Czy Narodowy Fundusz Zdrowia stoi u progu zmian kadrowych? Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski otwarcie stwierdza, że prezes NFZ Filip Nowak powinien odejść, przekonując, że w polskiej ochronie zdrowia „przychodzi czas zmian”. Jego stanowisko wybrzmiewa w dniu, w którym premier Donald Tusk spotyka się z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą, ministrem finansów Andrzejem Domańskim oraz prezesem NFZ, aby rozmawiać o finansowaniu Funduszu i zmianach, które mają uporządkować funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia.
Dyskusja o funkcjonowaniu Narodowego Funduszu Zdrowia nabrała nowego wymiaru po doniesieniach dotyczących nieprawidłowości w Szpitalu Południowym oraz wcześniejszych ustaleniach Najwyższej Izby Kontroli dotyczących organizacji pracy lekarzy. W ocenie wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego problemy nie wynikają wyłącznie z niedoboru pieniędzy, lecz przede wszystkim z niewystarczającego zarządzania całym systemem.
Komentując sytuację w programie „Fakty po Faktach”, minister wskazał, że odpowiedzialność powinna zostać wyciągnięta wobec kierownictwa Narodowego Funduszu Zdrowia.
„Moim zdaniem dzisiaj nie ma dobrego zarządzania ochroną zdrowia w Polsce.
Rozwijając swoją ocenę, Gawkowski podkreślił, że problem widzi przede wszystkim po stronie instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad wydatkowaniem publicznych środków.
Chciałbym mieć przekonanie, że jeżeli szpital powiatowy wydaje 50–60, a czasami więcej procent na wynagrodzenia, to te wynagrodzenia rzeczywiście są przepracowanymi godzinami. Kto to ma kontrolować, jak nie NFZ?
Minister wskazał tym samym na jeden z najważniejszych problemów systemowych. Zwrócił uwagę, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest jedynie płatnikiem świadczeń, lecz powinien również skutecznie kontrolować sposób wydatkowania pieniędzy publicznych przez placówki medyczne. Według niego szczególnego znaczenia nabiera weryfikacja rzeczywiście przepracowanych godzin oraz zasad wynagradzania personelu.
Jednym z najgłośniejszych elementów wypowiedzi ministra cyfryzacji była propozycja ograniczenia najwyższych zarobków lekarzy finansowanych z publicznych pieniędzy.
Zdaniem Gawkowskiego lekarze powinni otrzymywać wysokie wynagrodzenia, jednak system wymaga mechanizmów zapobiegających skrajnym przypadkom.
Trzeba zrobić im cap [limit pensji – red.]. To musi być rozsądek, nie miliony.
Minister doprecyzował swoje stanowisko, podkreślając, że celem nie jest obniżanie wynagrodzeń całej grupy zawodowej, lecz eliminacja patologii.
Godnie niech zarabiają, ale koniec z przekrętami.
Wypowiedź odnosi się do debaty o przypadkach wielomilionowych wynagrodzeń części lekarzy oraz sposobie rozliczania pracy w publicznych placówkach ochrony zdrowia.
Wypowiedzi ministra wpisują się w szerszą dyskusję wywołaną ustaleniami Najwyższej Izby Kontroli. Premier Donald Tusk zapowiedział wcześniej bardzo poważną rozmowę z kierownictwem NFZ po wynikach kontroli, która wykazała między innymi przypadki pracy medyków przez 120 godzin bez przerwy oraz nawet 488 godzin w ciągu jednego miesiąca.
Problem dotyczy bezpieczeństwa pacjentów oraz organizacji pracy personelu medycznego. Tak długie dyżury mogą prowadzić do przemęczenia lekarzy, zwiększając ryzyko błędów medycznych. Jednocześnie ujawniają słabość mechanizmów nadzorczych i kontrolnych.
Do tych zjawisk nawiązał również Krzysztof Gawkowski, wskazując na konieczność zakończenia praktyki równoczesnego zatrudniania lekarzy w wielu placówkach.
Przychodzi czas zmian i tyle. To znaczy premier w tej sprawie będzie podejmował decyzję z panią minister zdrowia.
Reklama
Minister zapowiedział również, że jego zdaniem nie należy oczekiwać na dobrowolną rezygnację prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
W kolejnym kroku należy poszukać nowego prezesa NFZ, który weźmie odpowiedzialność za to, żeby ten system stanął na nogi z klęczków. Bo dzisiaj to, że można w szpitalach czterech albo pięciu pracować na etatach w tych samych godzinach, jest chore.
Minister cyfryzacji jednocześnie zdecydowanie odrzucił tezę, że problemy ochrony zdrowia wynikają wyłącznie z niedostatecznego finansowania przez obecny rząd.
Przypomniał, że po zmianie władzy system został znacząco dofinansowany.
Widzę, ile premier Donald Tusk wkłada pracy w to, żeby system mógł być dofinansowany. Widzę, jak Andrzej Domański walczy. Co kilka tygodni się z tym mierzymy na rządzie. O każdą złotówkę, żeby dołożyć dla Ministerstwa Zdrowia.
Minister zaznaczył również, że za rządów Koalicji 15 Października do systemu ochrony zdrowia z budżetu państwa przekazano 50 miliardów złotych.
W jego ocenie większe finansowanie powinno iść w parze z dużo skuteczniejszym nadzorem nad sposobem wydatkowania publicznych pieniędzy.
Do sytuacji wokół Narodowego Funduszu Zdrowia odniósł się podczas konferencji prasowej również rzecznik rządu Adam Szłapka.
Poinformował, że w chwili konferencji trwa wcześniej zaplanowane spotkanie premiera Donalda Tuska, minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, ministra finansów Andrzeja Domańskiego oraz prezesa NFZ Filipa Nowaka.
Wyjaśnił jednocześnie, że rozmowy nie zostały zorganizowane w trybie nagłym.
Myślę, że każde spotkanie pana premiera z szefostwem NFZ-u i z panem ministrem zdrowia jest spotkaniem poważnym, bo pyta pan, czy doszło do poważnej rozmowy. Takie spotkania odbywają się i zawsze są raczej w atmosferze poważnej.
Reklama
Rzecznik rządu podkreślił następnie, jaki jest główny cel rozmów prowadzonych z udziałem kierownictwa państwa.
Spotkanie z udziałem pana premiera, pani minister zdrowia i szefostwem NFZ-u teraz trwa obecnie. Bierze w nim udział także pan minister Domański i ono dotyczy finansowania NFZ-u. I ono było zaplanowane już z jakimś wyprzedzeniem, więc ono nie jest zwołane ad hoc. Jest spotkaniem, które, tak jak powiedziałem, dotyczy finansowania NFZ-u, no ono teraz trwa, więc trudno mi mówić o jego przebiegu.
Reklama
Źródła: TVN24.pl/https://www.portalsamorzadowy.pl/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze