Katarzyna Kotula była jedną z najważniejszych postaci konferencji Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie „Zdrowa Polka – profilaktyka, diagnoza, system”. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik Rządu do Spraw Równości mówiła o zdrowiu kobiet jako prawie obywatelskim, zapowiedziała cyfryzację Niebieskiej Karty, ostrzegła przed lekceważeniem przemocy domowej i wskazała, że profilaktyka kobiet musi wyjść poza teorię. Jej wystąpienie uzupełniły mocne głosy ekspertów drugiego panelu o diagnostyce, komunikacji i barierach systemowych.
Wystąpienie Katarzyny Kotuli nadało ton całej konferencji poświęconej zdrowiu kobiet. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełnomocnik rządu ds. równości oraz krajowa koordynatorka rządowego programu przeciwdziałania przemocy domowej pokazała, że zdrowie kobiet nie jest wyłącznie tematem medycznym. To kwestia jakości państwa, działania instytucji i codziennego doświadczenia pacjentek.
Polityczka podkreśliła, że kiedy mówi się o „Zdrowej Polce”, w rzeczywistości mówi się o prawie do bezpiecznego życia i dostępu do pomocy na każdym etapie życia. W mocnym otwarciu swojego wystąpienia zaznaczyła:
Myślę sobie, że kiedy mówimy zdrowa Polka, mówimy tak naprawdę o bezpieczeństwie, mówimy o godności i właśnie trochę o równości każdej z nas od pierwszej miesiączki przez ciążę i po menopauzę i późną starość.
To zdanie wybrzmiało jak deklaracja nowego sposobu myślenia o polityce zdrowotnej – takiej, która uwzględnia nie tylko procedury, ale realne życie kobiet.
Jednym z najmocniejszych wątków wystąpienia była krytyczna diagnoza barier, z którymi kobiety zmagają się każdego dnia. Kotula zwróciła uwagę, że nawet najlepszy program profilaktyczny nie zadziała, jeśli pacjentka nie ma czasu, możliwości dojazdu albo spotyka się z lekceważeniem.
Mamy w Polsce programy badań przesiewowych, mamy mammografię, mamy cytologię, mamy testy HPV, ale sam program to jest właśnie za mało. Jeśli kobieta nie ma czasu, nie ma jak dojechać, nie ma wiedzy, albo boi się, że w gabinecie znów zostanie źle potraktowana. I ta profilaktyka musi być faktycznie blisko, po ludzku i na pewno też bez stygmy - mówiła sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
W tym ujęciu profilaktyka kobiet przestaje być jedynie listą świadczeń. Staje się testem dostępności systemu, empatii personelu i sprawności organizacyjnej państwa.
Najbardziej konkretną zapowiedzią przedstawioną podczas konferencji była cyfryzacja procedury Niebieskiej Karty. To rozwiązanie ma połączyć działania różnych instytucji odpowiedzialnych za reagowanie na przemoc domową.
Katarzyna Kotula poinformowała:
Cyfryzujemy Niebieską Kartę. Od siedmiu miesięcy pracujemy nad cyfryzacją, digitalizacją systemu dla pracowników socjalnych, policji, ale potem także pracowników ochrony zdrowia, pracowników oświaty. Chcemy przenieść ten system przeciwdziałania przemocy w ten cyfrowy świat.
Reklama
Znaczenie tej zapowiedzi wykracza poza administrację. W praktyce może oznaczać szybsze uruchamianie procedur, lepszy przepływ informacji między służbami i skuteczniejszą ochronę osób doświadczających przemocy.
Kotula bardzo mocno akcentowała rolę lekarzy, położnych i całego personelu medycznego w rozpoznawaniu przemocy. Zwróciła uwagę, że wiele kobiet nie zgłasza jej wprost, a objawy bywają ukryte pod maską innych dolegliwości.
W ważnym fragmencie wystąpienia mówiła:
Kobiety nie mówią o przemocy. Ale jestem przekonana, że państwo jako pracownicy ochrony zdrowia, nie tylko ginekolodzy, jesteście w stanie wcześniej wyłapać te przypadki, w których, a często tak się zdarza, że jeśli dziecko w tym domu doświadcza przemocy, to doświadcza jej także kobieta. Czasem to jest właśnie przemoc wieloletnia. Czasem to jest taka przemoc, która nie zostawia siniaków w oczywistych miejscach, albo nie zostawia siniaków wcale.
Reklama
To ważne przesłanie dla systemu ochrony zdrowia: gabinet lekarski bywa pierwszym miejscem, w którym można zauważyć sygnały zagrożenia.
Wystąpienie Katarzyny Kotuli miało również osobisty wymiar. Polityczka mówiła o perimenopauzie, ADHD i o tym, że menopauza wciąż bywa tematem przemilczanym – także w przestrzeni publicznej i wśród polityków.
Podkreśliła:
To jest wspaniały okres naszego życia, chociaż to straszne słowo na M wciąż jeszcze jest tematem tabu i kiedy mówi się proszę otworzyć okno, bo mam uderzenie gorąca, to na sali zapada cisza.
Reklama
Ten fragment pokazał, że zdrowie kobiet po 40. roku życia nadal wymaga większej widzialności, lepszej edukacji i normalizacji tematów hormonalnych oraz psychicznych.
Jednym z najbardziej konkretnych postulatów konferencji była dyskusja o tym, że profilaktyka kobiet powinna wejść także do codziennego obiegu badań wykonywanych przy okazji zatrudnienia i okresowych kontroli zdrowia. O potrzebie takiego rozwiązania mówiła Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy, apelując o włączenie badań takich jak USG piersi oraz cytologia do medycyny pracy. Wskazywała, że państwo i system ochrony zdrowia zyskują wtedy podwójnie: kobiety łatwiej trafiają na diagnostykę, a choroby są wykrywane wcześniej, kiedy leczenie jest prostsze, krótsze i wielokrotnie tańsze niż terapia zaawansowanych schorzeń.
Ten postulat dobrze korespondował z wystąpieniem dr hab. n. med. Łukasza Palucha, prof. Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, kierownika Zakładu Diagnostyki Radiologicznej i Obrazowej CMKP. Ekspert mówił o chorobie zakrzepowo-zatorowej oraz niewydolności żylnej – problemach powszechnych, a wciąż zbyt rzadko uwzględnianych w profilaktyce kobiet.
Prof. Paluch podkreślał, że katalog badań profilaktycznych powinien zostać poszerzony również o diagnostykę ultrasonograficzną układu żylnego. Powiedział:
Uważam, że powinniśmy wprowadzić kolejne badanie. Wprowadzić obowiązkowe badanie, które wchodzi w koszty badań profilaktycznych, obok mammografii, obok badania piersi czy cytologii, badanie USG. Uważam, że każda kobieta, przynajmniej raz w życiu, powinna mieć wykonane pełne badanie USG żył kończyn dolnych, żył miednicy mniejszej lub inne.
W praktyce z konferencji wybrzmiał więc szerszy wniosek: medycyna pracy nie powinna ograniczać się wyłącznie do oceny zdolności do wykonywania zawodu. Może stać się jednym z najskuteczniejszych kanałów wczesnego wykrywania raka piersi, raka szyjki macicy, chorób naczyniowych i innych schorzeń, które przez długi czas rozwijają się bezobjawowo. To szczególnie ważne dla kobiet, które z braku czasu lub natłoku obowiązków odkładają wizyty profilaktyczne „na później”.
Dr n. med. Aleksandra Krasowska, psychiatra i seksuolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwracała uwagę, że sama edukacja zdrowotna nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią sprawnie działający system ochrony zdrowia, który realnie „prowadzi” pacjentkę przez kolejne etapy diagnostyki i leczenia.
Jak podkreślała:
My bardzo dużo oczekujemy od pacjentów i od takiej edukacji społecznej, natomiast dzisiaj chciałabym zaapelować do środowiska medycznego, żebyśmy to my byli bardziej otwarci i lepiej wyedukowani na potrzeby pacjentów, na skargi pacjentów i żebyśmy to my od siebie też oczekiwali zdecydowanie więcej, jeżeli chodzi o jakość opieki medycznej.
Reklama
Ekspertka wskazywała, że w praktyce problemem są nie tylko braki świadomości zdrowotnej, ale przede wszystkim bariery systemowe – długie kolejki, ograniczona dostępność terminów oraz brak płynnej koordynacji opieki. Zwracała uwagę, że w efekcie wiele kobiet rezygnuje z diagnostyki, bo muszą godzić dbanie o zdrowie z pracą zawodową, opieką nad dziećmi i obowiązkami domowymi, co dodatkowo obniża realną dostępność świadczeń.
Dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, EMBA, prof. Narodowego Instytutu Onkologii, przedstawił rozwiązanie, które może realnie zwiększyć zgłaszalność kobiet na badania przesiewowe.
Wyjaśnił:
Ta nowa generacja zaproszeń na badania, ona ma polegać też na tym, że będzie link do rejestracji z wyznaczonym konkretnym terminem, konkretnym miejscem, konkretną godziną.
To odejście od modelu, w którym pacjentka sama musi szukać ścieżki diagnostycznej. Im mniej formalności i niepewności, tym większa szansa na udział w profilaktyce.
Ważnym elementem dyskusji podczas drugiego panelu konferencji OIL w Warszawie "Zdrowa Polka..." były świadectwa kobiet, które własne doświadczenie choroby zamieniły w edukację społeczną.
Joanna Kryńska, dziennikarka TVN i TVN24, mówiła o diagnozie guza mózgu i o tym, jak po publicznym opowiedzeniu swojej historii otrzymała setki wiadomości od kobiet, które poszły na badania.
Alżbieta Leńska, aktorka i założycielka Fundacji Happy Brain, opowiadała o pękniętym tętniaku, anemii i znaczeniu codziennych nawyków: odpoczynku, ruchu, nawodnienia oraz higieny mózgu.
Lek. Katarzyna Zakrzewska, rezydentka dermatologii i wenerologii, podkreślała z kolei, że jej nowotwór piersi został wykryty dzięki samobadaniu. To doświadczenie sprawiło, że jeszcze mocniej zaangażowała się w promowanie profilaktyki.
Na zakończenie swojego wystąpienia Katarzyna Kotula sformułowała polityczną deklarację, która stała się najmocniejszą i najbardziej wiążącą wypowiedzią konferencji:
Ja będę używać każdego narzędzia od legislacji poprzez wszelkiego rodzaju standardy, procedury, po edukację, żeby miejsce zamieszkania, zasobność portfela i płeć nie decydowały o szansach na zdrowe życie, bo Zdrowa Polka to nie slogan, Zdrowa Polka to cel polityki państwa.
To zdanie ustawiło główną oś debaty: zdrowie kobiet nie może zależeć od kodu pocztowego, zasobności portfela ani szczęścia w trafieniu na właściwego lekarza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ale rak
ale rak