Reklama

Senat: CGM dla wszystkich na insulinoterapii - czas na zmianę

Na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Badań Naukowych i Innowacji w Ochronie Zdrowia oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii rozmowa o cukrzycy szybko zamieniła się w debatę o państwowym „tempie legislacji” wobec postępu technologii. Eksperci kliniczni, pacjenci i przedstawiciele instytucji publicznych zgodzili się w jednym: dostęp do nowoczesnych systemów ciągłego monitorowania glikemii (CGM) oraz refundacja osobistych pomp insulinowych po 26. roku życia to już nie przywilej, lecz warunek bezpieczeństwa zdrowotnego społeczeństwa.

Cukrzyca, technologia i państwo: kto za kim nadąża?

Spotkanie rozpoczęło się od apelu o „wyznaczenie konkretów”, czyli decyzji, które realnie poprawią rokowanie chorych. Wskazano dwa cele spotkania: zniesienie limitu wieku w refundacji pomp insulinowych oraz rozszerzenie dostępu do urządzeń CGM na wszystkich pacjentów leczonych insuliną, nie tylko w schematach intensywnej insulinoterapii. Nie chodzi o „bezsensowną refundację”, lecz o inwestycję, która ograniczy hospitalizacje, powikłania i koszty.

Dane, które nie kłamią: skala choroby i efekt decyzji refundacyjnych

Dr Jarosław Frąckowiak, ekspert rynku zdrowia i prezes PEX PharmaSequence, zwrócił uwagę, że w polskiej debacie o cukrzycy i innowacjach pomijamy realny koszt długu demograficznego: starzenia się społeczeństwa i braku zastępowalności pokoleń. Już do 2030 r. populacja 65+ wzrośnie o ok. 600 tys. osób, a w kolejnej dekadzie o kolejne 800 tys. To zapowiada wzrost wielochorobowości i kosztów leczenia, ściśle powiązanych również z cukrzycą. Według Frąckowiaka jedyną racjonalną odpowiedzią systemu jest profilaktyka i lepsza kontrola chorób przewlekłych, bo dobrze prowadzony pacjent to mniejsza uciążliwość choroby, niższe koszty społeczne (absencja, prezenteizm) i dłuższe życie.

Reklama

Wielochorobowości nie zawsze da się uniknąć, ale dobrze prowadzony pacjent choruje mniej uciążliwie i mniej kosztownie z mniejszą absencją, prezenteizmem i krótszą utratą lat życia. - zaznaczył Frąckowiak.

HbA1c do lamusa? Nowy cel: TIR

Glukometr pokazuje jedynie punkt, a CGM daje kontekst. Tak można streścić rewolucję, o której mówiła prof. dr hab. n. med. Małgorzata Myśliwiec, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jak podkreśliła, wskaźnik HbA1c przez lata uznawany za złoty standard kontroli cukrzycy, potrafił „maskować” niebezpieczne wahania glikemii. Dziś nowym celem terapii jest TIR (Time in Range), czyli odsetek czasu, jaki pacjent spędza w zakresie normoglikemii 70–180 mg/dl.

Reklama

Im więcej czasu w normoglikemii, tym mniej powikłań i lepsza jakość życia. Mamy twarde dowody: mniej hospitalizacji, mniej zgonów, mniej incydentów sercowo-naczyniowych - zaznaczyła prof. Myśliwiec.

Dzięki ciągłemu monitorowaniu glikemii (CGM) i zintegrowanym pompom insulinowym pacjenci mogą utrzymywać prawidłowe poziomy cukru bez rezygnacji z codziennej aktywności. 

Nie chodzi o to, by cukrzyca zarządzała pacjentem, lecz by pacjent mógł zarządzać swoją cukrzycą – dodała profesor.

Z wystąpienia profesor płynął jasny wniosek systemowy: CGM powinien stać się standardem dla wszystkich osób leczonych insuliną, a pompy zintegrowane z czujnikiem powinny być rozwiązaniem z wyboru, zwłaszcza u dzieci i młodych dorosłych, dla których automatyzacja terapii oznacza większą swobodę i bezpieczeństwo.

Reklama

„Senat jak sensor”: tempo medycyny kontra tempo rozporządzeń

Prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwrócił uwagę na rosnącą przepaść między tempem rozwoju medycyny a tempem zmian legislacyjnych.

Diabetologia pędzi do przodu, a nasze rozporządzenia nadal opisują świat, którego już nie ma - mówił profesor.

Wskazał absurdalny przykład wciąż obowiązujących przepisów, które wymagają „ośmiu skanów dziennie, choć współczesne systemy monitorowania glikemii działają w trybie ciągłym, w czasie rzeczywistym. Jego zdaniem takie regulacje nie tylko spowalniają postęp, ale też utrudniają pacjentom korzystanie z nowych technologii, które mogłyby zapobiec hospitalizacjom i powikłaniom.

Reklama

Nie zatrzymujmy się na insulinoterapii. CGM ma sens również interwencyjnie: przy rozpoznaniu, zmianie terapii, czy w sytuacji niewyjaśnionego pogorszenia kontroli glikemii - podkreślił ekspert.

Dla prof. Czupryniaka stałe grupy eksperckie przy Ministerstwie Zdrowia, aktualizujące przepisy co najmniej raz na pół roku, mogłyby rozwiązać problem „regulacyjnej inercji”, która dziś oddziela praktykę kliniczną od rzeczywistości pacjentów.

Kliniczny detal, systemowy zysk: rozpoczęcie insulinoterapii pod kontrolą CGM

W temacie leczenia cukrzycy typu 2 głos zabrał prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, współautor zaleceń Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. Zwrócił uwagę, że moment rozpoczęcia insulinoterapii jest jednym z najtrudniejszych etapów w prowadzeniu chorego, to wtedy pacjent uczy się rozumieć, jak reaguje jego organizm.

Reklama

Pierwszy krok, czyli włączenie insuliny bazalnej, ma ustabilizować poranne glikemie. Ale bez systemu ciągłego monitorowania łatwo o hipoglikemię, nawet u pacjentów o podobnym HbA1c, jeśli ich dobowe krzywe glikemii różnią się diametralnie – wyjaśnił profesor.

Jak podkreślił, epizody hipoglikemii to nie tylko problem medyczny, ale i społeczny.

Hipoglikemia to nie tylko SOR. To dni wyjęte z pracy, spadek produktywności i realny wzrost ryzyka sercowo-naczyniowego – dodał.

Według prof. Dzidy włączenie CGM już na etapie rozpoczynania insulinoterapii poprawia bezpieczeństwo leczenia, zwiększa skuteczność terapii i wzmacnia tzw. adherencję, czyli przestrzeganie zaleceń przez pacjentów. To z kolei przekłada się na mniejszą liczbę hospitalizacji i lepsze wyniki zdrowotne, korzyść nie tylko kliniczną, lecz także systemową.

Reklama

Pompy hybrydowe: kiedy technologia nadrabia ludzkie potknięcia

Prof. dr hab. n. med. Tomasz Klupa, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Metabolicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, podkreślił, że współczesne pompy insulinowe to już zaawansowane urządzenia hybrydowe, które potrafią samodzielnie reagować na zmiany poziomu glikemii.

Dzisiejsze pompy nie tylko podają insulinę, ale też zatrzymują jej dopływ, gdy poziom cukru spada, i zwiększają dawkę, gdy zaczyna rosnąć. Jeśli pacjent współpracuje, może osiągnąć wyniki bliskie ideału. A nawet jeśli nie i tak utrzymuje wyrównanie chroniące przed powikłaniami – tłumaczył profesor.

Reklama

Zdaniem eksperta obecna granica wieku w refundacji pomp insulinowych, czyli 26 lat jest całkowicie arbitralna i niemerytoryczna. Odbiera dorosłym pacjentom dostęp do terapii, która często towarzyszy im od dzieciństwa i pozwala uniknąć ostrych oraz przewlekłych powikłań.

To trochę tak, jakby pacjentowi, który przez lata korzystał z nowoczesnej protezy, kazać wrócić do kul – obrazowo dodał profesor.

Klupa zaznaczył, że integracja pomp z systemami ciągłego monitorowania glikemii (CGM) oznacza nie tylko lepsze wyniki kliniczne, ale też większą niezależność pacjenta. W nowoczesnych rozwiązaniach urządzenie samo analizuje trendy glikemii, przelicza dawki insuliny i reaguje niemal natychmiast, pozostawiając choremu decyzję jedynie o ilości spożytych węglowodanów. Z perspektywy systemu ochrony zdrowia to inwestycja, która się zwraca poprzez ograniczenie liczby hospitalizacji, absencji zawodowej i kosztów leczenia powikłań cukrzycy.

Reklama

Cukrzyca w ciąży: technologia, która chroni dwa życia

Prof. dr hab. n. med. Ewa Wender-Ożegowska, konsultant krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz kierownik Katedry i Kliniki Położnictwa i Chorób Kobiecych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, zwróciła uwagę, że opieka nad ciężarnymi z cukrzycą staje się jednym z kluczowych wyzwań zdrowia publicznego.

Choć liczba porodów w Polsce dramatycznie spada z ponad 400 tysięcy do 270 tysięcy rocznie to rośnie odsetek kobiet z zaburzeniami metabolicznymi. W 2020 roku cukrzycę ciążową rozpoznawano u 9 procent pacjentek, dziś to już niemal 11 procent – wskazała profesor.

Reklama

Zdaniem ekspertki, w tej grupie systemy ciągłego monitorowania glikemii (CGM) są nie tylko nowoczesnym, ale i niezbędnym narzędziem. Umożliwiają dokładną kontrolę glikemii, edukację metaboliczną oraz szybsze reagowanie na wahania cukru, które mogą zagrażać zarówno matce, jak i dziecku. Profesor Wender-Ożegowska przypomniała również, że w ciągu zaledwie roku liczba ciężarnych korzystających z refundowanego CGM wzrosła z 2300 do ponad 7500, a w połowie 2025 roku przekroczyła już 7000. To dowód, że kobiety i lekarze przekonali się do nowej technologii. W swoim wystąpieniu zwróciła jednak uwagę na lukę systemową w zasadach refundacji: obecnie refundowany jest tylko jeden system CGM, co jak mówiła, narusza zasadę przejrzystości i równego dostępu do świadczeń.

Refundacja powinna obejmować wszystkie dostępne systemy monitorowania glikemii, które spełniają standardy jakości i bezpieczeństwa, tak jak w przypadku insulin czy glukometrów – zaznaczyła profesor.

Reklama

Wniosła też o zmianę zapisów w dokumentach Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, tak by odnosiły się do kategorii urządzeń, a nie do konkretnej marki. Ciąża to czas, w którym nie ma miejsca na kompromisy jakościowe.

Pacjenci chcą czuć sprawczość

Kiedy chory widzi na własnym ekranie skutki posiłku czy wysiłku, zaczyna zarządzać chorobą – mówiła Monika Kaczmarek, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.

W swoim wystąpieniu odwołała się do projektu edukacyjnego prowadzonego wśród osób z cukrzycą typu 2, które po raz pierwszy skorzystały z systemów ciągłego monitorowania glikemii (CGM).

Już po kilku dniach pacjenci sami korygowali swoje zachowania, zmieniali dietę, częściej konsultowali wyniki, a u części z nich konieczna była modyfikacja leczenia. To pokazuje, jak ogromny potencjał edukacyjny ma technologia – podkreśliła Kaczmarek.

Zwróciła jednak uwagę, że koszty wciąż są dla wielu osób barierą, a państwo powinno zapewnić im realny dostęp do narzędzi, które poprawiają rokowanie i jakość życia.

Perspektywę uzupełniła dr Monika Zamarlik, prezeska Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę. Wskazała, że nowoczesne technologie medyczne to nie luksus, lecz sposób na utrzymanie aktywności zawodowej i społecznej tysięcy osób z cukrzycą.

Systemy CGM pomagają osobom w wieku produkcyjnym pozostać w pracy, a seniorom dają poczucie bezpieczeństwa, także dlatego, że mogą udostępniać odczyty i alarmy swoim bliskim – wyjaśniła.

Na koniec zaapelowała, by nie cofać refundacji po przekroczeniu granicy wieku:

Nie odbierajmy pacjentom bezpieczeństwa po 26. urodzinach - przypomniała, odwołując się do petycji podpisanej przez ponad 24 tysiące osób, w której pacjenci proszą o utrzymanie refundacji pomp insulinowych dla dorosłych z cukrzycą typu 1.

Europa już to robi: rekomendacje i refundacje

Nikt nie może zostać z tyłu podkreślała Sabine Dupont, Director Strategy & Policy w IDF Europe (Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej – oddział Europa). Przypomniała, że zarówno amerykańskie (ADA), jak i europejskie (EASD, IDF) standardy opieki jednoznacznie rekomendują ciągłe monitorowanie glikemii (CGM) u wszystkich osób leczonych insuliną niezależnie od rodzaju terapii czy liczby wstrzyknięć.

Dupont wskazała, że coraz więcej krajów Europy Zachodniej wdraża te zalecenia w praktyce. We Francji i Niemczech refundacja CGM została rozszerzona również na pacjentów z cukrzycą typu 2, a w niektórych państwach wprowadza się możliwość czasowego stosowania CGM u osób nieleczonych insuliną – np. w celach edukacyjnych, diagnostycznych lub przy zmianie terapii.

To się spina kosztowo w horyzoncie długoterminowym: mniej powikłań, mniej hospitalizacji, lepsza jakość życia – podkreśliła przedstawicielka IDF Europe.

Według Dupont inwestycja w nowoczesne technologie to nie wydatek, lecz strategia poprawy zdrowia publicznego. Im wcześniej pacjent uzyska kontrolę nad chorobą, tym mniej pieniędzy system wyda na leczenie powikłań, a jakość życia i bezpieczeństwo chorych rosną wprost proporcjonalnie do dostępu do technologii.

Jakość i bezpieczeństwo: nie każdy czujnik jest taki sam

Wraz z dynamicznym rozwojem rynku technologii medycznych pojawia się też problem urządzeń „lifestylowych”, które wyglądają jak sprzęt medyczny, ale często nie spełniają jego standardów. Prof. dr hab. n. med. Tomasz Klupa zwrócił uwagę, że w przypadku systemów monitorowania glikemii różnice jakościowe mogą mieć bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo pacjentów.

Nie każdy czujnik działa tak samo. Wymagajmy od urządzeń stabilności pomiarów między seriami, potwierdzonej dokładności klinicznej i cyberbezpieczeństwa. Tylko wtedy pacjent może mieć zaufanie do danych, na podstawie których podejmuje decyzje terapeutyczne – podkreślił profesor.

Jak zapowiedział, kryteria te mają zostać wpisane do polskich zaleceń diabetologicznych na 2026 rok, tak by zapewnić wspólny standard bezpieczeństwa i jakości wszystkich systemów dostępnych na rynku.

W dyskusji głos zabrał także przedstawiciel Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Środków Biobójczych, przypominając, że w przypadku wyrobów medycznych to producent ponosi pełną odpowiedzialność za zgodność, certyfikację i badania kliniczne.

Rolą państwa jest skuteczny nadzór i szybkie reagowanie na wszelkie sygnały dotyczące bezpieczeństwa. Ale fundamentem systemu jest rzetelność producenta i jakość jego dokumentacji – zaznaczył przedstawiciel URPL.

Eksperci zgodzili się, że jasne i jednolite normy jakości, obejmujące również kwestie integracji cyfrowej i ochrony danych są dziś koniecznością, jeśli Polska chce utrzymać wysoki poziom bezpieczeństwa pacjentów i zaufania do nowoczesnych technologii medycznych.

Trzy najważniejsze wnioski dla decydentów

Po kilku godzinach dyskusji zarysowała się jasna mapa drogowa zmian, które mogą realnie poprawić jakość leczenia cukrzycy w Polsce.

Po pierwsze: zniesienie kryterium wieku w refundacji pomp insulinowych. Choroba przewlekła nie kończy się w 26. roku życia, a odcięcie dorosłych pacjentów od terapii, która przez lata gwarantowała im bezpieczeństwo, jest sprzeczne z logiką kliniczną i zasadą ciągłości leczenia.

Po drugie: dostęp do CGM dla wszystkich pacjentów leczonych insuliną. Takie rozwiązanie już obowiązuje w wielu krajach Unii Europejskiej i znajduje poparcie w rekomendacjach ADA, EASD i IDF. Umożliwia ono wcześniejsze wykrywanie zaburzeń, ogranicza hospitalizacje i poprawia wyniki leczenia.

Po trzecie: wprowadzenie TIR (Time in Range) jako nowego, praktycznego celu terapeutycznego w diabetologii, wspieranego edukacją pacjentów i kadr medycznych. To kierunek, w którym światowa medycyna już zmierza – ku leczeniu, które pozwala żyć z chorobą bez jej „dyktatury” w codziennym życiu.

Nas nie stać na słabe leczenie. To zdanie mogłoby stać się mottem nowoczesnej polityki zdrowotnej: takiej, w której każda złotówka z budżetu zdrowia pracuje na dłuższe, zdrowsze i bardziej produktywne życie pacjentów z cukrzycą, a inwestycja w nowoczesne technologie jest traktowana nie jako koszt, lecz jako forma profilaktyki przyszłych strat.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: SENAT/DD Aktualizacja: 25/10/2025 21:45
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości