Nowoczesne technologie – od cyfrowego monitorowania po algorytmy sztucznej inteligencji – mają poprawiać bezpieczeństwo porodów w Polsce. Jednak podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia debata szybko zeszła z innowacji na dramatyczne realia: zgony kobiet w szpitalach, braki kadrowe, niewydolne kontrole i masowe zamykanie porodówek. Wystąpienie wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego stało się punktem wyjścia do ostrego sporu o to, czy system położnictwa rzeczywiście gwarantuje dziś bezpieczeństwo kobietom i noworodkom.
Wiceminister zdrowia dr Tomasz Maciejewski rozpoczął swoje wystąpienie od przedstawienia międzynarodowych standardów wyposażenia oddziałów porodowych. Jak wyjaśnił, zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia i Międzynarodowego Towarzystwa Ginekologów i Położników, podstawowym narzędziem monitorowania jest kardiotokograf – urządzenie centralne do nadzorowania stanu płodu.
Pierwsze rozwiązania, można powiedzieć, nazywane sztuczną inteligencją, bo cyfrową analizę tego zapisu, już ona jest prowadzona od kilkunastu lat. Kolejnym elementem to są monitory wieloparametralne, nadzorujące stan zdrowia kobiety, ale również obowiązek prowadzenia nadzoru w postaci karty o nazwie Partogram, która jest prowadzona bądź w formie papierowej bądź cyfrowej – wskazywał wiceminister.
Reklama
Wiceminister zdrowia przedstawił również wyposażenie oddziałów neonatologicznych, które obejmuje obowiązkowe zestawy do resuscytacji noworodka, lampy do fototerapii oraz inkubatory przystosowane do prowadzenia opieki nad urodzonym dzieckiem. Podkreślił, że polskie standardy Ministerstwa Zdrowia i NFZ są zgodne z rekomendacjami światowych towarzystw medycznych.
Szczególną uwagę wiceminister zdrowia poświęcił nowym technologiom, które dopiero wchodzą do praktyki medycznej. Mówił o zdalnym monitoringu płodu, który może być stosowany zarówno na terenie oddziału, jak i w domu pacjentki.
Do tego dochodzą oczywiście nowe rzeczy jak urządzenia ubieralne, z których można korzystać, które mają oczywiście możliwość zbierania danych i też różnego typu elementy, które pozwolą nadzorować czy aktywność ruchową płodu, czy czynność skurczową, czy też właśnie tętno płodu, jak również parametry zdrowotne matki, pozwalają sobie też sprawować zdalny nadzór nad kobietą ciężarną – wyjaśniał Maciejewski.
Wiceminister opowiedział również o aplikacjach wykorzystujących sztuczną inteligencję, które mają pozwolić szybciej rozpoznawać ryzyko wystąpienia sepsy u noworodków, zaburzeń w zakresie funkcjonowania przewodu pokarmowego czy wczesnej detekcji mózgowego porażenia dziecięcego. Zastrzegł jednak, że są to jeszcze rozwiązania stosowane głównie w ośrodkach klinicznych, nie upowszechnione w codziennej praktyce.
Szczególnie interesujące było omówienie zastosowania algorytmów sztucznej inteligencji w aparatach ultrasonograficznych. Wiceminister wskazał, że cztery duże firmy medyczne już wdrożyły tę technologię, która ułatwia i przyspiesza badania noworodków.
Jeżeli chodzi na przykład jako przykład, to jest pomoc tych algorytmów właśnie w badaniach ultrasonograficznych klinicznych dla wykrywania wad płodu, co jeżeli chodzi o czułość swoistą jest taka sama, ale znakomicie jest skrócony czas badania, co pozwala personelowi medycznemu więcej możliwość poświęcenia więcej czasu dla pacjentek – podkreślał minister.
Reklama
Wiceminister pochwalił się również polskimi osiągnięciami w tej dziedzinie:
Mamy w Polsce zespół szpitala jednego ze szpitali warszawskich i Uniwersytetu Jagiellońskiego z wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji, który pracował również nad trzema modelami i w tej chwili one są dalej trenowane, aby móc je wykorzystać w naszym kraju.
Osobnym zagadnieniem, które poruszył wiceminister, był monitoring wizyjny na oddziałach położniczych i neonatologicznych. Jak wyjaśnił, kwestia ta jest uregulowana prawnie, a specjalny podręcznik został opracowany przez grono ekspertów i Rzecznika Praw Pacjenta.
Jak ma możliwość korzystania z monitoringu wizyjnego przy zachowaniu pełnej ochrony prywatności, bezpieczeństwa danych, jawności i proporcjonalności tego używania tego monitoringu. Niestety mamy jedno złe doświadczenie z Polski, z jednego ze szpitali położniczych w Krakowie. Za niewłaściwe stosowanie monitoringu wizyjnego szpital został ukarany karą powyżej miliona złotych – ostrzegał Maciejewski.
Podkreślił, że monitoring wizyjny ma poprawiać bezpieczeństwo pacjentów i eliminować błędy, ale trzeba pamiętać, że jest to narzędzie, które ma swoje zasady stosowania i musi być jasno określone jego wykorzystanie.
Główna część debaty dotyczyła jednak nie tyle nowoczesnych technologii, ile dramatycznych zaniedbań, które doprowadziły do śmierci pacjentki w prywatnym szpitalu w Bielsku-Białej. Posłanka Marcelina Zawisza przedstawiła szokujące fakty.
Tam zmarła kobieta po porodzie, gdzie okazało się, że na miejscu nie było ginekologa. Były osoby, które nie miały prawa wykonywania zawodu, a mimo wszystko były zatrudnione na stanowiskach. Były osoby, które nie mogły się wylegitymować dokumentami potwierdzającymi prawo do wykonywania zawodu czy umową o pracę, gdzie sprzęty medyczne nie miały aktualnych przeglądów – wyliczała posłanka.
Reklama
Zawisza zadała kluczowe pytanie:
Czy Ministerstwo Zdrowia planuje jakieś kontrole, które mają na celu sprawdzenie, czy pacjentki w szpitalach prywatnych są bezpieczne? Ponieważ ewidentnie oszczędności kosztem życia i zdrowia pacjentek w tym szpitalu były ważniejsze niż życie i zdrowie tych kobiet. I jedna z nich nie żyje.
Posłanka Katarzyna Sójka z PiS dopytywała o szczegóły tego zdarzenia:
Kobieta zmarła w maju, 41-letnia kobieta zmarła niespełna dobę po cięciu cesarskim. Od godziny około 14:00 występowały objawy wstrząsu. Trafiła do szpitala o wyższej referencji dopiero około 11 godzin później.
Reklama
Sójka skierowała ostre pytania do resortu:
Dlaczego Narodowy Fundusz Zdrowia nie przeprowadził kontroli przed powierzeniem opieki nad ciężarnymi? Prokuratura w czerwcu wnioskowała o kontrolę Narodowego Funduszu Zdrowia, bo na porodówce tej prywatnej nadal były pacjentki. Dlaczego kontrola pojawiła się dopiero po kilku miesiącach?
Posłanka Wioleta Tomczak z Polski 2050 poruszyła kwestię monitorowania pracy lekarzy:
Czy w ogóle prowadzone są jakiekolwiek rejestry i monitorowanie tego gdzie i jak długo pracują lekarze na kontraktach? Czy jesteśmy w stanie jakkolwiek zweryfikować, że lekarz jest teoretycznie o jednej porze i jednym czasie w dwóch miejscach?
Reklama
Poseł Janusz Cieszyński zwrócił uwagę na szokującą rentowność szpitala w Bielsku-Białej:
Otóż nie ma praktycznie w Polsce w publicznym szpitalu porodówki, która by była rentowna. A wiecie państwo, jaka jest rentowność tego podmiotu, Centrum Medycznego Esculap w Bielsku-Białej? 3,5 miliona przychodów i zysk netto 564 tys. złotych. Żadna porodówka w publicznym szpitalu nawet się nie zbliża do takiej rentowności. To chyba widać na czym ci ludzie oszczędzali – na pacjentach.
Poseł Bolesław Piecha z PiS przypomniał o innej tragedii, która miała miejsce w sierpniu w szpitalu w Lesznie, gdzie zmarła 33-letnia kobieta w ciąży wraz z dzieckiem.
Ja nie doczytałem nigdzie, jaki był powód, jaka była kontrola, jakie była przyczyna zgonu pacjentki z ciążą donoszoną, która przyjechała do specjalistycznego szpitala w Lesznie i zmarła wraz z dzieckiem. Niewyobrażalna tragedia, dramat – mówił Piecha.
Poseł zwrócił się z prośbą:
Bardzo proszę, żeby pan minister w formie pisemnej albo na następnym posiedzeniu przedstawił informację, czy była kontrola, czy były jakieś reperkusje, czy były jakieś zalecenia.
Posłanka Krystyna Skowrońska poruszyła fundamentalną kwestię reorganizacji położnictwa w Polsce:
Jakie prace są prowadzone w zakresie jak najlepszego zabezpieczenia kobiet w ciąży w kontekście tego, jak wygląda dzisiaj demografia? Utrzymywanie w każdym szpitalu takich oddziałów albo pełnoprofilowych świadczeń pokazuje, że jest to kosztowne.
Skowrońska pytała o konkretny plan:
Jaki państwo długofalowy plan w tym zakresie? Jak państwo rozmawiacie ze środowiskiem, z dyrektorami szpitali, ale także z samorządami? Kiedy i jaki plan będzie, żebyśmy mogli powiedzieć o tym, jak będzie zabezpieczone wszystkie potrzeby zdrowotne?
Posłanka Józefa Szczurek-Żelazko przedstawiła alarmujące dane:
Wystąpiłam do państwa parę miesięcy temu i państwo mi odpowiedzieli, że w zasadzie 29 oddziałów porodowych zostało w ostatnich trzech latach zlikwidowanych, a 19 jest czasowo zawieszonych. To jest naprawdę bardzo niepokojąca informacja.
Szczurek-Żelazko zadała kluczowe pytanie:
Czy minister zdrowia jako nadzorujący system ochrony zdrowia w Polsce koordynuje czy nadzoruje proces likwidowania oddziałów położniczych? Podam przykład z województwa małopolskiego, gdzie w ostatnim czasie zlikwidowano cztery czy pięć porodówek. Czy oceniacie to na podstawie map potrzeb zdrowotnych?
Szczególne oburzenie posłów wzbudziła informacja o planach tworzenia sal porodowych na izbach przyjęć. Posłanka Anna Kwiecień pytała wprost:
Chciałabym się spytać o te informacje, które obiegły opinię publiczną dotyczące tego bezpieczeństwa i kwestii związanych z tworzeniem nie tyle traktów porodowych, ile sal porodowych na SOR-ach. Gdzie będzie neonatolog, gdzie będzie anestezjolog? Jak to będzie wszystko wyglądało?
Kwiecień podkreślała:
Ja nigdzie nie znalazłam w przestrzeni publicznej jakiejś konkretnej odpowiedzi ze strony Ministerstwa Zdrowia na tą informację. Myślę, że to nie stwarza takiej sytuacji, żeby panie, które chcą posiadać potomstwo miały poczucie zwiększonego bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie, uważam, że ta informacja to poczucie bezpieczeństwa obniża.
Profesor Alicja Chybicka zwróciła uwagę na problem opieki neonatologicznej:
Jak w tym nowym systemie będzie zaopiekowany noworodek? Noworodek to nie jest prosta rzecz nawet dla lekarza pediatry, a szczególnie noworodek, który jest chory, wymaga specjalistycznej opieki. Czy my mamy lekarzy ze specjalizacją z neonatologii w wystarczającej liczbie? Znam odpowiedź, wiem, że nie mamy najprawdopodobniej.
Chybicka pytała dalej:
Jak będzie wyglądała ta ścieżka? Jeśli na świat niespodziewanie przyjdzie nieprawidłowy noworodek, kto się nim zajmie na SOR-ze? Utrzymywanie oddziałów położniczych, w których jest dwa czy trzy porody, nie ma sensu. To nie chodzi o pieniądze, tylko chodzi właśnie o bezpieczeństwo, bo za jakiś czas lekarze pracujący na tym i pielęgniarki w ogóle nie będą wiedziały jak się obejść z tym dzieckiem.
Poseł Bolesław Piecha przedstawił fundamentalny problem ekonomiczny:
Położnictwo, jeżeli chcemy uzyskiwać normy śmiertelności około porodowej i noworodków na poziomie dwóch do dwóch i pół promila, czyli dla krajów rozwiniętych, jest procedurą bardzo drogą. To, że jest poród, który idzie z siłami natury, to nie znaczy, że organizacja oddziałów położniczych jest tania. Jest bardzo droga.
Piecha wyjaśniał:
Ilość specjalistów, sprzętu, gotowości sal operacyjnych jest potężna. Natomiast wycena porodu jest taka, jaka jest. To, że mamy tak zwaną definicję porodu siłami natury i że on jest tani, to nie znaczy, że ten poród w ciągu dwóch minut może się nie zmienić w poród z ciężką patologią, gdzie trudno zdążyć z cięciem cesarskim.
Odnosząc się do pomysłu porodów na SOR-ach, Piecha był bezlitosny:
Poród na SOR-ze, proszę to wykreślić ze swojego dossier. Skończyć wreszcie opierać wycenę porodu na porodach siłami natury, gdzie wszystko idzie samo. Bo te rzeczy odeszły już chyba do historii.
Wiceminister Maciejewski w swojej odpowiedzi przypomniał o wieloletnich ostrzeżeniach środowiska medycznego:
Jeżeli chodzi o statystyki urodzeń, to spada nam z roku na rok i o tym fakcie i o tym, że trzeba reorganizować opiekę położniczo-ginekologicznej, byłem łaskaw informować. Co roku powtarzaliśmy to każdemu z kolejnych rządów, że musimy tę reformę prowadzić. Nikt się od 2012 roku tym faktem nie interesował.
Wiceminister bronił standardów polskiego położnictwa:
Standard opieki położniczej – oddział położniczy by był bezpieczny dla kobiet w ciąży, według normy WHO i FIGO, zakłada powyżej 1000 porodów. Uważa się, że oddziały mniejsze są oddziałami o dużym zagrożeniu dla bezpieczeństwa kobiet i właśnie w takich szpitalach dzieją się te sytuacje, które państwo zgłaszali.
Maciejewski podkreślał polskie osiągnięcia:
W Polsce zgonów kobiet jest trzy na 100 000 porodów, czyli sześć kobiet w Polsce zginie w czasie ciąży i porodu, co nas satysfakcjonuje jako jedno z najwyższych miejsc w Europie i w świecie. Prezes światowego towarzystwa na ostatnim zjeździe Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników w Łodzi gratulował nam tych osiągnięć.
Wiceminister kontynuował:
Chciałem zwrócić uwagę, że liczba zgonów kobiet w ciągu ostatnich 30 lat spadła o 90% w Polsce. Mamy jeden z najniższych wskaźników porodów przedwczesnych również w Europie i świecie. Mamy lepsze wyniki niż Stany Zjednoczone Ameryki, gdzie nakłady na ochronę zdrowia są niebotycznie większe, a jakość mają znacznie gorszą niż my.
Odnosząc się do tragedii w Bielsku-Białej, wiceminister stwierdził:
Wynikały one z absolutnego braku odpowiedzialności po stronie personelu medycznego, który w szpitalu w Bielsku pracował. I to trzeba jasno powiedzieć.
Zapowiedział działania kontrolne.
Wiceminister określił standardy dostępności:
Limit co do oddziałów położniczych zakłada 60 minut transportu samochodem do miejsca porodu, więc te mapy uwzględniają tą odległość. Powinniśmy dążyć do 1000 porodów w jednostce i powinniśmy utrzymywać trójstopniowy poziom opieki.
Maciejewski wyjaśniał:
Nikomu nie chodzi, żeby kobieta ciężarna rodziła na SOR-ze. Chodzi, żeby w miejscu, kiedy może być kłopot z dotarciem, żeby była położna, żeby był zespół ratowniczy, który może obsłużyć poród. Ale generalnie głównym zadaniem jest, żeby kobieta rodziła w miejscu, gdzie jest szpital położniczo-gynekologiczny, a to jest ewentualne miejsce awaryjne, gdyby sytuacja miała miejsce w zakresie porodu ulicznego.
Wiceminister podał statystyki:
Porodów ulicznych w Polsce zdarza się rocznie około sześciu. Średnio to jest między cztery a 10 porodów rocznie. Jeśli chodzi o konieczność przedwczesnego odklejenia łożyska i natychmiastowe wykonanie cięcia cesarskiego, to zdarza się w 0,5% wszystkich porodów w Polsce.
Odnosząc się do kwestii wyceny, Maciejewski stwierdził:
Jest różnica w wycenie porodu fizjologicznego i cięcia cesarskiego, ta różnica już istnieje. Trzeba pamiętać, że do świadczenia sumujemy również środki związane z noworodkiem.
Wiceminister bronił kompetencji położnych:
Fizjologiczny poród może odbywać się prowadzony przez położne i ona ma jak najbardziej uprawnienia do oceny noworodka. Chciałbym też zwrócić państwu uwagę, że w Anglii ciąże prowadzą położne, a na salach porodowych konsultant, czyli specjalista jest pod telefonem. My mamy większe wymogi, bo mamy obowiązek posiadania specjalisty na dyżurze.
Debata w Komisji Zdrowia obnażyła fundamentalny paradoks polskiego położnictwa: z jednej strony mamy coraz bardziej zaawansowane technologie monitorowania i diagnostyki, z drugiej – dramatyczne zaniedbania w kontroli jakości świadczeń, masowe zamykanie porodówek i brak spójnej wizji reorganizacji systemu. Między wizją nowoczesnego położnictwa wspieranego sztuczną inteligencją a rzeczywistością szpitali - w których jednak zdarzają się zgony kobiet z powodu braku podstawowej opieki medycznej - rozciąga się przepaść, której zasypanie wymaga nie tylko pieniędzy, ale przede wszystkim systemowych rozwiązań i konsekwentnego nadzoru nad jakością świadczeń – zarówno w szpitalach publicznych, jak i prywatnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
nie wyobrażam sobie jechać do porodu na SOR. Dla mnie jest to katastrofa i bezwzględne obniżenie poczucia bezpieczeństwa. Moim zdaniem rozwiązanie z salami do porodu w ramach SOR spowoduje, żę w naszym kraju gigantycznie wzrośnie liczba porodów CC, których obecnie i tak mamy dużo
nie wyobrażam sobie jechać do porodu na SOR. Dla mnie jest to katastrofa i bezwzględne obniżenie poczucia bezpieczeństwa. Moim zdaniem rozwiązanie z salami do porodu w ramach SOR spowoduje, żę w naszym kraju gigantycznie wzrośnie liczba porodów CC, których obecnie i tak mamy dużo