Reklama

„Dziecko może mieć nadwagę i być niedożywione”. Raport ujawnia skalę ukrytego głodu w Polsce

Brzuch może być pełny, a organizm nadal głodny. Tak wygląda rzeczywistość tysięcy dzieci w Polsce. Z raportu Banków Żywności wynika, że niemal co czwarte dziecko nie zabiera do szkoły drugiego śniadania, a ponad 15 proc. regularnie doświadcza głodu. Problem nie zawsze widać gołym okiem – coraz częściej dotyczy dzieci z nadwagą, karmionych tanią, wysoko przetworzoną żywnością. Eksperci ostrzegają, że skutki „ukrytego głodu” odbijają się nie tylko na zdrowiu, ale także na nauce, rozwoju mózgu i relacjach społecznych.

Głód, którego nie widać

Przez lata głód kojarzył się z wychudzonym dzieckiem, pustą lodówką i brakiem jedzenia. Autorzy raportu Banków Żywności zwracają jednak uwagę, że współczesny problem wygląda zupełnie inaczej. Coraz częściej dzieci mają dostęp do żywności, ale jest ona uboga w składniki odżywcze. Dominują produkty wysoko przetworzone, bogate w cukier, sól i tłuszcze, które szybko sycą, lecz nie dostarczają organizmowi tego, czego potrzebuje do prawidłowego rozwoju.

Jak podkreśla Beata Ciepła, prezes Federacji Polskich Banków Żywności:

Reklama

W Polsce rośnie zjawisko ukrytego głodu, czyli niedożywienie jakościowe. Dzieci jedzą wysoko przetworzoną żywność, która jest tania, szybko je syci i zapycha, ale nie odżywia. Konsekwencje są dla nich bardzo poważne: to problemy zdrowotne, trudności w nauce, problemy w grupach rówieśniczych i pogarszający się stan psychiczny najmłodszych.

Raport „Ukryty głód dzieci” pokazuje, że mimo znaczącego spadku skrajnego ubóstwa dzieci w Polsce problem niedożywienia nie został rozwiązany. Według danych GUS w 2024 roku poniżej progu skrajnego ubóstwa żyło 5,4 proc. dzieci, czyli około 364 tysiące młodych osób. Oznacza to, że statystycznie w niemal każdej klasie szkolnej znajduje się przynajmniej jedno dziecko zagrożone niedostatkiem żywności.

Reklama

Dwie twarze niedożywienia

Autorzy raportu wskazują na dwa główne źródła problemu. Pierwszym jest ubóstwo, które ogranicza możliwość zakupu odpowiedniej ilości i jakości jedzenia. Drugim są niewystarczające kompetencje żywieniowe dorosłych, którzy nie zawsze wiedzą, jak komponować zdrową dietę dla dziecka.

Dr Marta Czapnik-Jurak, współautorka raportu związana z Bankami Żywności i Uniwersytetem Warszawskim, podkreśla, że właśnie ta druga przyczyna sprawia, iż problem jest wyjątkowo trudny do rozpoznania:

Niedożywienie jakościowe dużo trudniej dostrzec niż klasyczny głód, który znamy z przeszłości. I trudniej mu przeciwdziałać. Dlatego ten ukryty głód jest bardzo niebezpieczny. W najgorszej sytuacji są dzieci, u których występują obie przyczyny niedożywienia naraz – i ubóstwo, i niskie kompetencje żywieniowe opiekunów.

Reklama

Alarmujące wyniki badań wśród uczniów

Raport opiera się również na badaniu przeprowadzonym wśród 954 uczniów klas 4–8 szkół podstawowych z pięciu województw.

Wyniki pokazują skalę problemu. Prawie co czwarte dziecko, czyli 23,2 proc., nie przynosi do szkoły żadnego drugiego śniadania. Aż 15,3 proc. badanych deklaruje, że często lub zawsze odczuwa głód w domu, w drodze do szkoły albo podczas zajęć.

Niepokojące są również codzienne nawyki żywieniowe. Dla 35 proc. uczniów podstawowym źródłem nawodnienia są słodzone napoje, podczas gdy wodę jako główny napój wskazało jedynie 21,5 proc. badanych. Ponad jedna trzecia dzieci najczęściej przynosi do szkoły słodkie przekąski, które zastępują pełnowartościowe posiłki.

Reklama

Prof. Ryszard Szarfenberg z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że dla wielu rodzin problem ma charakter ekonomiczny.

Wiele gospodarstw domowych ma zbyt mały budżet na dietę uznaną za minimalną lub społecznie akceptowalną. Codzienne wybory między żywnością a innymi podstawowymi potrzebami są dziś dla wielu rodzin rzeczywistością.

Otyłość i niedożywienie – pozorny paradoks

Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest fakt, że niedożywienie nie musi oznaczać niedowagi. Coraz częściej występuje sytuacja odwrotna – dziecko ma nadmierną masę ciała, ale jednocześnie cierpi na niedobory kluczowych składników odżywczych.

Reklama

Profesor Agnieszka Szlagatys-Sidorkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podkreśla:

Niedożywienie w okresie dzieciństwa skutkuje zaburzeniami rozwoju i dojrzewania narządów oraz układów. Dziecko może mieć prawidłową, a nawet nadmierną masę ciała, a mimo to jego narządy mogą działać nieprawidłowo.

To szczególnie niebezpieczne zjawisko w kraju, który znajduje się już w pierwszej dziesiątce państw Unii Europejskiej pod względem częstości występowania nadwagi i otyłości wśród ośmiolatków.

Reklama

Jak głód wpływa na mózg i naukę

Jednym z najbardziej poruszających fragmentów raportu jest analiza wpływu niedożywienia na rozwój poznawczy dzieci. Autorzy wyjaśniają, że mózg zużywa około 20 proc. energii dostarczanej organizmowi. Kiedy pożywienia brakuje lub jest ono niskiej jakości, organizm uruchamia biologiczny mechanizm przetrwania. Energia kierowana jest przede wszystkim do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych, a nie do procesów poznawczych.

W praktyce oznacza to trudności z koncentracją, zapamiętywaniem i logicznym myśleniem. Szczególnie groźne są niedobory żelaza, cynku, kwasów omega-3 oraz witamin z grupy B, które mogą zaburzać rozwój mózgu i utrudniać naukę również w przyszłości.

Reklama

Raport przywołuje liczne badania międzynarodowe pokazujące, że dzieci niedożywione we wczesnym dzieciństwie osiągają słabsze wyniki edukacyjne nawet wiele lat później. Z drugiej strony programy zapewniające dzieciom regularne, pełnowartościowe śniadania przynoszą poprawę koncentracji, zachowania i osiągnięć szkolnych.

Spirala wykluczenia i wstydu

Autorzy raportu zwracają uwagę, że skutki niedożywienia nie ograniczają się do zdrowia. Głód wpływa również na relacje społeczne. Dziecko niedożywione może być mniej aktywne, gorzej skoncentrowane, bardziej drażliwe lub przeciwnie – wycofane. To utrudnia funkcjonowanie w grupie rówieśniczej.

Reklama

Psycholog prof. Przemysław Bąbel z Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreśla:

Głód w dzieciństwie to nie tylko brak jedzenia – to doświadczenie braku bezpieczeństwa. Dziecko nie uczy się gorzej dlatego, że nie chce, ale dlatego, że jego zasoby są stale angażowane w radzenie sobie z brakiem.

Raport opisuje również mechanizm narastającego wykluczenia społecznego. Dziecko, które nie ma drugiego śniadania albo regularnie odczuwa głód, często ukrywa ten fakt przed rówieśnikami. Wstyd, poczucie gorszości i obawa przed stygmatyzacją prowadzą do izolacji społecznej, a w konsekwencji do pogorszenia dobrostanu psychicznego.

Reklama

Dzieci, które stają się dorosłymi zbyt wcześnie

Szczególnie przejmująca część raportu dotyczy zjawiska parentyfikacji, czyli odwrócenia ról w rodzinie. W niektórych gospodarstwach dzieci przejmują obowiązki dorosłych związane z organizacją żywienia. Przygotowują posiłki dla młodszego rodzeństwa, odbierają paczki żywnościowe, a czasem nawet rezygnują z własnego jedzenia na rzecz innych członków rodziny.

Badania przywołane w raporcie pokazują, że już dzieci w wieku 5–7 lat mogą wchodzić w role opiekuńcze wobec innych członków rodziny.

Reklama

Profesor Katarzyna Schier z Uniwersytetu Warszawskiego ostrzega, że takie doświadczenia mogą pozostawić trwały ślad psychiczny.

Dziecko, które musi się troszczyć o swoich rodziców, doświadcza odwrócenia ról. (...) Zarówno dzieci, jak i potem sparentyfikowani dorośli, płacą dużą cenę za pozbawienie ich dzieciństwa. Często tworzą tzw. fałszywe Ja, gdzie są niczym Superman, który ma przymus ratowania innych.

Jakie rozwiązania proponują autorzy raportu?

Raport nie ogranicza się do diagnozy problemu. Autorzy wskazują, że skuteczna pomoc musi wykraczać poza samo przekazywanie żywności. Potrzebne są działania integrujące wsparcie materialne, edukację żywieniową oraz wzmacnianie kompetencji rodziców i opiekunów.

Szczególną rolę powinny odgrywać szkoły, które mogą nie tylko zapewniać posiłki, ale także identyfikować dzieci wymagające wsparcia. Równie ważne jest przeciwdziałanie stygmatyzacji korzystania z pomocy żywnościowej.

Jak podkreśla Beata Ciepła:

W Polsce istnieje rozbudowany, publiczno-społeczny system pomocy żywnościowej. Ale potrzebujemy lepiej skoordynowanej pomocy dla dzieci, która poza przekazywaniem żywności uwzględni także budowanie kompetencji rodzin i zdrowych nawyków żywieniowych u dzieci, bez wstydu i stygmatyzacji. Bo jeśli droga do sytości wiedzie przez upokorzenie, dziecko z niej nie skorzysta. I pozostanie głodne.

Raport „Ukryty głód dzieci” pokazuje, że współczesny głód rzadko wygląda tak, jak wyobrażamy go sobie na podstawie stereotypów. Coraz częściej ukrywa się za opakowaniem słodkiego napoju, batonika czy gotowego dania z mikrofalówki. Dlatego walka z nim wymaga nie tylko zapewnienia dzieciom jedzenia, ale także troski o jakość diety, edukację żywieniową i stworzenie systemu wsparcia, który pozwoli najmłodszym rozwijać się bez poczucia wstydu, wykluczenia i niepewności jutra.

Źródła: Raport "Ukryty głód"/PAP/MH

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/06/2026 14:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości