"Skala użytkowników opioidów w Polsce jest jedną z najmniejszych w Europie" - mówił na sejmowej komisji zdrowia wiceminister Marek Kos. Dodał przy tym, że liczba zrealizowanych recept na fentanyl systematycznie spada, natomiast rośnie na inny, równie silny środek stosowany przeciwbólowo.
Komisja Zdrowia na posiedzeniu 27 czerwca zajęła się sprawą dostępu do opioidów oraz ich spożywaniu w Polsce. Od dwóch tygodni w polskich mediach coraz częściej mówi się o nadciągającej fali zainteresowania fentanylem, czyli jednym z najsilniejszych środków przeciwbólowych dostępnych na rynku na receptę. Jak jednak powiedział Marek Kos, problem nadużywania opioidów nie jest w Polsce aż tak silny.
Resort zdrowia w przeprowadzonym badaniu odnotował 15 tys. problemowych użytkowników tej substancji. Wiceminister zdrowia informował, że poniżej 1 proc. respondentów zadeklarowało spożycie opioidów, a wśród narkomanów leki te zażywa tylko 16 proc.
Pozytywnym trendem w tym zakresie jest systematycznie spadająca liczba recept na fentanyl. W 2019 roku zrealizowano 7 mln recept, natomiast w okresie od stycznia do maja 2024 roku - 2,9 mln.
Marek Kos tłumaczył, że o wiele bardziej niepokojącym trendem jest rosnąca liczba wystawianych recept na oksykodon, czyli równie silny co fentanyl lek przeciwbólowy. W okresie od stycznia do maja 2024 roku wystawiono na ten środek 104 tys. recept, czyli o 11 proc. więcej niż w tym samym okresie w 2023 roku i aż o 50 proc. więcej niż od stycznia do maja 2019 roku.
- Wzbudza to nasze obawy i wymagało będzie bardzo mocnej obserwacji, podjęcia działań. Może nie tyle, żeby zmniejszyć tę liczbę, bo być może na rynku pacjentów polskich ten lek jest potrzebny i jest przyjmowany w odpowiednich wskazaniach, ale wymagać będzie to na pewno odpowiedniego monitoringu - podkreślał wiceminister zdrowia.
Chociaż, jak mówił Wojciech Demediuk z Departamentu Innowacji Ministerstwa Zdrowia, ze statystycznego punktu widzenia, w Polsce nie ma niepokojących zdarzeń dotyczących fentanylu, podjęto już pewne działania na fali ostatnich doniesień medialnych o zażywaniu tej substancji poza wskazaniem - jako środka narkotycznego.
- Od 18 maja otrzymujemy z CeZ raporty, które zawierają też dane osobowe podmiotów i lekarzy, którzy wystawiają recepty na leki opioidowe dotyczące ilości, gdzie były realizowane te recepty. W poniedziałek 24 zostało złożone zawiadomienie do Komendy Głównej Policji o możliwości popełnienia przestępstwa - poinformował.
Marcelina Zawisza, posłanka Lewicy, dodawała, że aby realnie rozwiązań pojawiający się powoli problem z opioidami w Polsce, w działania muszą zaangażować się także przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przede wszystkim dlatego, że istnieją podejrzenia o działalność zorganizowanych grup przestępczych, które pozyskują w nadmiernej ilości ten lek, a następnie rozprowadzają w celach odurzania się nim.
Posłowie oraz zaproszeni goście podczas Komisji Zdrowia sugerowali różne rozwiązania problemu, a raczej zapobiegania zwiększenia jego skali. Janusz Cieszyński z PiS zaproponował, aby raport dotyczące liczby przepisywanych recept na ten lek trafiały do samorządów lekarskich, które "mają najkrótszą ścieżkę, żeby z zawodu wykluczać czarne owce, które przepisują za dużo, bez badania". Sugerował również włączenie Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości we wszystkie działania związane z prewencją nadmiernego spożycia fentanylu, bo jak powiedział handel opioidami odbywa się w Internecie. Innym pomysłem, o którym mówił poseł PiS, to badanie ścieków.
Marcelina Zawisza sugerowała, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie ustawy o reglamentacji leków. Wówczas, po peselu farmaceuta mógłby sprawdzić, ile razy dany pacjent kupował konkretny opioid, co pozwoliłoby na ograniczenie sprzedaży w nadmiernych ilościach.
Wielu posłów podkreślało, że należałoby przygotować kampanie medialno-społeczną, aby odstraszyć potencjalnych użytkowników fentanylu.
- Jest to bardzo dobry pomysł, żeby taką kampanię medialno-edukacyjną w tym momencie podjąć, bo temat wypłynął w ciągu ostatnich kilku tygodni. Jest to poważny problem i zagrożenie dla zdrowia, co widzimy po tych obrazkach medialnych, stąd też trzeba przedstawić społeczeństwu, jak wygląda unikanie tego problemu i jak można temu zaradzić. Mówić o tym trzeba, tylko wyważenie - powiedział Marek Kos.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze