnałów od lekarzy, pielęgniarek, ratowników i organizacji pacjenckich, którzy - jak relacjonował - wielokrotnie apelowali o wstrzymanie działań oszczędnościowych, które mogą zwiększyć kolejki, doprowadzić do zamykania oddziałów i pogorszenia bezpieczeństwa pacjentów.
Podczas podsumowania szczytów zdrowotnych prezydent Karol Nawrocki, podkreślił, że kluczowym elementem dla poprawy sytuacji w polskiej służbie zdrowia jest otwarty i merytoryczny dialog między wszystkimi stronami – samorządami, pracownikami medycznymi oraz władzami. Zwrócił uwagę, że choć potrzeba systemowych zmian jest oczywista, to brak wcześniejszego wysłuchania środowisk medycznych i pacjentów znacząco utrudniał wypracowanie skutecznych rozwiązań.
Doszliśmy do momentu, w którym każda Państwa wypowiedź wskazuje na konieczność konstruktywnego i poważnego spojrzenia na system ochrony zdrowia i potrzebę jego głębokich reform. Rada przy Prezydencie Rzeczypospolitej przyjęła takie zadanie, jednak ten dzisiejszy szczyt ma także charakter ratunkowy - mówiła głowa państwa.
Prezydent podkreślił też, że proces cyfryzacji i wysoki poziom kadry medycznej są naszymi atutami, z których powinniśmy korzystać.
Jak mówił pan prezes Jankowski, proces cyfryzacji polskiej służby zdrowia stoi na bardzo wysokim poziomie - to jest jeden z naszych atutów, z którego zazdroszczą nam nawet zachodni sąsiedzi. Mamy doskonałych specjalistów, ogromne zasoby wiedzy i potencjał, który możemy wykorzystać, aby reformować system w sposób systemowy i efektywny - przyznał.
Reklama
Apelował o unikanie konfliktów i obarczania pracowników ochrony zdrowia problemami finansowymi, wskazując na konieczność utrzymania minimalnego wynagrodzenia i wsparcia bieżących potrzeb:
Prosimy, żeby nas nie konfliktować. Prosimy, żeby nie obarczać pracowników służby zdrowia problemami finansowymi - grzmiał prezydent.
Wskazał również na znaczenie współpracy i zaangażowania wszystkich stron, podkreślając, że efekty dzisiejszych rozmów zostaną przekazane do rządu, a Kancelaria Prezydenta będzie aktywnie wspierać działania na rzecz stabilnej i nowoczesnej ochrony zdrowia w Polsce.
Wiceminister Tomasz Maciejewski, obecny zarówno na rządowym spotkaniu, jak i w Pałacu Prezydenckim, odpowiadał na burzę wokół korespondencji Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Finansów, którą środowiska medyczne uznały za zapowiedź cięć i reorganizacji sieci szpitali.
Maciejewski zapewniał, że materiał był jedynie „punktem wyjścia” i podlega aktualizacji:
Wiele z tych rzeczy jest w trakcie pracy nad nimi.
Tłumaczył, że resort nie dąży do likwidacji oddziałów położniczych, lecz do dostosowania liczby łóżek do współczesnej medycyny, demografii i realnego zapotrzebowania. Wyjaśniał też, że pacjenci coraz częściej wybierają duże ośrodki, co wpływa na strukturę obłożenia.
Wiceminister szerzej mówił o problemie planowych zabiegów i sposobie zarządzania budżetami szpitali. Przypominał, że każdy system - również te najbardziej rozwinięte - stawia limity wynikające z zasobów finansowych i kadrowych:
Nie ma kraju, w którym nie ma oczekiwania na zabieg operacyjny… planować należy zgodnie z możliwościami jednostki.
Jako jedną z pozytywnych osi działań resortu wskazał rozwój diagnostyki chorób rzadkich, w tym rozszerzanie badań przesiewowych noworodków i tworzenie ośrodków referencyjnych.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przedstawiał najbardziej krytyczną ocenę bieżącej sytuacji finansowej i krytycznie ocenił zwłaszcza szczyt zdrowotny Ministerstwa Zdrowia. Zwrócił uwagę, że 4 mld zł, które zgodnie z ustawą powinny trafić do Funduszu Medycznego, zostały przesunięte na bieżące potrzeby NFZ.
Komentował to ostro:
Blisko 4 miliardy zł trafią na zasypanie tej dziury budżetowej, która powstała w wyniku działań Ministerstwa Zdrowia i nieudolności Narodowego Funduszu Zdrowia.
Leśkiewicz mówił także o braku politycznej odpowiedzialności za ten stan:
Poprzednia pani minister Leszczyna w tej chwili zniknęła z przestrzeni publicznej, nie ponosi żadnej odpowiedzialności.
Nie szczędził - zgodnie ze znaną narracją - gorzkich słów premierowi Donaldowi Tuskowi:
Przez dwa lata premier Donald Tusk nie znalazł czasu, by porozmawiać z lekarzami, pielęgniarkami, położnymi, ratownikami medycznymi i diagnostami. Dziś, po dwóch latach jego rządów, okazuje się, że publiczny system lecznictwa finansowany przez NFZ jest bankrutem. Brakuje środków na podstawowe świadczenia medyczne, na leczenie dzieci oraz na onkologię.
Reklama
Wskazywał, że rolą prezydenckiego szczytu było oddanie głosu tym, którzy widzą problemy systemu „z pierwszej linii” – dyrektorom, medykom, organizacjom pacjenckim.
Słowa te padają dzień po tym, jak Donald Tusk podczas rządowego szczytu medycznego, powiedział, że NFZ bankrutem nie jest.
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski ocenił oba wydarzenia jako bezprecedensowe - jego zdaniem dopiero presja środowisk medycznych sprawiła, że politycy na nowo zajęli się zdrowiem publicznym.
Oba szczyty… to sukces środowiska medycznego i pacjentów. Okazało się, że politycy muszą zająć się ochroną zdrowia.
Jankowski docenił deklaracje premiera o tym, że medycy nie będą kozłem ofiarnym kryzysu, oraz słowa prezydenta o braku zgody na szukanie oszczędności w kieszeniach pracowników.
Podkreślił, że zbliżanie się do limitowania świadczeń byłoby krokiem wstecz:
Znoszenie limitów na zaćmę pokazało, że można leczyć skutecznie i szybko. Nie ma zgody na zamykanie oddziałów.
Jego wypowiedź była jednocześnie wsparciem, ale i przypomnieniem, że odpowiedzialność za reformy spoczywa teraz w pełni na politykach - a NRL będzie monitorować ich działania.
Choć rządowy i prezydencki szczyt różniły się tonem, obie strony potwierdziły tę samą diagnozę:
kryzys finansowy i organizacyjny systemu nie może być rozwiązywany przez ograniczanie dostępu do świadczeń ani przez konfliktowanie pracowników medycznych z rządem.
Spotkania nie zakończyły się konkretnymi decyzjami, ale otworzyły nową przestrzeń debaty — pierwszą od miesięcy, w której w jednym czasie zabrali głos premier, prezydent, medycy i dyrektorzy szpitali
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze