Zdrowie kobiet nie zaczyna się w gabinecie lekarskim i nie kończy na pojedynczym badaniu. Podczas konferencji „Zdrowa Polka – profilaktyka, diagnoza, system”, zorganizowanej przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie, eksperci pokazali, że najpoważniejsze problemy Polek dotyczą nie tylko chorób, lecz także barier systemowych, społecznych i kulturowych. - Polki bardzo często boją się szczęścia, boją się sukcesu, boją się o siebie zadbać – mówiła podczas debaty o zdrowiu kobiet Joanna Przetakiewicz-Rooijens, inicjatorka ruchu społecznego Era Nowych Kobiet.
Zdrowie kobiet przez lata opisywano głównie przez pryzmat macierzyństwa, ciąży i nowotworów. Tymczasem życie kobiety to znacznie szersza biologiczna, psychiczna i społeczna rzeczywistość. Właśnie ten punkt widzenia dominował podczas konferencji „Zdrowa Polka – profilaktyka, diagnoza, system”, gdzie eksperci różnych dziedzin przekonywali, że potrzebne jest nowe myślenie o zdrowiu kobiet – od dojrzewania po późną starość.
W centrum debaty znalazło się pytanie fundamentalne: dlaczego, mimo coraz większej wiedzy medycznej i coraz większej liczby programów profilaktycznych, kobiety nadal zbyt często trafiają do systemu za późno? Odpowiedzi prowadziły do kilku kluczowych obszarów: nierównego dostępu do świadczeń, bagatelizowania objawów, braku personalizacji komunikacji, niedoceniania zdrowia psychicznego oraz przeciążenia rolami społecznymi.
Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia, ginekolog, neonatolog, wieloletni dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, wskazywał, że problemem systemu ochrony zdrowia nie jest brak narzędzi, lecz brak spójnej ścieżki prowadzącej pacjentkę przez kolejne etapy życia i profilaktyki. Jego zdaniem kobieta „gubi się” w systemie zdrowotnym już od najmłodszych lat, a każdy etap życia niesie ryzyko utraty kontaktu z profilaktyką i opieką.
Wiceminister zwracał uwagę, że luka powstaje na wielu poziomach: od rezygnacji ze szczepień dzieci, przez brak przekazywania wiedzy zdrowotnej w rodzinie, po słabszy kontakt młodych kobiet z ginekologią i profilaktyką w dorosłości. Jak podkreślał, system najlepiej „łapie” pacjentkę w okresie ciąży, natomiast później – szczególnie w okresie opieki nad dziećmi i rodzicami – kobiety wypadają z regularnej kontroli zdrowotnej.
System najlepiej działa w jednym momencie – kiedy kobieta jest w ciąży. Wtedy jest w nim dobrze zaopiekowana. Natomiast na wcześniejszych i późniejszych etapach życia bardzo często z niego wypada – mówił Tomasz Maciejewski, wskazując na brak ciągłości opieki i profilaktyki w kolejnych fazach życia pacjentek.
Maciejewski wskazywał również na potrzebę silniejszego włączenia położnych jako „towarzyszek życia kobiety” oraz rozwijania cyfrowych narzędzi profilaktyki i edukacji zdrowotnej, które mogłyby prowadzić pacjentkę przez kolejne etapy życia i ułatwiać podejmowanie decyzji zdrowotnych.
Renata Kaznowska, wiceprezydent m.st. Warszawy, podkreślała, że mimo szerokiej oferty programów zdrowotnych problemem pozostaje ich skuteczne dotarcie do mieszkanek oraz przełożenie informacji na realne działania profilaktyczne. Jak zaznaczyła, stolica prowadzi rozbudowaną politykę zdrowotną obejmującą zarówno infrastrukturę, jak i konkretne programy dedykowane kobietom – od dziewczynek po seniorki.
W katalogu dedykowanych kobietom programów wiceprezydent wymieniła m.in. Warszawski Instytut Zdrowia Kobiet przy ul. Międzyleskiej, programy szkoły rodzenia, inicjatywy leczenia niepłodności w ramach miejskiego in vitro oraz rozwój programów diagnostycznych i edukacyjnych. Jak podkreśliła, kluczowe jest nie tylko tworzenie oferty, ale także jej realna dostępność i świadomość mieszkanek.
Mam takie poczucie, że mimo że w Warszawie naprawdę robimy bardzo wiele (…),to dotarcie jest niezwykle trudne – zaznaczyła, wskazując na konieczność lepszej komunikacji i współpracy mediów oraz instytucji publicznych w promowaniu profilaktyki.
Jednym z najmocniejszych wniosków konferencji było przeciążenie kobiet codziennymi obowiązkami. To zjawisko nie jest jedynie problemem społecznym – ma bezpośrednie konsekwencje zdrowotne. Kobiety częściej organizują opiekę nad dziećmi, wspierają starszych rodziców, łączą pracę zawodową z obowiązkami domowymi, a własne badania odkładają „na później”.
Dr n. med. Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, ale także lekarz ginekolog, mówił o wielości ról społecznych kobiet i o cenie, jaką często za nie płacą:
Rola kobiety w dzisiejszych czasach to rola córki, rola matki, rola babci, rola singielki, rola żony – i w tych wszystkich rolach często drogie panie zapominają o tym najważniejszym, czyli o sobie i o swoim zdrowiu. Chociaż coraz więcej o nim mówimy, coraz więcej działań profilaktycznych podejmujemy, wciąż pewne tematy są tematami tabu.
Reklama
Joanna Przetakiewicz-Rooijens, przedsiębiorczyni, aktywistka i inicjatorka ruchu Era Nowych Kobiet, użyła porównania znanego z instrukcji bezpieczeństwa w samolocie. Jej zdaniem kobiety muszą nauczyć się traktować troskę o siebie jako warunek troski o innych:
Najpierw musicie zadbać o siebie. To nie jest kaprys, to nie jest egoizm, to jest najmądrzejsza droga, to jest najmądrzejszy, najważniejszy pierwszy krok. Kobieta dba o zdrowie dzieci, dba o zdrowie męża, dba o zdrowie rodziców, a na ostatnim miejscu stawia siebie.
Reklama
Eksperci byli zgodni: Polska ma coraz więcej narzędzi profilaktycznych, ale ich skuteczność zależy od realnego udziału kobiet. Sam dostęp do badań nie wystarcza, jeśli pacjentka nie ma czasu, nie wie, jak się zapisać, boi się diagnozy albo nie otrzymuje odpowiedniego impulsu ze strony systemu.
Dr hab. n. med. Elżbieta Stefaniuk z Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie, wskazała trzy grupy barier: systemowe, behawioralne i komunikacyjne. Podkreślała, że problem nie polega wyłącznie na braku programów, lecz na braku skutecznego dotarcia do kobiet.
Kobiety znają te programy, słyszą o nich. Natomiast wydaje się, że brakuje takiego wsparcia, motywacji, impulsu ze strony systemu. Druga bariera to czynniki psychologiczne i społeczne: brak czasu, lęk przed diagnozą, która może się pojawić w wyniku badań, no i wreszcie brak odpowiedzi na pytanie, czy to jest ten czas, kiedy ja powinnam uczestniczyć w tych badaniach.
W praktyce oznacza to konieczność budowania profilaktyki bardziej aktywnej: przypominającej, zapraszającej, tłumaczącej kolejne kroki i dopasowanej do wieku oraz sytuacji życiowej kobiety.
Młoda dwudziestolatka, kobieta planująca ciążę, pacjentka w okresie menopauzalnym i seniorka mają zupełnie inne potrzeby zdrowotne. Dlatego przekaz profilaktyczny nie może być uniwersalny.
Weronika Dejneka, członek Zarządu PZU Zdrowie SA, zwracała uwagę, że tradycyjny język medycyny – oparty na straszeniu ryzykiem i obowiązkami – przestaje działać. Potrzebna jest komunikacja spersonalizowana, bliska codziennym potrzebom.
„Młode kobiety lubią mieć w tej chwili spersonalizowany bardziej ten przekaz i też nie wszystko jest dla wszystkich. Dwudziestoparolatka to jest raczej antykoncepcja, dermatolog, jeśli chodzi o skórę, być może stres, jakaś depresja. Trzydziestolatka to już jest kwestia być może chęci zajścia w ciążę, jakieś tematy hormonalne, metabolizm.
Reklama
Ekspertka wskazywała również na problem „fragmentarycznej edukacji”, czerpanej z mediów społecznościowych. Internet daje szybki dostęp do wiedzy, ale często jest to wiedza powierzchowna, wyrwana z kontekstu i bez przełożenia na działanie.
Wiele obszarów zdrowia kobiet nadal funkcjonuje w cieniu wstydu lub lekceważenia. Dotyczy to zarówno bolesnych miesiączek, zaburzeń przedmiesiączkowych, jak i menopauzy. Tymczasem są to stany realnie wpływające na jakość życia, relacje, pracę zawodową i zdrowie psychiczne.
Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik Rządu do Spraw Równości, mówiła o menopauzie w osobistym tonie, pokazując jak rzadko ten temat jest traktowany poważnie.
„Nikt mi nie powiedział, że wybuchowa mieszanka ADHD i perimenopauzy przed 50, to może być coś, co może być naszą siłą. To jest miks wybuchowy i to, uwaga, może nas zabić albo może nam pomóc. Jak się to kontroluje, jak się wie, gdzie się jest, to jest to nasza siła. To jest wspaniały okres naszego życia, chociaż to straszne słowo na M wciąż jeszcze jest tematem tabu.
Dr Artur Drobniak podkreślał, że problemem bywa nie tylko brak rozpoznania, ale lęk przed leczeniem hormonalnym:
Słowo hormon wywołuje w kobietach części kobiet panikę. Ja naprawdę czasami poświęcam 10–15 minut wizyty na wytłumaczenie kobiecie procesów, w których te hormony adekwatnie zastosowane u niej przyniosą daleko idące korzystne efekty zdrowotne.
Jednym z najważniejszych merytorycznych wątków była kardiologia kobiet. Choroby układu krążenia pozostają jedną z głównych przyczyn zgonów, ale ich obraz kliniczny u kobiet różni się od typowego „męskiego” modelu znanego z podręczników i kampanii edukacyjnych.
Prof. dr hab. n. med. Piotr Dobrowolski, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii, zwracał uwagę, że u kobiet zawał serca bardzo często przebiega nietypowo. Zamiast silnego bólu w klatce piersiowej pojawiają się objawy mniej charakterystyczne, które łatwo zbagatelizować.
Mężczyźni mają bardzo silny ból w klatce piersiowej. Kobiety nie. Kobiety mają obniżone samopoczucie, mają ból ręki, mają ból żuchwy czy szczęki i wszystko składają na karb przedźwigania, a nie myślę, że to może być zawał.
Profesor przypomniał również o znaczeniu wczesnej profilaktyki kardiologicznej i programów edukacyjnych, takich jak „Dziesiątka dla Serca”, które mają budować świadomość ryzyka sercowo-naczyniowego już na wcześniejszych etapach życia. Jak podkreślał, kluczowe jest, by profilaktyka nie zaczynała się dopiero w wieku senioralnym, ale znacznie wcześniej — zanim dojdzie do rozwoju choroby.
Dodał również, że po menopauzie ochrona hormonalna układu krążenia słabnie, dlatego profilaktyka sercowo-naczyniowa kobiet powinna zaczynać się znacznie wcześniej niż w wieku senioralnym.
Konferencja pokazała szerokie rozumienie zdrowia – obejmujące nie tylko choroby somatyczne, lecz także bezpieczeństwo i prawa człowieka. Katarzyna Kotula przypominała, że pracownicy ochrony zdrowia mogą odegrać kluczową rolę w rozpoznawaniu przemocy domowej.
Bardzo chcę państwa poprosić, żebyście słuchali kobiet, żebyście traktowali ich dolegliwości serio i nie tylko te, o których pewnie będziecie dzisiaj rozmawiać, tylko te być może nieoczywiste.
To ważny sygnał: kobieta zgłaszająca ból, lęk, bezsenność czy przewlekłe napięcie nie zawsze potrzebuje wyłącznie recepty. Czasem potrzebuje systemu, który potrafi zobaczyć cały kontekst jej życia.
O roli samorządu mówiła Renata Kaznowska, zastępca prezydenta m.st. Warszawy. Stolica rozwija własne programy zdrowotne, inwestuje w placówki i tworzy wyspecjalizowane rozwiązania dla kobiet na różnych etapach życia.
Uruchomiliśmy Warszawski Instytut Zdrowia Kobiet. Od dziewczynki do seniorki – tak nazywa się nasz program. Po to, żeby dziewczynki mogły przyjść do tego szpitala, jeżeli są w potrzebie. Poprzez kobiety w ciąży, szkołę rodzenia, aż po seniorki i problemy wieku senioralnego.
Kaznowska apelowała także o włączenie badań takich jak USG piersi i cytologia do medycyny pracy, argumentując, że wcześniejsze wykrywanie chorób jest wielokrotnie tańsze niż późniejsze leczenie.
Najważniejszy wniosek z konferencji był prosty: zdrowie kobiet nie jest „tematem kobiecym”, lecz strategiczną sprawą społeczną, gospodarczą i demograficzną. Zdrowa kobieta to zdrowsza rodzina, większa aktywność zawodowa, mniej kosztownych hospitalizacji i wyższa jakość życia całych społeczności.
Najmocniej wybrzmiały słowa minister Katarzyny Kotuli:
Jeśli chcemy naprawdę silnej Polki i silnej Polski, musimy wreszcie powiedzieć, że zdrowie kobiet jest inwestycją, a nie kosztem. Zdrowa Polka to nie slogan, Zdrowa Polka to cel polityki państwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze