Grypa nie odpuszcza. Ekspertka: „W tym sezonie to prawdziwy armagedon”

Polityka Zdrowotna
21/02/2025 09:30

Sezon grypowy w tym roku jest wyjątkowo ciężki – liczba zachorowań gwałtownie wzrosła, a lekarze mówią wręcz o „armagedonie”. Choć wydaje się, że fala infekcji powoli słabnie, epidemia wciąż trwa i nie można jej lekceważyć – ostrzega dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas, krajowa konsultantka w dziedzinie medycyny rodzinnej.

Zakażenia idą w setki tysięcy

W tym sezonie grypa uderzyła z wyjątkową siłą – liczba zachorowań jest rekordowo wysoka i znacznie przewyższa dane z poprzednich lat. Dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, podkreśla, że mamy do czynienia z prawdziwą epidemią, co widać zarówno w codziennej praktyce lekarskiej, jak i w oficjalnych raportach. Dane o zakażeniach pokazują ogromny wzrost, jednak ważne jest, by pamiętać o zmianach w sposobie ich zbierania.

W poprzednich latach raportowano jedynie tzw. zachorowania grypopodobne, ponieważ brakowało powszechnie dostępnych testów potwierdzających obecność wirusa grypy. Lekarze nie mieli narzędzi do szybkiego diagnozowania, więc statystyki opierały się na szacunkach. Teraz sytuacja się zmieniła – od 2023 roku dostępne są testy combo, które pozwalają jednoznacznie wykryć wirusa grypy. Dzięki nim można precyzyjnie określić, czy pacjent rzeczywiście choruje na grypę, czy jedynie na infekcję o podobnych objawach.

To sprawia, że dzisiejsze raporty są bardziej dokładne, ale jednocześnie ujawniają rzeczywistą skalę problemu. Każdy przypadek musi zostać formalnie zgłoszony formularzem ZLK-1, co oznacza, że dane odzwierciedlają faktyczny stan epidemii. 

- Mając testy wiemy, że jest to właśnie grypa, a nie tylko tzw. zachorowania grypopodobne – to się przekłada na lepsze dane. Zakażenia idą w setki tysięcy - powiedziała dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Szczepienia wciąż mało popularne

Jednym z powodów dużej liczby zachorowań na grypę jest niski poziom wyszczepialności w Polsce. Jak podaje Główny Inspektor Sanitarny, w tym sezonie zaszczepiło się zaledwie 1,8 mln osób, czyli około 5% populacji – to wynik podobny do poprzednich lat.

Dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas podkreśla, że tak małe zainteresowanie szczepieniami ma wpływ na rozprzestrzenianie się wirusa.

- Na wzrost zachorowań na grypę składa się kilka czynników, niski odsetek osób zaszczepionych jest na pewno jedną z przyczyn. Epidemie grypy w poszczególnych latach przebiegają też często falami. Po sezonie, w którym jest mniej zakażeń, przychodzi wzrost infekcji i tych przypadków jest bardzo dużo. Tak jest zarówno w naszym kraju, jak i w całej Europie. W poprzednim sezonie 2023/24 też było dużo zachorowań na grypę, ale mniej niż w tym sezonie, ten szczyt zakażeń trwał krótko i dość szybko epidemia wygasła - powiedziała dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Ekspertka podkreśla, że osoby zaszczepione albo w ogóle nie chorują, albo przechodzą infekcję znacznie łagodniej. Niestety, w Polsce świadomość tego wciąż jest niska, co przekłada się na większą liczbę ciężkich przypadków grypy.

- Na pewno to, że się nie szczepimy ma znaczenie. Szczepionka wprawdzie nie eliminuje całkowicie ryzyka zachorowania na grypę, ale wpływa na zmniejszenie rozprzestrzenienia wirusa w populacji. U osób zaszczepionych infekcja albo nie pojawia się wcale, albo przebiega łagodniej i krócej - dodała dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP Aktualizacja: 24/02/2025 08:55

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Najnowsze wiadomości