Zwrot „Nie płacz, nic się nie stało” pada w stosunku do dzieci w wielu kontekstach, np. gdy dziecko się przewróciło, ale także, gdy reaguje płaczem w różnych, niekiedy dla nas dorosłych abstrakcyjnych sytuacjach. Mogłoby się zdawać, że to zwykły zwrot pocieszenia, ale lepiej go nie używać. I warto o tym pamiętać na co dzień, nie tylko w Dniu Dziecka. Dlaczego? O to pytamy psycholożkę dziecięcą Joannę Kiełczykowską z Centrum Psychologicznego Good Life w ramach cyklu #WZgodzieZEmocjami.
Dziś w przestrzeni publicznej, ale i w social mediach mówi się o emocjach coraz więcej. Świadomość jest dużo większa niż kiedyś, a więc coraz więcej osób wie, że nie ma dobrych i złych emocji, natomiast dzielimy je na przyjemne i nieprzyjemne, ale wszystkie pojawiają się w jakimś celu.
W ujęciu psychologicznym nie ma pojęcia złych emocji. Kluczowy jest sposób ich wyrażania. Radzenie sobie z gniewem, smutkiem, z czymś, co może być dla nas przytłaczające, wymaga umiejętności wyrażania tego we właściwy, czyli niedestrukcyjny sposób – mówi Joanna Kiełczykowska, psycholożka dziecięca z Centrum Psychologicznego Good Life.
Reklama
Zdania, które wypowiadamy do dzieci, takie jak: „Nie płacz, nic się nie stało”, „Nie bądź smutny, nic się nie dzieje” czy „Nie martw się, wszystko się ułoży, będzie dobrze” to często informacja dla dziecka, że jego emocje i potrzeby są ignorowane, a nawet negowane. Może to prowadzić do tłamszenia emocji przez dziecko, które z kolei będzie prowadzić do ich eskalacji, co jest często polem do nieporozumień.
Powiedzenie do dziecka „Nie płacz, nic się nie stało”, „Nie smuć się, będzie dobrze” jest negowaniem jego potrzeb. Nie jest uprawomocnieniem tego, co dziecko w danym momencie czuje i może wywołać serię destrukcyjnych zachowań u dziecka, które będą rezonować w przyszłości. Może także wywołać serię trudnych zachowań, przeżyć, które nawet mogą rzutować na cały rozwój osobowości – mówi Joanna Kiełczykowska.
Reklama
Dlaczego jeszcze nie warto tak mówić? Gdy dziecko często będzie spotykało z komunikatem od rodziców „Nie płacz, nie smuć się, nic się nie stało” nie nauczy się i nie wypracuje w przyszłości skutecznych strategii radzenia sobie z emocjami. Ignorowanie emocji i potrzeb dzieci może tak utrudnić lub wręcz uniemożliwić zbudowanie zaufania nie tylko do rodzica, ale też do samego siebie. Dzieci potrzebują pewności, że dorosły rozumie ich uczucia i jest gotów wesprzeć je w trudnych chwilach.
O czym jeszcze warto pamiętać? O tym w rolce:
Natomiast gest przytulenia czy pocałowania w czoło i powiedzenia „Już w porządku” w pewnych sytuacjach, jeśli idzie w parze z emocjonalnym otwarciem rodzica, jest bardzo ważny.
Najlepiej, gdyby to, co rodzic chce powiedzieć, szło z emocjonalnym otwarciem, czyli powiedzeniem „Widzę Twoje emocje, jestem z Tobą, jestem przy Tobie. Możemy się razem zastanowić, jak wyrazić tę emocję”. Dzięki emocjonalnemu otwarciu, towarzyszeniu i wspólnemu wypracowaniu tego, jak wyrazić smutek, żal, czy inną emocję, dziecko będzie miało szansę uczyć się wyrażania emocji w sposób niedestrukcyjny, a dodatkowo te emocje nie będą się kumulowały w ciele. A jak wiemy emocje kumulujące się mogą prowadzić do objawów somatycznych w przyszłości – mówi Joanna Kiełczykowska z Centrum Psychologicznego Good Life.
Reklama
W takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem jest udzielenie tzw. komfortu. Możemy podzielić wsparcie na dwie części – na komfort i na radę. Rodzice mają bardzo często tendencję do radzenia, dawania rad dzieciom w trudnych sytuacjach, w przeżywaniu trudnych emocji
– mówi Joanna Kiełczykowska i dodaje:
natomiast w ujęciu psychologicznym myślę, że ważniejsze jest udzielenie komfortu, czyli spotkanie się razem w tej emocji dziecka. Bycie w niej razem, towarzyszenie dziecku, bez negowania. Wtedy dziecko nie czuje się osamotnione, wtedy czuje, że rodzic, jest opiekunem, który jest otwarty emocjonalnie, a nie tylko zaangażowany. Dziecko czuje się wtedy ważne, nawet, gdy przeżywa coś, co jest trudne do wyrażenia i trudne do odkrycia.
Reklama
Bardzo ważne jest dostrzeżenie emocji dziecka i spojrzenie na to w ten sposób, że jest to pewien rodzaj komunikacji i jeżeli np. dosyć ostro jako rodzice reagujemy na gniew również gniewem, to powoduje to eskalację wzajemnych negatywnych odczuć.
Jeśli jesteś rodzicem i czujesz, że przyjęcie trudnych emocji, które wymaga dużej stabilności, stanowi dla Ciebie wyzwanie, to pamiętaj, że możesz skorzystać ze wsparcia psychologa. Wtedy na terapii może się to odbywać łańcuchowo – dziecko przelewa emocje na rodzica, a rodzic może sobie w bezpiecznym miejscu przeżyć, przepracować te emocje będąc prowadzonym przez terapeutę.
Więcej informacji: https://goodlifepsycholog.pl
–
materiał partnerski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze