Polskie uczelnie z roku na rok kształcą coraz więcej medyków. Eksperci wskazują, że ich jednak wcale u nas nie jest tak mało i nie odbiegamy od średniej europejskiej.
Lekarzy w Polce powoli przybywa. Po latach ogromnego exodusu medyków jaki nastąpił po wejściu Polski do Unii Europejskiej, zauważalna jest zwiększona liczba lekarzy jacy wychodzą na rynek pracy.Z centralnego rejestru lekarzy jaki prowadzi Naczelna Izba Lekarska wynika, że mamy w Polsce prawie 190 tys. lekarzy, z czego 174 tys. specjalistów wykonuje zawód. Jeszcze przed kilkoma laty liczba ta oscylowała wokół 150 tys.
Liczba miejsc na studiach medycznych wzrosła. Przyszłych lekarzy kształcą 23 uczelnie. 9 nich podlega bezpośrednio resortowi zdrowia. Najwięcej studentów na jednym roku kształci Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach. Jednolite studia magisterskie stacjonarne w języku polskim rozpoczęły tam w październiku 2023 r. aż 723 osoby.
Prywatne uczelnie kształcą
Do grona uczelni kształcących przyszłych medyków dołączają także uczelnie prywatne. Kierunki lekarskie działają już na Uczelni Łazarskiego w Warszawie, Krakowska Akademia Andrzeja Frycza-Modrzewskiego czy Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach.
Sami lekarze obawiają się, że niedługo przejdziemy od niedoborów do nadpodaży lekarzy
-Zastanawiam się, kto będzie kształcił studentów na masowo otwieranych kierunkach lekarskich, skoro już teraz niektóre uczelnie mają problem ze znalezieniem wykładowców. Poza kwestią możliwości wykształcenia dużej liczby osób, istotna jest przede wszystkim kwestia zadbania o jakość tego kształcenia oraz o miejsca, w których studenci będą mogli odbywać praktyki, robić staż, specjalizacje - wskazuje Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Reklama
Podkreśla, że swego czasu uczelnie w Hiszpanii zaczęły kształcić masowo lekarzy i wówczas ci absolwenci zaczęli wyjeżdżać z kraju w inne destynacje.
- Dla lekarzy liczą się warunki pracy, bezpieczeństwo leczenia, atmosfera zaufania. Dziś u nas trudno jest m.in. o chirurgów. Młodzi lekarze nie chcą wybierać tej specjalizacji, boją się z uwagi na atmosferę prawną i ryzyko, że również w przypadku niezawinionych zdarzeń niepożądanych będą ciągani po prokuraturach, sądach, będą podlegali odpowiedzialności karnej. Praca chirurga, zabiegowca częściej wiąże się z ryzykiem powikłań czy zdarzeń niepożądanych związanych z błędami systemowymi. Dlatego jako samorząd podkreślamy, że naszym zdaniem lekarze powinni być wyłączeni z odpowiedzialności karnej, poza sytuacjami rażącego zaniedbania – dodaje wiceprezes Komor.
Reklama
Jesteśmy w średniej krajowej
Przedstawiciele samorządu lekarskiego obawiają się wręcz, że za chwilę w Polsce będzie za dużo medyków. Część ekspertów uważa wręcz, że u nas w kraju już wcale nie jest mało lekarzy i nie ma potrzeby ich masowego szkolenia.
-Średnia liczba lekarzy w Polsce jest taka, jak w innych krajach UE. Dane podawane przez Naczelną Izbę Lekarską wskazują, że mamy prawie 4 lekarzy na 1 tys. ludności.Czyli nawet więcej niż średnia wśród krajów OECD. Tymczasem zarówno decydenci jak i media podają jakieś dziwnie zaniżone liczby. Bazują na liczbach z GUS zapewne. Z tym, że ten nie uwzględnia medyków pracujących na kontraktach gdy zbiera dane o zatrudnieniu w szpitalu. Nie tylko w tej sprawie nasza polityka w ochronie zdrowia opiera się na fałszywych danych- wskazuje Andrzej Sośnierz z koła poselskiego Polskie Sprawy, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
Reklama
Na odczuwalny brak lekarzy zaś w szpitalach na pewno wpływa organizacja systemu.
-Szpitale są zobowiązane prowadzić nocną i świąteczną pomoc lekarską, pracować całą dobę na oddziale ratunkowym a brakuje kadry do tego. Lekarze i pielęgniarki wolą świadczyć usługi w podmiotach wysoko specjalistycznych, przychodniach, w których nie ma pracy nocami oraz w święta i weekendy. Te placówki podkupują nam personel- mówi Jerzy Friedygier dyrektor Szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.
Przychodnie rodzinne też jednak odczuwają brak kadry. Zwłaszcza, że przybywa im obowiązków np. przy prowadzeniu programu opieki koordynowanej. Ministerstwo Zdrowia przez ostatnie lata zwiększa limity przyjęć na rezydentury z zakresu medycyny rodzinnej. W Polsce, według rejestru lekarzy prowadzonego przez Naczelną Izbę Lekarską, medyków rodzinnych jest prawie 12 tys. Aby wypełnić luki lekarze rodzinni szacują, że potrzeba jest ich ok. 20 tys.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze