Wielochorobowość dotyczy coraz większej grupy chorych, ale w polityce zdrowotnej wciąż bywa niewidoczna. Najnowszy sondaż wśród pacjentów pokazuje wyraźnie: to nie tylko problemy medyczne, lecz także bariery finansowe i organizacyjne obniżają jakość życia i wyniki leczenia pacjentów. Eksperci kardiologii, nefrologii, diabetologii i zdrowia publicznego potwierdzają: bez realnej koordynacji opieki, rozsądnej refundacji i wsparcia psychicznego system nadal będzie „gubił” tych chorych.
Raport oparty na 310 ankietach pacjentów zmagających się z chorobami przewlekłymi rysuje trudny obraz codzienności: ponad połowa badanych nie wie, czym jest opieka koordynowana; 68,4 proc. przyznaje, że koszty leczenia wpływają na przestrzeganie zaleceń; 54,5 proc. choć raz zrezygnowało z zakupu leków lub sprzętu z powodów finansowych. Aż 77,1 proc. deklaruje negatywny wpływ choroby na zdrowie psychiczne.
Wyniki nie są abstrakcją. Senator dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, kardiolog i internista, podkreśla, że dramatycznie wygląda sytuacja w młodszej części populacji:
Najbardziej martwi duża liczba osób z wielochorobowością przed 50. rokiem życia. To pokazuje wieloletnie zaniedbania w prewencji i profilaktyce. Kuleje koordynacja: obciążenie biurokracją ogranicza czas na rozmowę, edukację i zrozumienie problemu pacjenta.
Pieniądze w tej historii są bohaterem zbiorowym. Miesięczne wydatki na leczenie w grupie pacjentów z wielochorobowością najczęściej mieszczą się między 300 a 600 zł, ale u co piątego pacjenta przekraczają 900 zł. Dla 79,4 proc. stanowią istotną część budżetu domowego. 16,9 proc. przyznaje, że z zakupów leków lub sprzętu rezygnuje co miesiąc. Tak rodzi się przerwana terapia. Niewidoczna w rejestrach, bardzo widoczna w wynikach leczenia.
Poseł Ewa Kołodziej, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy, stawia sprawę wprost:
Skoro nawet połowa badanych musiała rezygnować z leczenia ratującego zdrowie i życie, potrzebne są rozwiązania legislacyjne poprawiające dostępność i refundację nowoczesnych terapii dla osób z cukrzycą i wielochorobowością.
Prawie 52 proc. respondentów nie wie, czym w ogóle jest opieka koordynowana. Wielu deklaruje też, że ich POZ jej nie prowadzi, także w dużych ośrodkach miejskich. To źródło błędnego koła: powtarzane badania, polipragmazja, opóźnienia i wzajemnie wykluczające się zalecenia.
Prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz, diabetolog i była prezes PTD, przypomina, że pacjent z cukrzycą typu 2 „z definicji” jest obarczony ryzykiem wielochorobowości:
Kluczowy jest moment rozpoznania: jeśli od początku zapewnimy dobrą opiekę, edukację i motywację, możemy osiągnąć nie tylko brak progresji, ale wręcz regresję choroby i współchorobowości.
Prof. Robert Gil, kardiolog i były prezes PTK, docenia inicjatywę oddania głosu pacjentom, ale punktuje ryzyka metodologiczne i kierunek kolejnych kroków:
To pierwszy krok, jednak potrzeba większej próby i rozdzielenia poziomów opieki oraz regionów, aby zidentyfikować miejsca, gdzie koordynacja działa lepiej. System wszystkiego nie „załatwi”. Organizacje pacjentów muszą mieć stabilne finansowanie edukacji i wsparcia.
Dr hab. Karolina Kędzierska-Kapuza, nefrolog, transplantolog i diabetolog, opisuje naturalną ścieżkę pogorszenia stanu zdrowia:
Otyłość → zaburzenia metaboliczne → nadciśnienie → choroba serca → przewlekła choroba nerek. Nerki często „obrywają” na końcu. Utrzymuje się inercja terapeutyczna, nowe leki bywają wdrażane zbyt ostrożnie poza kardiologią.
Reklama
Dr Małgorzata Godziejewska (CMKP) dodaje perspektywę gabinetu:
Już przy pierwszej wizycie trzeba jasno powiedzieć: to choroba przewlekła. Będą leki, dieta, wysiłek, pomiary to nie ograniczenie wolności, lecz instrukcja dbania o zdrowie. Lek niekupiony nie działa. Rola farmaceutów w opiece farmakologicznej powinna być większa.
Trzech na czterech badanych wskazuje, że choroba pogarsza samopoczucie psychiczne. Ponad jedna trzecia doświadczyła stygmatyzacji. To wskaźniki, które przekładają się na gorszą adherencję i rezygnację z leczenia. Eksperci zwracają uwagę na prosty wniosek: włączanie wsparcia psychologicznego do rutynowych wizyt to nie „miły dodatek”, lecz warunek poprawy wyników zdrowotnych.
Tylko jedna trzecia pacjentów pracuje na pełen etat; 62,7 proc. nie ma możliwości pracy zdalnej ani elastycznych godzin; 56 proc. nie widzi realnego wsparcia ze strony pracodawcy. To właśnie tu koszty choroby spotykają się z kosztami społecznymi, mniej aktywności zawodowej oznacza mniej środków na leczenie i mniejszą szansę na utrzymanie terapii.
Wielochorobowość w Polsce „dzieje się naprawdę”: łączą się ścieżki diabetologii, nefrologii i kardiologii, a pacjent ma coraz mniej sił, by tę układankę spinać. Raport i głosy ekspertów wskazują kierunek: prosta informacja o opiece koordynowanej i jej realne wdrożenie; mądrzejsza refundacja, by przerwać pętlę kosztów i przerw w terapii; systemowe wsparcie psychiczne; większa rola farmaceutów i edukatorów; elastyczność rynku pracy. To zadania, które nie wymagają czekania na „idealną reformę”, wymagają decyzji i konsekwencji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze