Pierwszy dzwonek to nie tylko nowe zeszyty, plecak i nieznani koledzy. To także duży stres – zarówno dla dziecka, jak i rodzica. Jak pomóc dziecku przejść przez te pierwsze dni w szkole z uważnością i spokojem? Psycholożka Magdalena Tereszkiewicz-Mosek z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia Grupa Lux Med radzi, na czym warto się skupić – i o czym zdecydowanie nie zapominać.
Zanim zaczniemy wspierać dziecko, warto przyjrzeć się... sobie. Nasze emocje mogą być dla dziecka dodatkowym ciężarem – albo wsparciem.
– Zastanówmy się, czym szkoła była dla nas. Dla niektórych to miejsce radości, dla innych – niełatwy czas. Ważne, żeby nie przenosić tych doświadczeń na dziecko. Nie mówmy mu, że się boimy, że sobie nie poradzi – bo ono wtedy też zaczyna w to wierzyć – tłumaczy Tereszkiewicz-Mosek.
Zamiast straszyć, warto dzielić się wspomnieniami z dzieciństwa – ale z puentą. Opowieści o tym, jak ktoś bał się zapytać o drogę do toalety, ale jednak to zrobił, działają lepiej niż „na pewno sobie poradzisz”.
Wielu rodziców chce dodać dziecku otuchy i mówi: „będzie super, na pewno znajdziesz kolegów”. Ale – jak podkreśla ekspertka – to wcale nie pomaga.
– Nie wiemy, jak będzie. Lepiej nie obiecywać. Skupmy się na konkretach: „nie wiem, jak będzie w tej szkole, ale wiem, że potrafisz rozwiązywać problemy, że jesteś wytrwały”. To wzmacnia pewność siebie, a nie złudne oczekiwania – mówi psycholożka.
Nie czekaj z wprowadzaniem nowego rytmu dnia do września. Już teraz warto zacząć wprowadzać elementy szkolnej rutyny.
– Zacznijmy wcześniej kłaść dziecko spać – choćby o 15 minut. Wprowadźmy w ciągu dnia spokojne aktywności – rysowanie, wspólne czytanie. To ułatwia przestawienie się z trybu wakacyjnego na szkolny bez szoku dla układu nerwowego dziecka – radzi ekspertka.
Szkoła to nowe miejsce, nowe twarze, dużo hałasu i ciągła gotowość do działania. Po lekcjach zadbajmy o spokojne, wyciszające aktywności.
– Zamiast rzucać się od razu w wir zajęć dodatkowych, idźcie na spacer. Daj dziecku czas na adaptację. Niech dom pozostanie miejscem ciszy i bezpieczeństwa – podkreśla Tereszkiewicz-Mosek.
Reklama
Pytanie „jak było w szkole?” działa jak wyłącznik. Zamiast tego, psycholożka radzi:
– Zaciekaw dziecko: „co cię dziś zaskoczyło?”, „co było najfajniejsze?”. I nie nalegaj na odpowiedź od razu. Dzieci często mówią dopiero przed snem albo w kąpieli, kiedy robią coś wspólnie z rodzicem.
Dziecko powinno poczuć, że szkoła to nie zagrożenie, tylko wyprawa w nieznane. A my – jako rodzice – jesteśmy jego bezpiecznym zapleczem.
– Nie straszmy szkołą. Nie mówmy, że jak będzie gubić rzeczy, to sobie nie poradzi. Takie komunikaty niszczą sprawczość. Dajmy mu poczucie, że może decydować, wybierać, wyrażać siebie – choćby przez własny piórnik czy bluzkę z ulubionym bohaterem – radzi psycholożka.
Reklama
Nie panikuj i nie przekonuj na siłę. Zamiast tego – słuchaj.
– Zaakceptuj emocje. Powiedz: „widzę, że trudno ci iść, chciałabym zrozumieć, co się dzieje”. Dziecko musi poczuć się usłyszane, a nie wypunktowane. Jeśli płacze – odłóż rozmowę. Porozmawiaj z nauczycielem, spróbuj zebrać informacje, ale nie oceniaj dziecka – mówi Magdalena Tereszkiewicz-Mosek.
Adaptacja w pierwszych dniach szkoły nie wymaga perfekcyjnych strategii. Najlepsze, co możesz zrobić jako rodzic, to być blisko, z empatią i spokojem.
– Odbierzmy dziecko ze szkoły bez pośpiechu. Posłuchajmy, co ma do powiedzenia. Dajmy sobie czas – to dla całej rodziny nowy etap. I naprawdę warto wejść w niego razem, krok po kroku, nie biegiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze