Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, we współpracy z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym, jako pierwsi w Polsce zastosowali nowatorską metodę elektroporacji wapniowej u pacjentów z miejscowo zaawansowanym rakiem trzustki. Ta unikatowa w skali kraju technologia może stać się ratunkiem dla chorych, u których tradycyjne metody leczenia zawiodły lub są niemożliwe do przeprowadzenia.
Rak trzustki niezmiennie pozostaje jednym z najgroźniejszych i najtrudniejszych do wyleczenia nowotworów. Z powodu późnego rozpoznania oraz skomplikowanego anatomicznie położenia guza, lekarze bardzo często mają związane ręce – klasyczne operacje czy standardowe zabiegi niszczenia guza (ablacja) bywają po prostu niewykonalne. W odpowiedzi na ten dramatyczny problem, wrocławski zespół podjął walkę o pacjentów z nieoperacyjnymi guzami litymi, rozwijając technologię, która działa jak precyzyjny koń trojański.
Metoda elektroporacji wapniowej (ang. calcium electroporation) brzmi skomplikowanie, ale jej fundament opiera się na genialnej w swojej prostocie biologicznej strategii. Najpierw lekarze podają bezpośrednio do guza bezpieczny dla zdrowych tkanek roztwór chlorku wapnia. Następnie na komórki nowotworowe działa się ultrakrótkimi impulsami elektrycznymi.
Pod wpływem prądu w błonie komórkowej raka dochodzi do zjawiska elektroporacji, czyli powstawania mikroskopijnych, chwilowych otworów. Przez te "otwarte drzwi" jony wapnia gwałtownie i masowo wdzierają się do wnętrza komórki. Co kluczowe, metoda ta pozwala na niszczenie nowotworu bez konieczności podawania toksycznej chemioterapii (cytostatyków).
– Jony wapnia są w warunkach fizjologicznych jednym z najściślej regulowanych przekaźników. Ich gwałtowny napływ do cytoplazmy, jaki wymuszamy poprzez elektroporację, całkowicie rozregulowuje homeostazę komórki – tłumaczy prof. Julita Kulbacka z Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Komórkowej Wydziału Farmaceutycznego UMW.
Jak wyjaśnia ekspertka, komórka próbuje ratować sytuację i zaczyna gorączkowo zużywać całą swoją energię (ATP) na wypompowanie nadmiaru wapnia. W efekcie całkowicie wyczerpuje swoje zasoby energetyczne i po prostu ginie – głównie poprzez nekrozę (obumieranie), choć naukowcy obserwują również cechy innych typów programowanej śmierci komórkowej, takich jak apoptoza czy pyroptoza.
Wrocławski sukces to modelowy przykład tzw. medycyny translacyjnej, czyli drogi prowadzącej od teoretycznych badań przy laboratoryjnym stole wprost do praktyki klinicznej i pomocy żywemu człowiekowi. Początkiem były zaawansowane prace przedkliniczne realizowane na UMW (m.in. w ramach prestiżowego projektu SONATA BIS 6 finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki).
Przeniesienie tej wiedzy na blok operacyjny wymagało jednak stworzenia interdyscyplinarnej armii specjalistów. Sukces nie byłby możliwy bez ścisłego partnerstwa naukowców z Wydziału Farmaceutycznego, chirurgów onkologicznych, radiologów oraz inżynierów biomedycznych, którzy wspólnie opracowali bezpieczne protokoły.
Obecnie Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu prowadzi zaawansowane, niekomercyjne badanie kliniczne o nazwie IREC, które zdobyło finansowanie z Agencji Badań Medycznych. Bierze w nim udział 70 pacjentów. Specjaliści porównują w nim trzy różne podejścia z wykorzystaniem impulsów elektrycznych, skupiając się przede wszystkim na czasie przeżycia wolnym od progresji choroby oraz na tym, co dla pacjentów najważniejsze – jakości ich codziennego życia.
Wyniki są niezwykle obiecujące.
– Pacjenci często trafiają do nas z innych ośrodków w Polsce, po wyczerpaniu standardowych linii leczenia – przyznaje prof. Wojciech Kielan, kierownik II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej UMW. – Obserwujemy u nich redukcję silnych dolegliwości bólowych, w tym tych o charakterze neuropatycznym, oraz stabilizację lub pożądany przyrost masy ciała. Z punktu widzenia chorego z nieoperacyjnym rakiem trzustki przekłada się to na realną, namacalną poprawę jakości życia.
Reklama
Unikatowość wrocławskich badań polega na tym, że uczelnia kontroluje i rozwija cały proces: od czystej biologii molekularnej, przez inżynieryjny dobór parametrów prądu, aż po finalną procedurę chirurgiczną.
– Bez którejkolwiek z tych kompetencji nie udałoby się przejść drogi od mechanizmu molekularnego do urządzenia medycznego i protokołu klinicznego – podkreśla prof. Julita Kulbacka. – Badania translacyjne w medycynie to codzienna praca nad wspólnym językiem między dyscyplinami.
Wysoką pozycję wrocławskiego ośrodka potwierdza międzynarodowy awans prof. Kulbackiej, która została wybrana do ścisłego zarządu Międzynarodowego Towarzystwa Technologii i Terapii Opartych na Elektroporacji (ISEBTT) na kadencję 2024–2026.
Badacze z UMW tonują jednak nadmierny entuzjazm i przypominają, że elektroporacja wapniowa jest wciąż metodą na etapie badań klinicznych i na obecnym etapie nie zastępuje standardowej terapii onkologicznej. Może jednak stać się bezcennym orężem tam, gdzie medycyna była dotychczas bezradna.
– Naszym celem nie jest zastąpienie istniejących metod, lecz poszerzenie możliwości dla chorych, dla których standardowe leczenie nie jest możliwe lub okazało się nieskuteczne – podsumowuje dr hab. Julia Rudno-Rudzińska. – Elektroporacja wapniowa jest jedną z dróg, jakimi onkologia idzie w kierunku terapii bardziej selektywnych, mniej toksycznych i dostępnych szerszej grupie pacjentów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze