Reklama

„Najważniejszy był wyborca, nie pacjent”. Mocna diagnoza ekspertów po planie naprawy ochrony zdrowia

Czy plan naprawy ochrony zdrowia przedstawiony przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę rzeczywiście odpowiada na problemy, z którymi każdego dnia mierzą się pacjenci? Po aferze w Szpitalu Południowym MZ zapowiedziało ograniczenie wynagrodzeń lekarzy na kontraktach, większą przejrzystość zatrudnienia i nowe zasady organizacji pracy. Zdaniem prof. Cezarego Obrachta-Prondzyńskiego oraz Andrzeja Bobińskiego to jednak jedynie odpowiedź na bieżący kryzys. Eksperci przekonują, że prawdziwe wyzwania są znacznie głębsze i dotyczą całej konstrukcji systemu ochrony zdrowia – od dramatycznego niedoboru lekarzy, przez problemy szpitali powiatowych, aż po pytanie, czy w centrum tego systemu rzeczywiście nadal stoi pacjent.

Czy plan naprawy ochrony zdrowia odpowiada na najważniejsze problemy pacjentów?

Punktem wyjścia do dyskusji prowadzonej przez Karolinę Lewicką była konferencja minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, podczas której przedstawiono plan naprawy ochrony zdrowia po ujawnieniu nieprawidłowości związanych z zatrudnianiem lekarzy w Szpitalu Południowym. Prowadząca przypomniała również wcześniejszą wypowiedź minister, która zapewniała, że rozmawiała z premierem przede wszystkim o strategii zmian w ochronie zdrowia na kolejne miesiące i lata.

Najważniejsze pytanie, wokół którego toczyła się rozmowa z ekspertami, brzmiało jednak znacznie szerzej: czy w polskim systemie ochrony zdrowia najważniejsze miejsce nadal zajmuje pacjent?

Reklama

Obaj rozmówcy zgodzili się, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. Ich zdaniem propozycje przedstawione przez minister mogą uporządkować część najbardziej kontrowersyjnych mechanizmów, ale nie rozwiązują problemów, które od lat narastają w całym systemie.

Prof. Cezary Obracht-Prondzyński: problemem jest nie tylko organizacja, ale także komunikacja państwa

Prof. Cezary Obracht-Prondzyński, socjolog, antropolog kulturowy i historyk, zwrócił uwagę, że reakcja Ministerstwa Zdrowia pojawiła się dopiero po wielu tygodniach od wybuchu afery. W jego ocenie sam moment przedstawienia propozycji zmian pokazuje, że działania były spóźnione.

Reklama

Jak podkreślał, sprawę należy analizować na kilku poziomach. Pierwszy dotyczy samych decyzji organizacyjnych i propozycji zmian. Drugi odnosi się do społecznych emocji związanych z dostępem do lekarzy. Trzeci – i jego zdaniem niezwykle istotny – dotyczy komunikacji państwa z obywatelami.

Profesor mówił:

To jest bardzo spóźniona reakcja i chyba trochę wymuszona przez premiera (...). Przez te tygodnie, które minęły od początku całej tej sytuacji, właściwie milczenie minister czy ministerstwa było bardzo wymowne.

Reklama

Zdaniem eksperta właśnie sposób komunikowania kryzysu pogłębił brak zaufania obywateli do instytucji państwa. Przez wiele dni pojawiały się sprzeczne informacje dotyczące zarówno samej afery, jak i relacji pomiędzy światem polityki a ochroną zdrowia.

Profesor oceniał:

Po raz kolejny okazuje się, że w takiej sytuacji napięcia czy kryzysowej ta komunikacja jest jakoś dramatycznie słaba. Ona jest rozproszona, a jednocześnie bardzo nieskuteczna.

Jego zdaniem przestrzeń publiczną zdominowały wzajemne oskarżenia i próby przerzucania odpowiedzialności między kolejnymi środowiskami, zamiast jasnego przedstawienia zasad funkcjonowania systemu.

Reklama

Andrzej Bobiński: prawdziwy problem jest systemowy, a nie komunikacyjny

Nieco inaczej akcenty rozłożył Andrzej Bobiński, redaktor, dyrektor zarządzający i prezes Polityka Insight. Polemizując z profesorem, podkreślił, że dyskusja o komunikacji przesłania znacznie poważniejsze wyzwania.

Jego zdaniem źródłem obecnych problemów jest przede wszystkim chroniczny niedobór lekarzy i specjalistów.

Jak tłumaczył:

Problem jest systemowy. Mamy za mało lekarzy w Polsce. Mamy za mało specjalistów w Polsce. Co doprowadziło do sytuacji, w której system stał się bardzo, bardzo wolnorynkowy.

Reklama

Według Bobińskiego właśnie niedobór kadry sprawił, że szpitale zaczęły konkurować o lekarzy coraz wyższymi wynagrodzeniami i akceptowaniem pracy przez wiele godzin bez przerwy.

Ekspert zwrócił uwagę, że obecne propozycje minister zdrowia są próbą ograniczenia tych mechanizmów.

System wyglądał tak, że przez to, że było za mało lekarzy, to płacono bardzo dużo, żeby ich przyciągnąć. Namawiano ich bardzo wysokimi pieniędzmi (...) do pracowania po 24, 36 czy 48 godzin ciągiem.

Czy ograniczenie wynagrodzeń lekarzy poprawi sytuację pacjentów?

Jednym z najgłośniejszych elementów planu naprawy ochrony zdrowia jest ograniczenie wynagrodzeń lekarzy zatrudnionych na kontraktach do 240 zł brutto za godzinę, zwiększenie jawności postępowań konkursowych oraz obowiązek zatrudnienia lekarza przynajmniej na pół etatu w jednym szpitalu.

Reklama

Andrzej Bobiński nie wyklucza, że takie rozwiązania uporządkują część rynku, ale jednocześnie ostrzega przed skutkami ubocznymi.

Jego zdaniem istnieje realne ryzyko wydłużenia kolejek do specjalistów oraz pogorszenia sytuacji szpitali powiatowych, które już dziś mają ogromne trudności z pozyskaniem odpowiedniej kadry.

Ekspert zwracał uwagę, że właśnie wysokie stawki były często jedynym sposobem zachęcenia specjalistów do pracy w mniejszych ośrodkach.

Szpitale powiatowe pokazują głębszy problem systemu

Prof. Obracht-Prondzyński odwołał się do doświadczeń własnego regionu, wskazując na trudności małych samorządów w utrzymywaniu szpitali.

Reklama

Przypominał, że po reformach administracyjnych część odpowiedzialności za funkcjonowanie placówek spadła na niewielkie gminy i powiaty, które nie dysponują ani odpowiednimi środkami finansowymi, ani wystarczającym zapleczem organizacyjnym.

Jako przykład podał sytuację powiatu bytowskiego, gdzie niewielka gmina przejęła odpowiedzialność za funkcjonowanie szpitala, mimo ograniczonych możliwości finansowych.

Profesor zwracał również uwagę na konsekwencje zamykania oddziałów, zwłaszcza porodówek. W wielu miejscach oznacza to konieczność pokonywania kilkudziesięciu kilometrów przez kobiety rodzące, co przekłada się już nie tylko na organizację ochrony zdrowia, ale również na bezpieczeństwo mieszkańców.

Reklama

Czy pacjent rzeczywiście jest dziś najważniejszy?

Najmocniej wybrzmiała odpowiedź Andrzeja Bobińskiego na pytanie Karoliny Lewickiej, czy najważniejszy pozostaje pacjent.

Ekspert odpowiedział:

Myślę, że najważniejszy w tym momencie był wyborca, a może tak naprawdę internauta. Ta konferencja była o tym, żeby zmierzyć się z emocją (...). Wydaje mi się, że abstrahując od wynaturzeń, to nie tu jest problem. Problem jest gdzie indziej i z tym problemem tak naprawdę chyba w tym momencie nikt nie wie, jak się zmierzyć.

To właśnie ta wypowiedź najlepiej podsumowuje główny wątek całej rozmowy. Obaj eksperci, choć różnili się w ocenie najważniejszych przyczyn kryzysu, byli zgodni, że pojedyncze regulacje dotyczące kontraktów czy wynagrodzeń lekarzy nie zastąpią kompleksowej reformy ochrony zdrowia.

Reklama

W ich ocenie prawdziwe wyzwania pozostają niezmienne od lat. Należą do nich niedobór lekarzy i specjalistów, brak spójnego zarządzania szpitalami, nierówny dostęp do świadczeń w mniejszych miejscowościach oraz konieczność stworzenia systemu, którego rzeczywistym centrum będzie pacjent, a nie bieżące emocje polityczne czy medialne.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/07/2026 15:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości