Jawność umów i transparentność zarobków - tę część planowanych przez minister zdrowia zmian dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego ocenił pozytywnie. W rozmowie z PAP zauważył, że w przedstawionych planach ministerstwa zabrakło działań, które mają skrócić kolejki do specjalistów, a zapowiadane - mogą spowodować, że kolejki się wydłużą.
W środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła pakiet planowanych zmian w ochronie zdrowia. Obejmowały m.in. wprowadzenie jawności umów zawieranych przez podmioty mające umowy z NFZ, wprowadzenie limitu wynagrodzenia za godzinę pracy dla medyków, wprowadzenie ewidencji czasu pracy w szpitalach i przychodniach. Minister zapowiedziała także szybsze pełne uruchomienie e-rejestracji - do końca 2027 roku i stworzenie do końca 2026 roku e-kolejki.
Ekspert ds. ochrony zdrowia dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego część planowanych zmian ocenił pozytywnie. Powiedział PAP, że jawność zawieranych umów i transparentność wynagrodzeń mogą być skutecznymi narzędziami w walce z nieprawidłowościami.
- To spowoduje, że w wielu przypadkach gigantyczne kominy płacowe się ujawnią, albo się wręcz zmniejszą - wskazał ekspert.
Jednak zauważył, że trudny do wprowadzenia może się okazać limit 240 zł brutto za godzinę pracy dla medyków.
- To na razie są pomysły, nie wiem czy limit zarobków na godzinę się utrzyma. Taka kwota może spowodować, że część lekarzy, szczególnie wykonujących zabiegi, przejdzie do sektora prywatnego - powiedział Gryglewicz.
Podkreślił, że wśród propozycji zabrakło takich, które rozwiązywałby najważniejszy problem polskich pacjentów - czyli ograniczenie dostępności do świadczeń i bardzo długie kolejki do specjalistów. Zaznaczył, że to jego zdaniem niepokojące.
- Mówimy o monitorowaniu kolejki, ale nie mówimy, co zrobić, żeby te kolejki skrócić. Cóż z tego, że pacjent będzie widział siebie w kolejce za dwa lata? Dla pacjenta ważniejsza niż elektroniczne rejestry jest wizyta w perspektywie miesiąca, dwóch - powiedział ekspert.
Gryglewicz zauważył, że wprowadzenie rygorystycznych przepisów ograniczających czas pracy lekarzy może spowodować, że część z nich będzie musiała zrezygnować z pracy w kilku miejscach. Efektem będzie wydłużenie kolejek.
- To może spowodować zamknięcie niektórych oddziałów szpitalnych. Mniej lekarzy będzie przyjmować w poradniach specjalistycznych - powiedział Gryglewicz.
Reklama
Odnosząc się do ogromnych zarobków medyków na kontraktach, powiedział, że w pomysłach przedstawionych przez minister brakuje wzmocnienia nadzoru właścicielskiego w szpitalach.
- Większym problemem niż wysokie zarobki lekarzy jest to, że urzędnicy, dyrektorzy szpitali, czy zarządy spółek publicznych płaciły te kwoty. Powinno być narzędzie do weryfikacji tych płatności. Gdyby w sytuacjach wysokich wynagrodzeń dyrektorzy, czy prezesi spółek musieli ustalać wypłatę z radą nadzorczą, to jestem przekonany, że do wielu nieprawidłowości by nie doszło - zaznaczył ekspert.
Reklama
Działania MZ związane z pilnym reformowaniem ochrony zdrowia są pokłosiem ujawnionych przez portal zero.pl nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, w którym lekarz bez specjalizacji był koordynatorem SOR. W ubiegłym roku medyk, pracując w kilku placówkach, zarobił 1,6 mln zł, a tylko w Szpitalu Południowym w 2025 r. wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średnio miesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze