Eksperci ostrzegają, że aż 9,3 proc. powierzchni Ziemi to potencjalne ogniska nowej epidemii choroby odzwierzęcej, podaje GW. Czy świat jest gotowy na kolejne globalne zagrożenie po COVID-19?
Zoonozy, czyli choroby odzwierzęce, odpowiadają za blisko 70 proc. wszystkich nowych infekcji wirusowych i bakteryjnych u ludzi. Najbardziej znanym przykładem w XXI wieku pozostaje COVID-19 – choroba, która zabiła oficjalnie ponad 7 milionów ludzi, a według wielu szacunków rzeczywista liczba ofiar może być trzykrotnie wyższa.
W Polsce pandemia COVID-19 spowodowała dramatyczną nadumieralność – ponad 205 tysięcy zgonów między styczniem 2020 r. a marcem 2022 r. System ochrony zdrowia nie był w stanie udźwignąć skali wyzwania.
Zespół badaczy z Wspólnego Centrum Badawczego Unii Europejskiej (JRC) opublikował w „Science Advances” globalną mapę ryzyka wybuchu kolejnej epidemii choroby odzwierzęcej.
Według analiz, rejony najbardziej narażone na pojawienie się nowej epidemii to:
Ameryka Łacińska (Amazonia)
Afryka Subsaharyjska
Południowo-Wschodnia Azja
Oceania
Dobra wiadomość? Polska – podobnie jak większość Europy – znajduje się w strefie bardzo niskiego ryzyka. Ale czy to wystarczy, by spać spokojnie?

Mimo że niektóre kraje są statystycznie bezpieczne, globalna mobilność ludzi i towarów sprawia, że lokalne epidemie mogą w ciągu dni przerodzić się w pandemię. Przykład? Koronawirus SARS-CoV-2 – który z lokalnego ogniska w Chinach w kilka tygodni opanował świat.
Naukowcy wskazują kilka kluczowych czynników zwiększających ryzyko przeniesienia choroby ze zwierząt na ludzi:
Bliskość lasów i siedlisk dzikich zwierząt
Wysoka koncentracja zwierząt hodowlanych
Intensywne użytkowanie gruntów rolnych
Utrata bioróżnorodności
Wzrost temperatury
Nieregularne opady i susze
Zaburzenia ekosystemów
Gęstość zaludnienia
Urbanizacja
Niska odporność populacji
Choć choroby zakaźne budzą najwięcej emocji, to choroby niezakaźne – tzw. cywilizacyjne – zabijają znacznie więcej ludzi każdego roku. Schorzenia układu sercowo-naczyniowego pochłaniają rocznie niemal 18 milionów ofiar, mimo że są w dużej mierze możliwe do uniknięcia.
Eksperci nie mają wątpliwości – kolejna pandemia jest tylko kwestią czasu, a pytanie brzmi nie "czy", lecz "kiedy i gdzie". Świat potrzebuje lepszej prewencji, szybszych reakcji i globalnej współpracy w walce z chorobami zakaźnymi – zanim będzie za późno.
Choroby odzwierzęce, czyli zoonozy, to infekcje, które mogą przenosić się ze zwierząt na ludzi. Ich źródłem są wirusy, bakterie, grzyby lub pasożyty bytujące u zwierząt domowych i dzikich. Przykładami są COVID-19, grypa ptasia, wścieklizna czy gorączka Ebola.
Bo wiele z nich rozwija się niezauważalnie w populacji zwierząt, a po mutacji potrafi błyskawicznie przeskoczyć na człowieka. Naukowcy ostrzegają, że takie ukryte ogniska mogą stać się źródłem kolejnej pandemii, podobnie jak w przypadku koronawirusa.
Największe ryzyko występuje w regionach o dużej bioróżnorodności i bliskim kontakcie ludzi ze zwierzętami – w Azji Południowo-Wschodniej, Afryce Subsaharyjskiej oraz Ameryce Południowej. Tam dochodzi do częstych mutacji wirusów zoonotycznych.
Polska należy do krajów o stosunkowo niskim ryzyku wystąpienia pandemii odzwierzęcych. Działa tu skuteczny nadzór epidemiologiczny, a kontakt ludzi z dzikimi zwierzętami jest ograniczony. Nie oznacza to jednak pełnego bezpieczeństwa – zagrożenia globalne mogą przenosić się przez podróże i handel.
Globalizacja przyspiesza przemieszczanie się ludzi, zwierząt i towarów, co sprzyja rozprzestrzenianiu się patogenów. Wystarczy kilka godzin, aby wirus z jednego kontynentu dotarł na drugi. Dlatego lokalna epidemia może w krótkim czasie przerodzić się w globalne zagrożenie.
Do głównych czynników należą: wylesianie, urbanizacja, zmiany klimatu, handel dzikimi zwierzętami i rosnąca liczba kontaktów między ludźmi a zwierzętami. Te procesy zwiększają prawdopodobieństwo, że patogen przekroczy barierę gatunkową.
Kluczowa jest profilaktyka: kontrola handlu zwierzętami, higiena hodowli, monitoring sanitarno-epidemiologiczny i szybka reakcja służb zdrowia. Ważną rolę odgrywa też edukacja społeczeństwa i międzynarodowa współpraca naukowa.
Do najczęstszych rezerwuarów wirusów należą nietoperze, gryzonie, ptaki i ssaki hodowlane. To właśnie u nich dochodzi do mutacji patogenów, które następnie mogą przenosić się na człowieka.
Tak. Wzrost temperatur, topnienie lodowców i zmiany siedlisk zwierząt prowadzą do migracji gatunków i kontaktu z ludźmi. Tym samym powstają nowe drogi przenoszenia wirusów i bakterii, co sprzyja powstawaniu zoonoz.
Do najgroźniejszych należą: COVID-19, grypa ptasia, SARS, MERS, Ebola, wścieklizna i denga. Wspólną cechą jest zdolność do szybkiego rozprzestrzeniania się i wysoka śmiertelność w populacjach nieodpornych.
Nie z pełną pewnością, ale naukowcy tworzą mapy ryzyka oparte na danych o bioróżnorodności, gęstości zaludnienia i klimacie. Modele predykcyjne WHO i CDC wskazują, że szczególnie narażone są regiony Afryki i Azji Południowo-Wschodniej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze