Poseł zginął tragicznie w wypadku. Łukasz Litewka jechał na rowerze i został potrącony przez samochód. Łukasz Litewka odszedł w wieku 36 lat. – Tam, gdzie inni odwracali wzrok, on i jego społeczność o wielkich sercach przywracali wiarę w drugiego człowieka. Potrafili zebrać ogromne kwoty w zaledwie kilka godzin, dając chorym i ich rodzinom najcenniejszy dar: nadzieję – wspominają Łukasza Litewkę pacjenci onkologiczni.
Być może ktoś go nie znał. Być może ktoś nie wiedział, co robi. Być może ktoś kojarzył go tylko jako posła Lewicy. Lecz Łukasz Litewka działał na wielu innych polach.
– Życie jest niesprawiedliwe, Ty o tym wiedziałeś doskonale. Walczyłeś o innych, szkoda, że nie miałeś szansy zawalczyć o siebie… – taki wpis widnieje teraz na profilu facebookowym posła Łukasza Litewki.
Umieścili go przyjaciele młodego polityka.
– Dziękujemy, Łukasz, za wszystko – napisali na koniec.
Litewka nie był zwykłym politykiem, ale społecznikiem z autentycznym genem pomagania. Sława nie była dla niego celem, ale środkiem do działania, nagłaśniania, pokazywania, docierania z ważnymi sprawami do jak największej liczby osób.
A te sprawy były różne. To pomaganie zwierzętom, dzieciom, chorym, angażowanie się w działania charytatywne. Kiedy swoją obecnością promował jakieś przedsięwzięcia, można było mieć pewność, że zakończy się to sukcesem.
– Dlaczego pan mnie wybrał? – mała dziewczynka chora na raka pyta Litewkę na jednym z filmików w sieci.
– Bo jesteś światełkiem w tunelu – odpowiada.
I chyba o takie ciemne tunele życia i takie światełka mu chodziło. Robił wiele, bardzo dużo, aby światełka były jak najmocniejsze.
Sam je rozpalał i je wskazywał.
– Ten lekarz leczy bezdomnych – czyli nic już lepszego dziś nie przeczytacie. Na Śląsku i w całej Polsce działa sporo miejsc, gdzie można oddać odzież czy przekazać posiłek dla osób w kryzysie bezdomności – to budujące, że potrafimy sobie pomagać, ale gdy w grę wchodzi profesjonalna wiedza, jaką jest medycyna, musimy oddać ją specjalistom – to ostatni internetowy wpis posła.
Przedstawia w nim doktora Dawida Szkudłapskiego, który łączy pracę w sosnowieckim szpitalu z kierowaniem zespołem oferującym kompleksową pomoc medyczną w chorzowskim Ośrodku dla Osób Bezdomnych i Wykluczonych.
Bo z ochroną zdrowia Litewka miał wiele wspólnego. Był członkiem Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży.
Wiele zawdzięczają mu pacjenci onkologiczni.
– Wraz ze swoimi obserwatorami na Facebooku oraz „dziećmi” swojej fundacji wielokrotnie udowadniał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pomagał nie tylko skrzywdzonym zwierzętom, ale przede wszystkim ludziom chorym i potrzebującym, nagłaśniając akcje społeczne, o których inni często zapominali. Uratował wiele osób zbierających środki na kosztowne leczenie onkologiczne – tam, gdzie inni odwracali wzrok, on i jego społeczność o wielkich sercach przywracali wiarę w drugiego człowieka. Potrafili zebrać ogromne kwoty w zaledwie kilka godzin, dając chorym i ich rodzinom najcenniejszy dar: nadzieję – pisze o Litewce Onkofundacja.
Reklama
O wypadku śląska policja poinformowała w czwartek. Po godzinie 13 policjanci z Dąbrowy Górniczej zostali powiadomieni przez przejeżdżające ul. Kazimierzowską osoby o wypadku, do jakiego miało tam dojść.
– Po przyjeździe na miejsce mundurowych okazało się, że zginął rowerzysta. Wstępne policyjne ustalenia wskazują, że 57-letni sosnowiczanin, kierujący Mitsubishi Colt, najprawdopodobniej zasnął lub zasłabł za kierownicą i zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym z przeciwka cyklistą. Medycy podjęli próbę reanimacji, jak się później okazało, 36-letniego mieszkańca Sosnowca, jednak ich wysiłki okazały się bezskuteczne – napisali policjanci w komunikacie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze