Reklama

Samotność, która zabija. Konsekwencje izolacji są poważniejsze niż myślimy

Justyna Zalewska, psychoanalityczka, psychoterapeutka i superwizorka, od lat bada temat samotności i jej wpływu na człowieka. W rozmowie z naszym portalem poruszyła kwestię tego niepokojącego zjawiska, które nie tylko pogarsza stan psychiczny, ale i zdrowie fizyczne, co jest szczególnie widoczne w dobie postpandemicznej i kultury mediów społecznościowych.

Samotność i jej destrukcyjny wpływ

Samotność to jedna z najpoważniejszych chorób naszych czasów. Choć często ignorowana, ma destrukcyjny wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Izolacja, która początkowo wydaje się być tylko chwilowym stanem, może prowadzić do poważnych konsekwencji – od depresji, po choroby serca. Po pandemii problem ten stał się jeszcze bardziej widoczny, a życie w erze cyfrowych relacji, wcale nie pomaga w budowaniu prawdziwych więzi. Jak więc radzić sobie z samotnością i jej destrukcyjnym wpływem? 

W rozmowie z Justyną Zalewską, psychoanalityczką, psychoterapeutką i superwizorką, członkinią Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej oraz Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, dowiemy się, dlaczego samotność jest tak szkodliwa, jak wpływa na nasze życie oraz co możemy zrobić, by przełamać tę pustkę.

Reklama

Polityka Zdrowotna: Samotność to temat, który wydaje się dotyczyć coraz większej liczby osób, zwłaszcza po pandemii. Jakie są psychiczne i fizyczne konsekwencje życia w izolacji?

Justyna Zalewska: Każda nasza emocja, która nie została przetworzona i przepracowana psychicznie, odkłada się w ciele, a im tego jest więcej, tym gorzej. To nie jest tylko kwestia samotności, ale też tej presji, której podlegamy. Takie osoby bardzo często odczuwają ból, ale nie wiedzą, że ich dusza też je boli. Wiele osób, które do mnie przychodzi mówi, że je coś boli w ciele. I to jest już dla mnie sygnał, że nie ma zbudowanego tego pomostu pomiędzy ciałem a psychiką. Co więcej, ta nasza medycyna niestety, patrzy na człowieka tylko od strony organu.

PZ: Co to dokładnie oznacza?

J.Z.: Chodzi o to, że nie patrzymy na ciało całościowo, tylko jak na organ, zamiast patrzeć na człowieka, jak na całość psychofizyczną. Mamy ogromny problem z kształceniem medycznym. Na przykład, jeśli pacjent po raz kolejny mówi, że ma problemy z wypróżnianiem lub zaburzenia snu, to nie jest to tylko i wyłącznie brak melatoniny, czy złe odżywianie, tylko oznaka, że on czegoś nie trawi psychicznie. Bo gdyby lekarze lepiej rozumieli psychikę, i jak te problemy psychiczne odzwierciedlają się w ciele, to może też nie byłoby tak dużo o kolejek do lekarzy, bo można by było rozpoznać, że coś jest natury psychicznej. Co prawda, wszystko idzie w tę stronę, a wiedza jest coraz lepsza, ale konsekwencje zdrowotne dla naszego ciała są przeogromne.

Reklama

PZ: Czy samotność to tylko brak drugiej osoby? Tej, która z nami mieszka?

J.Z.: Nie chodzi tylko o samotność rozumianą jako brak drugiej osoby, która pomoże mi zrozumieć, kim ja jestem, ale też w przyjaźniach, różnych relacjach, czy to zawodowych, czy koleżeńskich, też przetwarzamy nasze światy wewnętrzne i mamy ku temu wiele sposobności, ale do tego jest potrzebne pragnienie sięgnięcia po kontakt z drugą osobą.

PZ: Czy kultura mediów społecznościowych, która stwarza pozory bliskości, może być jednym z powodów, dla których ludzie czują się coraz bardziej samotni?

J.Z.: To wszystko zależy z jaką intencją korzystamy z tych mediów społecznościowych. Czy używamy ich, żeby naprawdę wejść z kimś w kontakt i spotkać się z nim, czy po to, żeby mieć ileś lajków. Tutaj jest ważna intencja. Ja bym nie demonizowała mediów społecznościowych, tylko bardziej bym się skupiła, w jakiej funkcji, ktoś korzysta z nich. Czy po to, żeby być podłączonym do tego świata i wiedzieć, co się dzieje u innych, czy po to, żeby stwarzać sobie iluzję, że nie jest się samotnym, bo zawsze ktoś tam jest w sieci?

Reklama

PZ: Jak samotność wpływa na naszą tożsamość i poczucie własnej wartości? Czy osoby, które żyją w izolacji, mają trudności z budowaniem pozytywnego obrazu siebie?

J.Z.: Brak poczucia własnej wartości leży u podłoża samotności i ta samotność jest jego wynikiem. W samotności widzę jeszcze większe niebezpieczeństwo, ponieważ samotność sprzyja wzmacnianiu różnych przesądów na temat innych ludzi, na temat siebie samego, wzmacnia również totalitarne poglądy, ponieważ ludzi samotni nie mają tej wymiany z innymi, w związku z czym nie mogą weryfikować swojego postrzegania siebie i innych poprzez doświadczenia.

PZ: A co z tymi, którzy świadomie decydują się na ten stan?

J.Z.: My też potrzebujemy bycia sami ze sobą, oczywiście, jeżeli jesteśmy w stanie tolerować ten stan. I na przykład, żeby coś przemyśleć, coś stworzyć lub aby zobaczyć, co się z nami dzieje, my potrzebujemy tej samotności, przestrzeni dla siebie. My nie możemy być ciągle w interakcji z drugą osobą. To jest zawsze pewien balans pomiędzy byciem w interakcji z drugą osobą a możliwością bycia samemu i jest to nam potrzebne do takiej twórczej kreacji, pobyć ze sobą. Ale są też osoby, które się izolują, wynika to z ogromnego lęku przed innymi ludźmi i tego, co może nas spotkać od drugiej osoby. Ci ludzie próbują opanować własne lęki, izolując się przed innymi.

Reklama

PZ: Do czego to wszystko prowadzi?

J.Z.: Gdyby ci ludzie potrafili dostrzec, że źle się z nimi dzieje, to to już jest światełko nadziei. Te osoby tkwią latami w takich stanach, bo jest im dobrze, bo są niezakłóceni niczym. Ale to jest iluzja samowystarczalności. I z takimi ludźmi mamy dużo większy problem. Podobnie jak dzieci. Nam się wydaje, że dziecko, które się wścieka, jest niezadowolone, to mamy z nim problem. A problematyczne jest dziecko ciche, które się dostosowuje, jest uległe. Te dzieci są dla nas zamknięte, niedostępne. I ci ludzie, którzy są zamknięci w swoich systemach psychicznych, czy np. objadają się kompulsywnie, albo osoby uzależnione, to ich życie psychiczne jest zorganizowane wokół nałogu i to jest też zamknięcie się w sobie. Więc trzeba ogromnej refleksji, by osoba spostrzegła, co się z nią dzieje i co ona sobie robię.

PZ: Co Pani zdaniem może zrobić społeczeństwo, by pomóc osobom samotnym? Jakie kroki należy podjąć, by zmienić podejście do samotności?

J.Z.: Tylko o tym mówić i jak najczęściej to nagłaśniać. Żeby pomoc ludziom, musi być dwoje chętnych. Jedna osoba, która chce tę pomoc nieść i druga osoba, która będzie chciała sięgnąć po tę pomoc. Są ludzie, którzy kiedy czują, że coś im jest to sięgają po tę pomoc i tym ludziom jest o wiele łatwiej pomóc niż ludziom, którzy nie chcą się zwrócić po pomocy, bo są nieufni i uważają, że to jest upokarzające. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/04/2025 07:36
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kazimierz - niezalogowany 2025-04-11 08:09:19

    Bardzo ciekawy wywiad o ważnym zjawisku , który może dotknąć każdego z nas.W szerszym ujęciu o problemie, który rzutuje na ludzkie relacje co oznacza i społeczne. Temat na pewno do rozwinięcia!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości