To nie koniec kobiecości, ale wejście w nowy jej etap. Do menopauzy, tak jak do ciąży, można się przygotować. Wtedy przejście jej będzie łagodniejsze. O tym, dlaczego o tym okresie w życiu kobiety powinny myśleć z dużym wyprzedzeniem rozmawiamy z ginekologiem dr n. med. Tadeuszem Oleszczukiem.
Większość kobiet obawia się menopauzy. Uderzeń gorąca, niekontrolowanych zmian nastroju, tycia, spadku libido, wzrostu ryzyka chorób serca i układu krążenia, gwałtownego starzenia się skóry… Sam pan słyszy, że nie kojarzy się to miło, a pan twierdzi, że można się do tego przygotować?
Nie tylko można, ale wręcz trzeba. Jak się kobieta przygotuje do menopauzy, to wszystkie te objawy będą mniejsze albo się wcale nie pojawią. Spadek estrogenów ujawnia to, co kobieta nagrzeszyła w czasie życia. Czyli im mniej dba o siebie przed menopauzą, tym ta menopauza będzie dla niej trudniejsza.
To kiedy te przygotowania rozpocząć?
Takie „z górki” do menopauzy zaczyna się ok. 35 roku życia, plus minus dwa-trzy lata, bo u każdej kobiety jest inaczej. Menopauza to definitywne zatrzymanie miesiączki. Jeśli nie ma jej rok, wtedy mówimy o menopauzie. Jeżeli w rodzinie menopauza u babci i mamy występowała wcześniej, to pojawi się ona u kolejnych pokoleń kobiet w podobnym czasie. Czyli np. jeśli mama przechodziła menopauzę w wieku 45 lat, to córka też tak będzie mniej więcej ją mieć. Ale dziś wiemy, że ta córka około 35. roku życia może już się zacząć przygotowywać do tego i nie będzie to takie traumatyczne wydarzenie. Nie należy też akceptować wzrostu masy ciała. Nawet niewielkiej każdego roku.
Dlaczego powiedział pan o 35. roku życia? Coś ważnego się wtedy dzieje? Wiele kobiet dopiero wtedy próbuje zajść w ciążę, a nie myśli o menopauzie.
Od 35. roku życia rozpoczyna się stopniowy spadek produkcji żeńskich hormonów płciowych estrogenów. Jest on łagodny, bo wynosi jeden-dwa procent rocznie. Jednak w okresie okołomenopauzalnym, który trwa zazwyczaj ok. rok- trzy lata, ten spadek jest gwałtowny. Załóżmy, że menopauza jest w 50. roku życia, to wyraźnie to zjawisko wystąpić może już od 46-47. roku życia. Miesiączki robią się nieregularne, bywają co dwa miesiące, co trzy. Wtedy ten spadek estrogenów jest bardzo gwałtowny, aż dojdzie do sytuacji, że produkcja estrogenów będzie już bardzo niska. Po 35. urodzinach warto więc zacząć już się do tego przygotowywać. A te działania nie przeszkadzają w zajściu w ciążę, bo polegają wyłącznie na zwróceniu uwagi na dietę, sen, aktywność fizyczną i adekwatne postępowanie wynikające z diagnostyki, co może przyspieszyć pomyślne starania o dziecko.
Ale nadal nie rozumiem, po co myśleć o menopauzie w tak wczesnym wieku?
Bo menopauza sama w sobie, jako zakończenie produkcji estrogenów przez jajniki, nie jest niczym uciążliwym i wiele kobiet nie zauważa nawet tej chwili. A dlaczego? Ponieważ są zdrowe i żyły w przyjaznym środowisku, relacjach. W tym właśnie tkwi sekret. Ciężko przechodzą ten czas głównie kobiety, które wcześniej o swoje zdrowie nie dbały (wzrost masy ciała, zaburzenia metaboliczne, hormonalne, wysoki poziom stresu). W menopauzie nie wystarczy ocenić tylko macicę, piersi czy jajniki. Trzeba spojrzeć holistycznie na całe ciało i psychikę. Należy zmienić to, co ma największy wpływ. Genów nie zmienimy, możemy je tylko przebadać. Ale zachęcam np. do zmiany diety, aktywności fizycznej, poprawy jakości snu czy nauki relaksacji.
Dieta na menopauzę?
Jak najbardziej. Ma największy wpływ. To najlepszy moment na zmianę tego co, jak i kiedy jemy, jeśli dotychczas nie zwracaliśmy na to uwagi. Aby się przekonać o tym, czy jemy właściwie, warto obserwować regularność i jakość wypróżnień. To darmowy test diagnostyczny, który każda kobieta może przeprowadzić sama. Zaparcia czy biegunki pokazują, że coś jest nie tak z pracą jelit. A jeśli one, odpowiedzialne za przyswajanie składników odżywczych, pracują niewłaściwie, to nie ma mowy o zdrowiu. Mówię to po to, aby uświadomić kobietom, że problemy z układem pokarmowym nie znikają same. Zwykle nasilają się, kiedy kobieta przestaje być pod ochroną estrogenów, czyli właśnie w okresie menopauzy. W wieku 35 lat jest jeszcze czas, by się nimi zająć. Choć mało jest osób myślących o przyszłych latach w czasie, kiedy jeszcze nie ponoszą konsekwencji stylu życia ze względu na młody wiek i szybką regenerację.
A co z sercem? Ono mocno traci na menopauzie.
Układ krążenia i serce kobiety w wieku rozrodczym są w lepszej sytuacji niż ten sam układ u mężczyzny, bo kobietę „chronią estrogeny”. Dlatego zawał serca u kobiet przed pięćdziesiątką występuje rzadziej niż u mężczyzn. Jednak kiedy ten parasol ochronny się zamyka i estrogenów jest coraz mniej, stają się tak samo zagrożone dolegliwościami ze strony układu krążenia jak mężczyźni. Jeśli kobieta będzie w dobrej formie, nadal niewiele jej grozi. Dlatego panie powinny o swoje serce zadbać 10 lat przed menopauzą – postawić na aktywność fizyczną, zmienić dietę, zredukować masę ciała, jeśli jest za duża, rzucić palenie. Można powiedzieć, że kobiety niemal bezkarnie, póki są chronione przez estrogeny, mogą sobie poużywać życia. Ale niestety, rachunek zapłacą za to właśnie w okresie przekwitania. Im wcześniej to ogarną, tym lepiej.
Z menopauzą wiąże się jeszcze jedna ważna dla kobiet kwestia - tycie.
Jeżeli kobieta przybierała na wadze np. dwa kilogramy rocznie, to w okresie menopauzy będzie miała z tym jeszcze większy problem. Dlatego zanim wejdzie w ten trudny dla niej okres, powinna zrobić sobie rachunek sumienia i zobaczyć, jak u niej wygląda ten temat. Jeśli już ma nadwagę lub jest otyła, to jest ten czas, by rozpocząć leczenie. 2/3 kobiet ma obecnie z tym problem. Złej jakości sen wpływa na zaburzenia hormonalne i metaboliczne. Tolerancję glukozy, produkcję hormonów odpowiedzialnych również za apetyt. Czasem wystarczy poprawić jakość i zmniejszyć częstotliwość posiłków, np. nie podjadać, i zyskuje się komfort życia, a kilogramów nie przybywa. Zwykle to działa u konsekwentnych osób. Natomiast, jeśli jest to efektem zaburzeń hormonalnych, np. nadmiernych skoków prolaktyny, to wymagana jest pomoc specjalisty i wykonanie określonych badań.
Wróćmy do badań genetycznych. Po co je robić?
Profesor Jan Lubiński, nasz ceniony genetyk ze Szczecina odkrył, że jeśli w niektórych genach np. BRCA1, BRCA2, CHEK, PALB2, MTH1 są mutacje, to zwiększają one ryzyko raka. Proszę pamiętać, że ok. 80 proc. nowotworów występuje właśnie po 50. roku życia. Jednak dopiero mając te informacje, zwiększamy swoje szanse, by im aktywnie przeciwdziałać i na bieżąco monitorować organizm. Po to, by wszelkie zmiany wykryć na jak najwcześniejszym etapie. Jeśli w genach BRCA1 i BRCA2 są mutacje, to wiemy, że należy robić rezonans magnetyczny, by zbadać piersi, bo to badanie zwiększa wykrywalność do 90 proc. A USG czy mammografia wykrywają tylko 37-39 proc. guzów. Jeśli w wieku 35 lat kobieta zrobi sobie badanie genetyczne i wyjdzie, że ma mutacje w genach, to może być bardziej czujna i nie dopuścić do pojawienia się nowotworu lub wcześnie go wykryć. Zdecyduje też o innej formie antykoncepcji niż hormonalna. Są publikacje odradzające jej stosowania w takim przypadku nawet do 25. czy 35. roku życia. W okresie menopauzy ostrożniej podejdzie też do hormonalne terapii zastępczej, czyli HTZ.
Jakie jeszcze badania warto zrobić przed menopauzą?
Gdy kobieta ma kłopot z zaparciami, a on się często pojawia przed okresem menopauzy, można wykonać badanie poziomu ferrytyny we krwi. Warto zbadać też przeciwciała tarczycy i wykonać USG tego narządu, szczególnie jeśli ktoś w rodzinie choruje. Zaparcia mogą być właśnie objawem kłopotów z tarczycą i te badania to wykryją. Zalecam również sprawdzenie poziomu witamin D3 i B12 oraz prolaktyny (test z MCP) i testosteronu. Np. skoki prolaktyny są istotne w kontekście wzrostu masy ciała. Jeśli ten hormon rośnie ponad normę, to kobieta ma napady apetytu na słodkie, a jak ciągle je słodycze, to tyje. Można w takiej sytuacji pomóc lekami na bazie ziół, ale też bardziej specjalistycznymi. Te leki, np. podnoszą poziom dopaminy, hormonu szczęścia. Kobieta powinna spojrzeć z perspektywy na swoje życie i przypomnieć sobie ważne zdarzenia, które mogą mieć wpływ na jej zdrowie w późniejszym wieku. Takim istotnym zdarzeniem jest np. to, że w ciąży przytyła 20-30 kilogramów, a dziecko, które urodziła ważyło 4 kilogramy. To informacje, że warto monitorować poziom glukozy. Ja bym też szukał ryzyka zaburzeń tolerancji glukozy. Zalecam też, by zbadać poziom kwasu moczowego, jeśli ktoś ma kłopoty ze stawami. Wszystkie zalecenia badań są dobierane w znacznej części indywidualnie. Każda osoba jest inna i żyje w innym otoczeniu, ma inny styl życia, ewentualnie przechodziła wcześniej leczenie lub nie. Inna jest też historia rodzinna chorób.
Co ma kwas moczowy do menopauzy?
Kwas moczowy pokaże, czy kobieta się dobrze odżywia, jakie ma proporcje różnych produktów w diecie do warzyw. Jeśli będzie za wysoki, to znaczy, że jej jadłospis jest pełen składników, które są niewłaściwe, np. cukru, białego pieczywa, tłuszczów trans, mięsa, a za mało w niej jarzyn. Jeśli zmieni dietę, warto by znów zbadała poziom kwasu moczowego po jakimś czasie i dostanie informację, czy to przynosi dobre efekty.
Czyli kobiety, które wcześniej się przygotują na menopauzę, będą ją przechodzić łagodniej?
Oczywiście. Z moich obserwacji to jedna trzecia wszystkich zgładzających się do mnie pacjentek. One nawet nie zauważają, że tę menopauzę przeszły, oprócz tego, że przestają miesiączkować. Najczęściej to kobiety zrealizowane, z pasjami, zdrowo się odżywiające, są otoczone fajnym gronem bliskich, z partnerem/partnerką. Mają dobre relacje z otoczeniem. Ponieważ to jest takie ważne, z Anią Augustyn- Protas napisaliśmy książkę o menopauzie, w której tłumaczymy, że trzeba zadbać o wydawać by się mogło nieznaczące szczegóły, by to klimakterium było znośne, a wręcz komfortowe. Te panie najczęściej cieszą się z menopauzy, bo ona je uwalnia od comiesięcznego krwawienia. Widzą w niej nowy początek. Doświadczenie życiowe pozwala cieszyć się i delektować tym, co ma prawdziwą wartość. Coraz mniej musimy, ale za to coraz więcej możemy.
Czyli łatwiej będą mieć te, które żyją niemal bez stresu.
No tak, stres to jeden z czynników nasilających przykre objawy menopauzy. On nakręca wahania hormonalne. Wyzwala wyrzuty hormonów, które służą mobilizacji i przetrwaniu. Jeśli taka sytuacja trwa zbyt długo, za często lub jest za silna, to odbywa się to kosztem odporności i prędzej czy później organizm będzie domagał się „litości” lub zmusi nas do położenia się do łóżka z objawami choroby.
HTZ w Polsce stosuje tylko ok. cztery procent kobiet, bo się jej obawiają. Czy to strach czy racjonalne podejście?
Jak najbardziej w uzasadnionych przypadkach polecam tę terapię, bo to najprostsza metoda na uzupełnienie dużych niedoborów hormonów. Przynosi zwykle od razu świetne efekty. Jednak jest „ale”. Zanim się ją zastosuje, trzeba zrobić badania diagnostyczne (profilaktyczne, USG, krwi, hormonalne). Pozwoli to określić jaką dawkę oraz jakie dokładnie hormony zastosować, żeby to było bezpieczne. Bo każdej kobiecie dawkę i rodzaj dobiera się indywidualnie, szacując korzyści i zmniejszając ryzyko powikłań. To jest praca również po stronie lekarza, żeby sprawdzić, czy nasilone objawy towarzyszące menopauzie nie wynikają z innych przyczyn niż spadek hormonów. Rozszerzone naczynia, uderzenia gorąca są czymś spowodowane. Najpierw trzeba się nimi zająć, a dopiero potem dobierać HTZ, inaczej będziemy maskować prawdziwy problem, a nie o to chodzi. HTZ jest planowane na pięć, czasem dziesięć czy nawet 15 lat do przodu. Terapia musi być tak skrojona, żeby kobieta miała z tego określone korzyści, czyli m.in. wzrost libido, mniejsza ucieczka wapnia z kości, stabilne emocje, spadek masy ciała. Nie tylko, żeby nie było uderzeń gorąca, choć jest to sprawa indywidualna.
Jak długo stosuje się HTZ?
Tak długo jak korzyści przewyższają ryzyko. Można ją stosować nawet do siedemdziesiątki, jeśli takie są oczekiwania, ale zazwyczaj się tego nie praktykuje. Oczywiście w trakcie przyjmowania HTZ cały czas robimy badania profilaktyczne, bo to musi być stale monitorowane. Pierwsze trzeba wykonać po trzech-sześciu miesiącach, żeby sprawdzić, jaki jest poziom hormonów i nie przeholować. I zawsze dajemy najniższą możliwą bezpieczną dawkę. Kobieta powinna wymagać od swojego ginekologa, by kontrolował jej terapię. Dlatego ważna jest współpraca i odpowiedzialna profilaktyka.
Czy HTZ jest bezpieczna dla kobiet zagrożonych rakiem piersi?
Badania epidemiologiczne sprzed kilkunastu lat mówią, że do pięciu lat to jest bezpieczne, a potem ryzyko wpływu HTZ na rozwój raka piersi nieznacznie rośnie z każdym rokiem. Ale właśnie po to zalecam badania genetyczne, żebyśmy ocenili to ryzyko, czy kobiecie można bezpiecznie podawać HTZ. Robi się też badania w ramach tzw. onkopakietu 6 minerałów, gdzie bada się stężenie istotnych dla zdrowia pierwiastków, m.in. selenu, cynku czy miedzi, ale też szkodliwych arsenu, kadmu, ołowiu. One pokazują, czy jesteśmy zatruci i w jakiej kondycji jest nasz układ odpornościowy. Jeśli wyniki onkopakietu są optymalne, to ryzyko zachorowania na raka jest, jak pokazują wyniki badań prof. Jan Lubińskiego, praktycznie bliskie zeru. Nie dość, że podajemy HTZ, to jeszcze regularnie monitorujemy stan pacjentki. Badań tylu mutacji genetycznych, czy onkopakietu nie było kilka lat temu. To jest bardzo nowoczesne podejście zwiększające świadomość i podejście do profilaktyki.
A jeśli badania dyskwalifikują kobietę do przyjmowania HTZ?
To też nie jesteśmy bezradni. Na uderzenia gorąca mamy leki działające na układ krążenia, które hamują reakcję naczyń. Antydepresanty w małych dawkach też zmniejszają część uderzeń gorąca. Tylko tu bardziej skupiamy się na objawach niż na holistycznej ocenie zdrowia. Są wreszcie preparaty roślinne.
Czy izoflawony naśladujące kobiece hormony pomagają w tym okresie?
Tak, pomagają, ale ich siła działania jest niższa niż hormonów. Jednak nie jest tak ważne, jakie cudowne substancje kobieta wprowadzi w okresie menopauzy. Najważniejsze, by świadomie zmieniła dietę, jeśli była nieprawidłowa. Część kobiet nie toleruje kazeiny czy glutenu, ale o tym nie wiedzą. Radzę wtedy swoim pacjentkom, by to sprawdziły, bo nietolerancje pokarmowe wzniecają stan zapalny w jelitach, a ten z kolei prowadzi do wielu kłopotów z trawieniem. Zalecam, żeby rzucić palenie, ograniczyć picie alkoholu tylko do specjalnych okazji, bo on zabija naszą mikroflorę jelitową, więc efekt jest taki sam, jak przy stanach zapalnych. Alkohol to trucizna. Warto stosować przyprawy – imbir, kurkumę, cynamon i goździki, bo mają dobre działanie na przewód pokarmowy. Dobrze jeść ekologiczne warzywa, bo działają zasadowo, więc obniżają kwas moczowy w organizmie. Stanowią warstwę odżywczą dla naszych korzystnych bakterii mikroflory jelit. Dopiero w dalszej kolejności można zawracać sobie głowę wprowadzaniem nowych składników, które mają jakieś ekstra działanie, czyli suplementów. No i trzeba przestać jeść tyle mięsa. Mięso osłabia naszą odporność, bo nadmiar szkodzi jelitom. Przyczynia się do powstania raka jelita grubego, który w 80% zależny jest od diety. Menopauzę można przetrwać w dobrej kondycji z korzyścią dla własnego zdrowia. To może być dobry początek najpiękniejszego czasu życia. Ponieważ wszystko dzieje się w głowie, a świadome przeżywanie radości życia jest cudowne. Taka może być menopauza. Widzę to już od kilkunastu lat. Potwierdza to też coraz większa liczba medycznych publikacji naukowych. Mówię też o tym w podcastach obecnych na wszystkich aplikacjach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze